Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prószyński i S-ka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prószyński i S-ka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 27 marca 2021

Mariusz Nowik - Palmiry. Zabić wszystkich Polaków

Literatura okresu okupacji od zawsze jest mi bardzo bliska. Stąd zawsze w tej lub innej księgarni półki z literaturą historyczną, tej poświęconej II wojnie światowej oglądam i wertuję starannie i bez pośpiechu. Od czasu do czasu wpada w rękę perełka. Książka, którą czytam i odkrywam z dużym zainteresowaniem.
Martyrologia narodu polskiego ma szczególny wymiar. Naród zabijany i bezczeszczony zarówno przez brutalnych nazistów, jak też równie rozmiłowanych w dziele zabijania czerwonych siepaczy. Stąd nie bez powodu pojawia się określone skojarzenie na grafice - Palmiry, polski Katyń.
Mariusz Nowik stworzył dzieło ważne, dobre, czy może wręcz wybitne. Jego opracowanie czyta się jak poruszającą i wzruszającą powieść, choć tak naprawdę jest to barwny, mroczny, pełen bolesnych świadectw dokument. To głębokie spojrzenie w czeluści palmirskich grobów, to świadectwo tych bardziej znanych, wybitnych, zasłużonych dla narodu Polaków, jak Janusz Kusociński, czy Maciej Rataj, ale też wielu, zwykłych, młodych i starszych, choć niezwykłych w swym męczeństwie Polaków.
Polski wrzesień 1939 roku i składnica amunicji w Palmirach. Liczne walki w okolicy, w Puszczy Kampinoskiej, przebijanie się do Warszawy. Może już wtedy Niemcy upodobali sobie to miejsce tworząc również w okolicy swój skład amunicji. Tej samej, która przyczyniła się do udokumentowanej śmierci, licznych powojennych ekshumacji, 2204 córek i synów Polski i tej jednej, która w cudowny sposób ocalała na dziedzińcu Pawiaka.
 
Mariusz Nowik, Palmiry. Zabić wszystkich Polaków, Prószyński i S-ka, Warszawa 2021 
 

 

niedziela, 19 kwietnia 2020

Martha Hall Kelly - Liliowe dziewczyny

Nie dane jest mi dziś napisać kilku słów na temat tej książki. Co jakiś czas naciskam o jeden klawisz za dużo i w efekcie cały tekst zaczynam pisać od nowa, stąd trzeba rozważyć inną opcję.
Książka, na którą czekałem, książka, którą poznałem, wreszcie książka, w której pokładałem wielkie nadzieje, a która w pewien sposób sprawiła mi zawód. Potencjał tej historii został zniweczony, trzy lata ciężkiej pracy autorki zasługują na uznanie, jednak zbyt powierzchownie potraktowano tematy trudne, wstrząsające, a zbyt obszernie rozwinięto tematy błahe, mało istotne, zbyt wiele nazw, drobiazgów, postać Caroline najbardziej na tym ucierpiała. Choć nie lepiej wygląda to w przypadku Kasi, młodej dziewczyny z Polski, czy Herty, która staje się oprawcą w lekarskim kitlu Polki wraz z bliskimi jej osobami osadzonej w kobiecym obozie, Ravensbrück.
W przeczytanym wcześniej Słowiku ten sam obóz bardziej poraża na kilku stronach, niż tutaj w całej książce. A przecież obie autorki pisały o tym samym, o horrorze, jakim był obóz i chęć przeżycia za wszelką cenę. U Kelly opowieść o Polkach, na których prowadzono paramedyczne eksperymenty nie ma w sobie żaru, emocji, nie czułem wzruszenia, bólu, nie potrafiłem w trakcie lektury odebrać cierpienia tych młodych dziewczyn. Natomiast Hannah, to, czego doświadczyła Isabelle na tych kilku stronach, nie wiedziałem, jak się zachować i jak opanować przepełniający mnie nadmiar niesamowitych emocji.

środa, 12 czerwca 2019

Jodi Picoult - Już czas

Mężczyźni też to czytają!


Choć w moim umyśle pojawił się w trakcie lektury również ten drugi, krótki i jakże niepozorny tytuł, który również ma wiele wspólnego z treścią książki, zatem również nim wypada się podzielić:

Słonik na szczęście…

Kilka lat temu w skromnych zbiorach siostry odkryłem swoją pierwszą powieść, której autorką była Jodi Picoult. I choć nie pamiętam jej tytułu to jednak historia małego chłopca, który zawsze był pierwszy na miejscu zbrodni, zanim jeszcze pojawiła się tam policja, ujęła mnie bezsprzecznie. Mógłbym powiedzieć, że już wtedy obiecałem sobie, że koniecznie muszę poznać pozostałe książki autorki, ale nic takiego się nie wydarzyło i to nie, dlatego, że nie lubię czytać. W tamtym momencie nie odczuwałem świadomej potrzeby składania sobie obietnic ciesząc się krótkim odpoczynkiem w Londynie.
Teraz to zupełnie inna historia, teraz po lekturze Już czas mógłbym sobie obiecać wszystko, gdyby nie fakt, że dobrej lektury bez wątpienia mi nie brakuje i ta obietnica długo mogłaby się nie spełnić. Nie dziwi też fakt wielkiej popularności powieści autorki na całym świecie, gdyż Już czas jest kolejnym dowodem na to, a jest ich ponad, dwadzieścia, że jest to sztuka jedyna w swoim rodzaju. 

czwartek, 15 listopada 2018

Laurence Rees - Auschwitz. Naziści i "ostateczne rozwiązanie"

W 1942 roku zamordowano więcej ludzi
niż w jakimkolwiek innym roku hitlerowskiego
„ostatecznego rozwiązania”.


Nie stać mnie obecnie na wnikliwe, obszerne, przemyślane teksty. Stąd tylko krótka opinia napisana po lekturze tej pasjonującej, ale też poruszającej do żywego książki.
 
Z jednej strony największy kombinat śmierci, jaki poznała ludzkość w czasie II wojny światowej, z drugiej wielka strefa interesów konsekwentnie rozbudowywana i rozszerzana. To jedno słowo, Auschwitz, ukrywa w sobie symbol bólu, udręki, cierpienia, wyniszczenia, a przede wszystkim śmierci milionów ofiar. Laurence Rees stworzył wybitny dokument ukazujący obóz z perspektywy więźniów, ale też strażników. Wszystko to, co było odzwierciedleniem wegetacji i umierania, życia w dostatku i spokoju odbywanej służby.
Dogłębna analiza okoliczności powstania, rozwijania, mordowania na trudną do wyobrażenia skalę, ale też tworzenia coraz bardziej wymyślnych rozwiązań, które ulepszały maszynę śmierci. Książka wstrząsająca, poruszająca, jednocześnie bardzo ciekawa i pełna informacji, które wcześniej nie były zupełnie znane.

Laurence Rees, Auschwitz. Naziści i "ostateczne rozwiązanie", Prószyński i S-ka, Warszawa 2005