Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anna Ficner-Ogonowska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anna Ficner-Ogonowska. Pokaż wszystkie posty

piątek, 24 lutego 2023

Anna Ficner-Ogonowska - Czas pokaże

Zanim ją poznałem
już miałem świadomość, że została odebrana w bardzo dziwny i zaskakująco chłodny, zły sposób. Rzuciłem tylko okiem na mnogość negatywnych opinii na pewnym portalu w duchu zastanawiając się nad tym, „Dlaczego?”. Co takiego się wydarzyło, że najnowsza powieść Anny Ficner-Ogonowskiej została tak stłamszona tymi wszystkimi spojrzeniami, które w trakcie lektury mówiły, „Co to ma być!?”, „Co to za szmira, gniot nieprzeciętny?”.
Nie cytuję w tym momencie nikogo, bo nie jest to konieczne. Jestem na gorąco po lekturze i z pełną świadomością mogę powiedzieć, że jest to najlepsza, najbardziej emocjonalna powieść autorki. 
Kiedy swego czasu odkrywałem Alibi na szczęście, a później pozostałe powieści ze szczęściem w tytule, łącznie z napisaną z potrzeby chwili świąteczną niespodzianką, Szczęście w cichą noc, miałem już wyrobioną opinię o tym, jak pięknie, delikatnie, urzekająco autorka potrafi opowiadać o otaczającym nas życiu. Ze wszystkimi radościami i smutkami, które je wypełnią i które mu towarzyszą. Historia Hani i Mikołaja nie pozostawiła złudzeń, co do tego, że oto w polskiej literaturze pojawił się autor (w zasadzie autorka), który nauczył nas patrzeć na uczucia w zupełnie inny, znacznie bardziej zaangażowany sposób. 

sobota, 27 marca 2021

Anna Ficner - Ogonowska - Krok do szczęścia

Dopiero co odkrywana, z pewnym pośpiechem, bo czas goni, a jednak dająca ponownie wiele miłych wzruszeń i przynosząca ciągłą refleksję, gdyż prostota słowa niejednokrotnie onieśmiela, przynosi uśmiech, urzeka i zaskakuje. Alibi na szczęście otworzyło magiczną krainę pięknego słowa i zaczarowanej opowieści, dotknęło serca i przeniknęło duszę.
Teraz to przenikanie ma jeszcze większy, bardziej wysublimowany charakter, teraz odkrywanie Kroku do szczęścia jest krokiem ku intelektualnemu spełnieniu w morzu piękna unoszącego słowa dzięki którym opowieść sama się niesie ku nam i osadza się gdzieś tam głęboko na dnie duszy. Autorka ze szczególną swobodą komponuje ze słów symfonię piękna i tego wszystkiego, co tym samym słowem czasem trudno wyrazić. Jednak Anna Ficner-Ogonowska nie ma z tym najmniejszego problemu. To, co dzieje się z jej udziałem wnosi nowy jasny promień do współczesnej polskiej literatury.


(…) Przypomniała sobie chwilę, podczas której podmuch rzymskiego kwietniowego wiatru zamknął otwartą księgę leżącą na skromnej trumnie. Najpierw przewracał kartki, wertował je, raz w jedną, raz w drugą stronę zupełnie jakby nie mógł się zdecydować, które jej fragmenty interesowały go bardziej od innych. Aż w końcu zupełnie nieoczekiwanie księga się zamknęła. Gdy to zobaczyła pomyślała, że to wcale nie sprawka wiatru. Była przekonana, że uczynił to Duch Święty, który z pewnością w tej chwili, trudnej chwili, pomógł jej odnaleźć w sobie to, jakże ulotne, wspomnienie i zrobił to by odczytała zawartą w nim alegorię. Zamknięta książka… otwarte drzwi…

piątek, 12 marca 2021

Anna Ficner-Ogonowska - Zgoda na szczęście


J
akąż wyjątkową przyjemność daje poznawanie tej książki na blisko miesiąc przed oficjalną premierą, po dwóch poprzednich Zgoda na szczęście to kropka nad „i” jaką można sobie tylko wymarzyć. Znalazłem miłe odniesienie dla zarówno tej książki, jak też dwóch poprzednich, bez których ta nie będzie pełną, szczerą opowieścią. 
- Przesypując pomiędzy palcami miałkość świata, czasem zupełnie przypadkiem zostaje w dłoni malutki kamyk Szczęścia… -  słowa, o które swego czasu sam się pokusiłem w tym konkretnym odniesieniu stają się mottem przewodnim życiowych poszukiwań Hani i Mikołaja.
Przyznać się muszę, że zatrzymało mi się serce w lekturze. Gdzieś na półmetku przelała się czara mnogości uczuć, nadmiaru wrażeń, wrażliwości ducha, dawno niespotykana w lekturze, przenikające me myśli historia prosta. A jednak nie taka prosta, gdyż zawiłości leżące w naturze człowieka nie dają możliwości, aby im sprostać.

niedziela, 11 sierpnia 2019

Anna Ficner - Ogonowska - Szczęście w cichą noc

M
ógłbym użyć słowa „książeczka”, ale jakoś nie wypada. Bo jednak książka to brzmi dumnie i nie ma znaczenia, czy jest to obszerne tomisko, czy też mała, drobna, delikatna książka. Zanim dotrze do mnie pocztą mam już szczególną okazję, aby się z nią zmierzyć i przyznać muszę, że jest miło.
 
Nie jest już tajemnicą, że proza Anny Ficner-Ogonowskiej zawładnęła sercami i umysłami tysięcy czytelników, jej trylogia ze „Szczęściem” w tytule huraganem emocji odmieniła wielu i wciąż wielu nie może wyjść z podziwu poznając niezwykłe losy Hani i Mikołaja, a także ich przyjaciół i znajomych. A Szczęście w cichą noc to szczególne dopełnienie, literackie dopowiedzenie, książka napisana ręką lekką, swobodną z tą samą swobodą, jak miało to miejsce do tej pory.
I nic się nie dzieje, jeśli ta delikatna książka wpadnie w wasze dłonie w pierwszej kolejności, nic nie stracicie czytając ją przy kominku, a może przed kominkiem już teraz, a może chwilę później otoczeni świąteczną aurą. Dzięki temu jestem przekonany, że będziecie chcieli wiedzieć, jak to wszystko się zaczęło.

czwartek, 1 sierpnia 2019

Anna Ficner - Ogonowska - Alibi na szczęście

Kiedy Tatiana w pierwszym dniu wojny przeszła przez ulicę i spojrzała w uśmiechnięte oczy Aleksandra, wtedy wszystko, co miało się jeszcze później wydarzyć dawało jej siłę tego jednego spojrzenia. Choć później było coraz trudniej. 
Piszę o tym nie bez powodu, gdyż pierwsze strony książki Alibi na szczęście Anny Ficner-Ogonowskiej pozwoliły mi bez żadnego skrępowania postawić znak równości pomiędzy jej książką, a niezwykłą, niesamowitą powieścią Paulliny Simons, Jeździec Miedziany. Choć na Jeźdźcu Miedzianym się nie skończyło i jak już wiemy, Alibi na szczęście będzie miało swój dalszy ciąg. Dalsza lektura historii Hanki i Mikołaja utwierdziła mnie jedynie w przekonaniu, że postawiony w ciemno los opłacił się po wielokroć. 
Historia powstania tej książki jest dosyć niezwykła, gdyż autorka nie zdawała sobie sprawy, że jej powieść sama znajdzie sobie wydawcę. Pisana w zaciszu domowym, „do szuflady”, dzięki czujności męża odnalazła nie tylko światło dzienne, ale z marszu urzekła wszystkich, którzy do tej pory mieli możliwość ją poznać. A dzięki temu Alibi na szczęście ma szansę stać się powieścią kultową.