Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Jaguar. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Jaguar. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 11 czerwca 2019

Morgan Matson - Aż po horyzont

Zagubiona dziewczyna, chłopak ze złamanym sercem i podróż, która odmieni ich życie…


To niepozorne zaproszenie przedstawione na okładce nie oddaje nawet w drobnym stopniu tego, jak wiele w tych słowach ukrywa się pasji, rozterek, bólu, ale też radości w niezwykłej od początku do końca podróży przez Stany.
Kiedy poznajmy Amy, jej życie właśnie uległo destrukcji. Odszedł ojciec, matka szukając dla nich nowego azylu od miesiąca jest na drugim wybrzeżu, a brat bliźniak zagubił się na dobre. Została sama. Przed nią jedynie prosta misja, aby z bliżej nieznanym sobie kolegą przejechać się w cztery dni do nowego domu i tym samym przyprowadzić auto.
I tak naprawdę mógłbym powiedzieć, że to już wszystko, można iść dalej, ale nic bardziej mylnego. Nostalgiczny początek daje nam jednak jedyną w swoim rodzaju podróż, Aż po horyzont. 
Amy i Roger dostają od życia drugą szansę. Ruszając w podróż nie zdają sobie sprawy, jakie los rozdał dla nich karty. Podróż, która pierwotnie miała być wytyczoną przez jej matkę marszrutą, proste cztery dni w aucie, noclegi w nikomu nieznanych miejscach. Takie było założenie, które bardzo szybko odeszło w niebyt.

środa, 6 marca 2019

James Oswald - Kości zmarłych

Łapiesz się na tym, że kiedy znasz już choć trochę inspektora McLeana, wiesz już, że mała, malutka, niepozorna historia przemienić się potrafi w coś naprawdę wielkiego. I bez dwóch zdań tak właśnie jest.

Przez Kości zmarłych nie da się przelecieć, przeskoczyć, bo jeśli tylko raz w nie wdepniesz one z tym dziwnym dźwiękiem, nieprzyjemnym, złowieszczym chrzęstem, wciągną cię głębiej, jeszcze głębiej. Przyznać się też muszę, że po czterech powieściach, których bohaterem jest inspektor McLean, (nadal się zastanawiam, jak poprawnie wypowiada się to nazwisko), ale też grupa bliskich mu współpracowników – sierżant Ritchie, Bob Gburek, posterunkowy MacBride, ich nie da się nie lubić. Do nich człowiek przywiązał się już na początku, dawno temu, gdy narodziła się ziemia i nikomu bliżej nieznany inspektor sięgnął po swoją pierwszą sprawę. Od tamtej pory tak wiele się wydarzyło, iż tylko ten, kto poznał wszystkie cztery rozdania świadom będzie tego, o czym myślę, ale też piszę i czym w swej uprzejmości się dzielę.
Znaleziony w środku mroźnej zimy nagi trup, z całą pewnością nie pierwszy i nie ostatni tej zimy, tylko pozornie może być zwykłym trupem. Ktoś jednak bardzo się postarał, aby od innych znacznie się wyróżniał, co nie tylko wymagało wiele pracy, ale przede wszystkim sam poszkodowany wiele zaznał przy tej okazji bólu.

Blair Holden - Bad Boy's Girl

Blair Holden zagrała śmiałą kartę, bo wyjść od takiego początku to bez wątpienia duże ryzyko, które w tym przypadku bez cienia wątpliwości bardzo się opłaciło.

Spoglądasz na okładkę i nie wiesz, czego się spodziewać. Nawet to, co czasem w kilku zdaniach proponuje wydawca nie zawsze jest pomocne. Czasem grasz w ciemno nie wiedząc, co może się wydarzyć. I czy książka, na którą stawiasz będzie godna twojej uwagi. Czasem jednak, jak to już kiedyś ująłem, los postawiony w ciemno zwraca się po tysiąckroć i dzieje się coś niezwykłego, niesamowitego, coś, co odbiera mowę i zamyka czas na jakiś czas w materii odkrywanej historii.
Tammara Webber, Colleen Hoover, Elżbieta Rodzeń. Trzy wiodące nazwiska w nurcie New Adult. Zawsze miały wiele dobrego do powiedzenia i przekazania. Jest bez wątpienia kilku innych twórców, którzy lepiej lub gorzej odnajdują się w tym nurcie i jest Blair Holden. To nazwisko bez wątpienia warto będzie zapamiętać, gdyż to, czego doświadczamy za sprawą Bad Boy’s Girl już przekracza wszelkie możliwe granice literatury dobrej, interesującej, emocjonalnej, czy może doskonałej. Literatury, która od samego początku wnosi coś szczególnego do świadomości czytelnika na wszystkich stronach tej intrygującej żółtej książki.

sobota, 22 grudnia 2018

Bonnie-Sue Hitchcock - Zapach domów innych ludzi


Wydawać by się mogło
, że będzie to tylko kolejna przeczytana książka. Wydawać by się mogło również, że nic już nie może mnie zaskoczyć. Że wszystko, co dobre bezpowrotnie przeminęło, a odległa na mapie świata Alaska jest tam, gdzie diabeł mówi dobranoc i nic dobrego na ciebie nie czeka. Nic bardziej mylnego.
Przyznać też muszę, że mam wyjątkowe szczęście do patronatów. Choć szczęście  w tym konkretnym przypadku jest pojęciem zupełnie nieadekwatnym do stanu faktycznego. A jednak nie wiem już który raz los postawiony w ciemno zwraca się po tysiąckroć. To wyjątkowo miłe uczucie.
Gdy dotykałem ostatnich stron tej książki lecąc nad Kabulem miałem już świadomość, że Zapach domów innych ludzi przeniknie wszystkie pory mojej skóry z tak niesamowitą intensywnością, iż będzie to wrażenie trudne do zdefiniowania prostym słowem bez względu na to, jak wiele ich zostanie użytych.

czwartek, 13 grudnia 2018

James Oswald - Z przyczyn naturalnych

(…) Była niczym tama gotowa zaraz pęknąć, a Maria zdawała sobie sprawę z tego, 
jak niewiele dzieli skąpanie kogoś w miłości od utopienia w niej.


Od zawsze byłem zdania, że największym literackim wyzwaniem jest napisać doskonały kryminał. Taki, który od pierwszych chwil, aż po ostatnie słowa jest wyjątkową pod każdym względem kwintesencją gatunku. I przyznać również trzeba, że ostatnio mam do nich wyjątkowe szczęście.
Za sprawą Wydawnictwa Jaguar mamy niewątpliwą przyjemność poznawać i odkrywać doskonałe poczynania inspektora McLeana. Wystarczyło raptem kilka stron, aby rozsmakować się w tej opowieści, ale stać się też uważnym obserwatorem śledztwa, które prowadzi inspektor. Śledztwa, które do najłatwiejszych nie należy, gdyż brutalne rytualne morderstwo sprzed sześćdziesięciu lat nie ma żadnego priorytetu u jego przełożonych. Ma je natomiast śledztwo, które prowadzi nadinspektor Duguid. Z bliżej nieokreślonych powodów obaj panowie się nie lubią.

wtorek, 4 grudnia 2018

Mona Kasten - Trust Again


Zbyt długo czekała
nie tylko na swój finał w lekturze, ale też na wszystko to, co chciałbym o niej powiedzieć, a w konsekwencji napisać. Jednak, tak, jak Dawn doznałem blokady i wszystko to, co chciałbym napisać ukryło się gdzieś głęboko w środku i nie jest w stanie wynurzyć się na światło dzienne. A to dla osoby piszącej najgorsze z możliwych doznań.

Coś, co zaczęło się od Begin Again nie kończy się na Trust Again, bo już niedługo pojawi się między nami Feel Again, gdyż doskonałość myśli, uczuć i doznań trwa i nigdy tak naprawdę nie powinna się skończyć, choć za jakiś czas będę musiał pisać coś zupełnie innego. Zanim jednak zatrzymamy się przed tym, co ma dopiero nastąpić, warto zatrzymać się przed tym, co trwa, jest obecne między nami od blisko miesiąca i porusza nas głęboko, łącznie z tym, co poczuł dziś w finale piszący te słowa.

niedziela, 25 listopada 2018

Tammara Webber - Tam gdzie ty


Tak się akurat złożyło
, że w określonym miejscu i czasie swoją premierę miały dwie książki, które miałem i mam przyjemność objąć swoim patronatem. Stąd, aby sumiennie zająć  się jedną, a potem drugą pojawia się odpowiednia chwila, doskonały moment, aby zatrzymać się przed najnowszą powieścią Tammary Webber, Tam gdzie ty.
Do tej pory, a myślę tu o serii książek Tak blisko…, Tak krucho… i Tak słodko… było to fascynujące i urzekające spojrzenie na relację dwojga ludzi z dwóch perspektyw, dwóch biegunów, dwóch oddechów, bijących serc i rodzących się uczuć. Jedyne w swoim rodzaju yin i yang, które swego czasu ująłem w ten sposób:

Wspominam o yin i yang nie bez powodu, gdyż jeśli spojrzymy na znak graficzny mała czarna kropka, jaką jest „Tak blisko...” odnajduje się doskonale w znacznie większym białym polu. I co ważne można też na to spojrzeć odwrotnie, jednak sugerowałbym to pierwsze, znacznie ciekawsze doświadczenie. „Tak blisko...” opowiada historię relacji chłopaka i dziewczyny z perspektywy dziewczyny. To właśnie tutaj Jackie, chwilę później jednak Jacqueline, poznaje chłopaka o imieniu Lucas i to jemu zawdzięcza wybawienie z przykrej opresji. I już wtedy coś między nimi zaczyna się dziać...

wtorek, 20 listopada 2018

Tammara Webber - Tak krucho...

Z książkami, Tak blisko... i Tak krucho... jest tak, jak z yin i yang. Choć można poznać tylko jedną, to jednak obie tworzą doskonałą, dopełniającą się całość. Miałem wrażenie, że po Morzu spokoju i Hopeless nic już w tej materii nie będzie w stanie mnie zaskoczyć. Stało się inaczej i chwała za to Tammarze Webber, bo to, czego dokonała jest warte każdej ceny.
Szukam sposobu, aby opowiadając o jednej opowiedzieć o obu. Szukam też sposobu, aby pisząc o obu dotknąć tylko jednej. Jakkolwiek postąpię po raz pierwszy pisząc o jednej opowiem o obu. Dosyć niedawno dane mi było czytać podobne literackie rozwiązanie i choć mi się podobało tutaj wypadło to lepiej, ciekawiej. Tutaj emocje szybko przelały się przez czarę wypełniając i przepełniając duszę nadmiarem uczuć i doznań.
Wspominam o yin i yang nie bez powodu, gdyż jeśli spojrzymy na znak graficzny mała czarna kropka, jaką jest Tak blisko... odnajduje się doskonale w znacznie większym białym polu. I co ważne można też na to spojrzeć odwrotnie, jednak sugerowałbym to pierwsze, znacznie ciekawsze doświadczenie. Tak blisko... opowiada historię relacji chłopaka i dziewczyny z perspektywy dziewczyny. To właśnie tutaj Jackie, chwilę później jednak Jacqueline, poznaje chłopaka o imieniu Lucas i to jemu zawdzięcza wybawienie z przykrej opresji. I już wtedy coś między nimi zaczyna się dziać...
 

niedziela, 18 listopada 2018

Tammara Webber - Tak blisko...


Z
książkami, Tak blisko... i Tak krucho... jest tak, jak z yin i yang. Choć można poznać tylko jedną, to jednak obie tworzą doskonałą, dopełniającą się całość. Miałem wrażenie, że po Morzu spokoju i Hopeless nic już w tej materii nie będzie w stanie mnie zaskoczyć. Stało się inaczej i chwała za to Tammarze Webber, bo to, czego dokonała jest warte każdej ceny.
Szukam sposobu, aby opowiadając o jednej opowiedzieć o obu. Szukam też sposobu, aby pisząc o obu dotknąć tylko jednej. Jakkolwiek postąpię po raz pierwszy pisząc o jednej opowiem o obu. Dosyć niedawno dane mi było czytać podobne literackie rozwiązanie i choć mi się podobało tutaj wypadło to lepiej, ciekawiej. Tutaj emocje szybko przelały się przez czarę wypełniając i przepełniając duszę nadmiarem uczuć i doznań.

poniedziałek, 15 października 2018

James Oswald - Pieśń wisielca


Kiedy dotarła do mnie Pieśń wisielca odrobinę byłem zaskoczony jej objętością i tylko przez chwilę zastanawiałem się, kiedy będę w stanie ją przeczytać. Chwilę później wszystkie rozterki i wątpliwości rozmyły się w galaktyce doskonałości pióra mistrza kryminału.
James Oswald już wcześniej nauczył czytelnika patrzeć na kryminał w sposób nieszablonowy, w sposób zupełnie odmienny, niż czasem proponują nam to jego koledzy po fachu. Czasem jest to jeden wątek przewodni i wokół niego rozgrywa się intryga, czasem jest jeszcze jeden. Natomiast tutaj jest to bezmiar wątków i literackich subtelności pełnych równie zaskakujących zwrotów akcji.
Kiedy po raz pierwszy przespacerowałem się po Edynburgu śladami inspektora McLeana miałem już świadomość, że oto pojawia się autor, która zaskoczy swoich czytelników i na długo sprawi, że opowiadana historia nie będzie w stanie wyparować z naszych umysłów.

środa, 10 października 2018

Charlee Fam - Ostatni pociąg do Babylon

Z
dobrą książką jest tak, że wciąga cię i nawet nie wiesz, kiedy docierasz do kresu literackiej podróży. Dobra książka ma określony rytm, ma w sobie coś takiego, co nastraja umysł szczególną wibracją i od pierwszych stron czujemy, że opowiadana historia będzie nam bliska.
Nie inaczej jest w przypadku Ostatniego pociągu do Babylon. Moją uwagę zwróciła okładka, krótkie wprowadzenie, które na jej łamach odnalazłem. Wydawać by się mogło, że Charlee Fam napisała ckliwą powieść dla nastolatek, powieść, po którą nie sięgnie dorosły czytelnik, tym bardziej mężczyzna. Nic bardziej mylnego.
Powieść, której wątkiem przewodnim jest samobójstwo stanowi wyzwanie. Bo temat nie jest łatwy i trzeba go pokazać w taki sposób, aby zainteresować nim czytelnika, a nie go przytłoczyć i sprawić, aby po kilku stronach rzucił książkę w kąt. Jeśli się to uda doznania z lektury będą jedyne w swoim rodzaju. 
Aubrey Glass od dawna myśli o samobójstwie, co jakiś czas pisze list pożegnalny, który trafia pod materac. Pisze kolejny list, w którym zrywa ze swoim chłopakiem. Pewne sprawy czasem są w stanie ją przerosnąć. Jednak świadomość, że jej najlepsza przyjaciółka robi to, o czym ona czasem myśli, to jeszcze większy szok, niż niepodważalny fakt, że Rachel rozstała się na dobre z tym światem. Pozostała po niej migająca na wyświetlaczu kopertka z nagraną na pocztę głosową wiadomością...

sobota, 6 października 2018

Morgan Matson - Odkąd cię nie ma


Kiedy pierwszy raz
sięgnąłem po książkę Morgan Matson poza zapowiedzią nie wiedziałem tak do końca czego się spodziewać. Znam spectrum wokół którego obraca się w swej literaturze Wydawnictwo Jaguar stąd nie brałem pod uwagę faktu, że się zawiodę. Choć, jak zapewne doskonale wiemy z książkami bywa różnie. I co równie ważne, nie należy oceniać książki po okładce, choć akurat ta konkretna bardzo mi się spodobała.
Nie potrzebowałem wiele, aby dać się oczarować tej szczególnej pod każdym względem historii, w której nie zabrakło osobistych refleksji z odbytej jakiś czas temu podróży do Stanów. Choć nie podróży z jednego wybrzeża na drugie, jak miało to miejsce w przypadku bohaterów książki, Aż po horyzont, a także znacznie wcześniej podróży badawczej autorki.

czwartek, 4 października 2018

Kristin Cashore - Nieskończone światy Jane

Parasolki...
to od nich ta historia się zaczyna 

i na nich w jakiś sposób się kończy.

Jednak zanim dotrzemy do końca, zanim otrzemy się o barierę literackiej nieskończoności, zanim uzmysłowimy sobie dokąd w istocie dotarliśmy i jak szeroko być może po drodze otworzyliśmy oczy ze zdziwienia, zanim to wszystko mogło się wydarzyć i jestem przekonany, że tak było w istocie, razem z Jane i jej parasolkami dotknęliśmy czegoś na co nigdy nie liczyliśmy, o czym nie marzyliśmy i co nawet w najśmielszych snach nigdy wcześniej nie przeszło nam przez głowę.
W życiu nie ma przypadków, są sytuacje, które pojawiają się przed nami, co jakiś czas. Są obietnice, które sprawiają, że czasem wbrew swojej woli postępujemy tak, a nie inaczej, są zdarzenia, które dzieją się, czy tego chcemy, czy nie i są ludzie, którzy nagle, w najmniej spodziewanym momencie pojawiają się na naszej drodze. I jest Jane, która choć niczego nie planowała została postawiona przed faktem dokonanym dzięki obietnicy złożonej cioci Magnolii i pojawieniu się na jej drodze Kiran Thrash, bajecznie bogatej córki Octaviana Thrasha IV. Wspólnym mianownikiem obu zaistniałych czynników był dom tego ostatniego, do którego jego córka zaprosiła Jane na wiosenną galę. 
Od tego momentu nic i nigdy nie było już takie samo.

poniedziałek, 17 września 2018

Katja Millay - Morze spokoju


N
ie wiem, kim jest Katja Millay, nigdy wcześniej nie miałem przyjemności czytania jej powieści, po Morze spokoju sięgnąłem raczej z ciekawości, niż z czystej chęci sprawienia, że będzie to lektura, która mnie zaskoczy. 

A jednak, mówiąc wprost… O N I E M I A Ł E M…
Pozornie niepozorna powieść dla dorastającej młodzieży, tak wyglądało na pierwszy rzut oka, ale po kilku stronach wiedziałem, że tak nie jest. Odpłynąłem poruszony lekkością tej opowieści, szczerością, która dotyka wszystkich możliwych uczuć i bezpośredniością w nazywaniu ich po imieniu. Bałem się, że będzie to słodka powieść, zbyt słodka na mój wysublimowany męski gust, który nie boi zmierzyć się z lekturą dla kobiet, czy w tym przypadku dla nastolatków. Moje obawy były w tym przypadku bezpodstawne.
W nowej szkole pojawia się nowa dziewczyna i wszyscy z marszu zauważają, że jest dziwna, choć dziwna chyba nie do końca ją określa. Pokręcona. Milcząca. Odpychająca. Porozumiewa się kiwnięciem głowy, wzruszeniem ramion. Nie mówi. Nie odzywa się. Taka już jest Nastya.

poniedziałek, 13 sierpnia 2018

Tammara Webber - Dobrze ci tak!

To już trzecia książka w cyklu Między wierszami i przyznać trzeba, że w niczym nie ustępuje pozostałym, utrzymując ten sam wysoki emocjonalny poziom, do którego przyzwyczaiła już Tammara Webber. Książki pisane potencjalnie dla młodego odbiorcy, jednak piszący te słowa jest już dwie klasy dalej i przyznać muszę, że miał jakże wiele przyjemności w lekturze. Swego czasu tak pisałem o pierwszej książce, właśnie Między wierszami:

(...) 1 sierpnia swoją premierę wydawniczą miała książka, Między wierszami i to ona otworzyła zupełnie nowe rozdanie. Między wierszami pozostawiając miejsce na myśli, pragnienia, zaskakujące aż nadto w swej materii emocje. Między wierszami sprawiło miłą niespodziankę, ale tam gdzie ty tam muszę być też ja. Ta gra tytułami nie jest bez znaczenia dla szczególnego w swej materii radosnego zbliżenia dwojga młodych ludzi. Tych, którzy nie sądzili, że coś dobrego może z tego wyniknąć.

W każdej z książek dzięki autorce poznajemy określone relacje młodych ludzi, którzy na samym początku spotkali się na planie filmu i już wtedy coś określonego zaczęło się między nimi dziać. Teraz Reid Alexander za swój nie lada wyczyn skasowania nowego porsche na ganku pewnego domu dostaje w nagrodę miesiąc prac społecznych pod okiem Dori Cantrell. I już od pierwszych stron, jak to u Webber bywa dzieje się wiele dobrego, emocje rosną, pęcznieją, bawimy się w lekturze, cieszymy się nią. I to serce między stopami, ktoś będzie musiał wykazać się nie lada pokorą, aby się po nie schylić i zapracować na względy młodej damy, co do której zupełnie nie był i nie jest przekonany. Jednak, jak to zwykle bywa przeciwieństwa lubią się przyciągać.

sobota, 4 sierpnia 2018

Mona Kasten - Begin Again

Begin Again
ma w sobie wyjątkową siłę, już od pierwszych stron, od samego początku, od pierwszego rozdziału, a przede wszystkim od pewnej playlisty coś dobrego się dzieje i to Coś towarzyszy nam cały czas, buduje w nas emocje, nadaje im określone znaczenia.


Bardzo dużo dzieje się tej zimy. Emocje przybierają różne kształty, różną formę, jakże szeroki ich wachlarz niejednokrotnie przywracać może o zawrót głowy, a jednak nikt i nic nie jest w stanie odsunąć ich ode mnie. Mógłbym sięgnąć ponownie po pewną myśl, która świadomie bądź nie powraca do mnie, jak bumerang, jednak tym razem swoje myśli, pragnienia i uczucia wyrazić pragnę w sposób, do którego być może dojdę w momencie, gdy postawię ostatnią kropkę w tym tekście.
Wydawać by się mogło, że w nurcie New Adult nic już nie może nas zaskoczyć, bo przecież wszystkie życiowe scenariusze zostały przerobione, przepisane i ponownie pokazane w tej lub innej formie. Jednak, czy tak jest w istocie? Czy każda forma relacji międzyludzkich została już ograna i wykorzystana? Mona Kasten bez większego wysiłku udowadnia, że jeszcze wiele jest do napisania i przekazania. Tej zimy, która już przewrotnie pachnie wiosną Begin Again otwiera nową formułę literackich doznań.

czwartek, 2 sierpnia 2018

Blair Holden - Bad Boy's Girl 2


Jest coś niemożliwego w tej historii, jest Baryła, której czas dawno się zatrzymał, jej otyłość była jej przekleństwem, trzy lata szkoły były dramatem, który trudno było przetrwać. Jest też Cole, który przez długi czas drwił z tej dziewczyny, sprawiał jej przykrość, jeśli coś złego się wydarzyło to wiadomym było, że to jego sprawka. Później nagle zniknął i przez cztery lata nikt go nie widział.
 

Tak dosyć niedawno pisałem o tej książce i znając już jej drugą odsłonę nie zmieniam zdania, a jedynie utwierdzam się w przekonaniu, że Blair Holden dokonała czegoś miłego, czegoś dobrego, czegoś, co zaskakuje i onieśmiela, a także sprawia miłą niespodziankę na długi czas.
Nie bez znaczenia jest też wszystko to, co oglądamy na okładce pierwszej, drugiej, czy już za chwilę oglądać będziemy na okładce trzeciej książki. Tessa i Cole kończąc swoją szkołę stoją na progu dorosłości, która tak naprawdę za Oceanem zaczyna się po ukończeniu 21 lat, jednak znaczenie wcześniej większość amerykańskich nastolatków staje przed jedną z najważniejszych decyzji w swoim życiu. Wybór college'u dla Tessy i Cole'a to również coś ważnego, coś istotnego, coś, co może mieć istotne znaczenie dla być albo nie być dla ich związku.