Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Książnica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Książnica. Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 marca 2021

Linda Gillard - Muzyka gwiazd


Z
apach głogu. Jego zapach. Życie najpierw cię przygniata, a gdy nosem sięgasz ziemi, wymierza ci solidnego kopniaka w zadek.
 

Życie Marianny od zawsze było wpisane w strefę mroku. U niej „patrzeć i nie widzieć” było rozumiane w sensie dosłownym. Jej świat od zawsze składał się z dźwięków, był bardzo wrażliwy na dotyk, zmysł odbierania zapachów miał również swoje istotne znaczenie. Paleta mocno rozwiniętych zmysłów miała jej zastąpić brak tego jednego, szczególnego. Marianna od urodzenia była niewidoma.
Biorąc pod uwagę fakt, że nieszczęścia z reguły lubią chodzić parami – kilkanaście lat wstecz dotknęła ją bolesna tragedia – wybuch na platformie Piper Alfa sprawił, że została młodą wdową. Lista tych, którzy zginęli tego tragicznego lipcowego dnia była długa na sto sześćdziesiąt siedem nazwisk. Na domiar złego w tamtym okresie również poroniła.

Elizabeth Massie - Wersal. Prawo krwi


Z nieukrywaną przyjemnością
sięgnąłem po książkę, której inspiracją był emitowany nie tak dawno serial stacji Canal+, Wersal. W polskim ujęciu poszerzony o zbędny moim zdaniem dodatek w tytule, Wersal. Prawo krwi.
Ważnym podkreślenia jest również fakt, że wśród kilku seriali historycznych, które w ciągu kilku ostatnich lat pojawiły się w emisji Wersal właśnie nie tylko nie pozostaje w tyle za produkcjami innych stacji, ale z pełnym rozmachem wprowadza w epokę, o której opowiada. Okres panowania Ludwika XIV, Króla Słońce i budzący się do życia Wersal, to jeden z najciekawszych okresów w historii Francji, ale też Europy, w której Francja w tamtym okresie była mocnym i liczącym się mocarstwem.
Pozostawiając jednak gdzieś z boku produkcje telewizyjne warto skupić naszą uwagę na słowie pisanym. Mogłoby się wydawać, że zaadaptowanie scenariusza na potrzeby powieści może być ruchem pozbawionym sensu i logiki. Może, ale nie oznacza to wcale, że musi być tak w istocie.

poniedziałek, 28 stycznia 2019

Jacques Ravenne - Siódme życie Markiza de Sade

Proszę mi wierzyć, to nie mój sposób myślenia doprowadził do mego nieszczęścia, lecz mentalność innych.

Tak w istocie jest esencja życia Markiza de Sade. Już za życia miał tyle samo zwolenników, co zajadłych przeciwników. Dla niego nie istniało tabu, co jednych gorszyło, dla innych stanowiło mniej lub bardziej wyrafinowaną podnietę.
Jacques Ravenne w doskonały sposób kreśli portret Markiza de Sade i jakże wymowne jest motto na okładce książki, o którym wspominam powyżej. Postać markiza odmalowana jest na kartach tej książki w fascynujący sposób pokazując w tle przemiany polityczne i społeczne, jakie za życia de Sade miały miejsce we Francji. A przyznać trzeba, że działo się wiele.
50 twarzy pewnego pana budzi zachwyt, kina pękały w szwach i sądzę, że historia ta wkrótce się powtórzy. Jestem jednak przekonany, że tylko garstka śmiałków mogłaby z pełnym przekonaniem wskazać jego, jako prekursora sztuki zniewalania umysłu, ale też ciała. Choć przede wszystkim umysłu. Bez niego nie ma wzajemnej szczególnej relacji o znacznie bardziej emocjonalnym zakresie, niż otaczające nas wokół normalne życie.