Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zysk i S-ka Wydawnictwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zysk i S-ka Wydawnictwo. Pokaż wszystkie posty

piątek, 31 marca 2023

Wioletta Leśków-Cyrulik - Sezon zamkniętych serc

Pisać każdy może
trochę lepiej lub trochę gorzej, ale nie oto chodzi, jak to komu wychodzi. Czasami człowiek musi, w innym przypadku literki nigdy nie dadzą mu spać. Ta bardzo swobodna parafraza doskonale znanej piosenki wprowadza nas w istotę zagadnienia, jakim jest debiut.
Tak naprawdę piszą teraz wszyscy. Pisanie stało się modne, choć nie zawsze dające określone korzyści, o materialnych zupełnie nie wspominając. Kilkanaście godzin wcześniej pisałem o sile przyciągania, jaką daje dobrze zaprojektowana okładka. Również o tym, że nie należy po okładce oceniać tego, co ukrywa się w środku, choć Sezon zamkniętych serc właśnie dzięki niej, okładce, już na starcie bardzo zyskuje.
Nie wiem, czy autorka pisząc miała już przemyślany temat od początku do końca i wystarczyło łączyć jedynie odpowiednie punkty na kartce, czy też powieść nabierała kształtu spontanicznie w trakcie pisania. Jakkolwiek było Sezon zamkniętych serc nie jest taką sobie powieścią, jakich wokół wiele, ale jest bez wątpienia dziełem, z którego autorka może być dumna.
Podróż na koniec świata, bo bez wątpienia tak można pomyśleć o Islandii, może być podróżą w akcie desperacji. Wrzuceniu wszystkiego do jednego worka i z bagażem doświadczeń szukaniu swojego zupełnie nowego miejsca na ziemi. Im dalej, tym lepiej. Z zadrą w sercu, z wielkim ciężarem przygniatającym duszę.

wtorek, 27 kwietnia 2021

Wacław Holewiński - Honor mi nie pozwala


Jakiś czas minął, gdy po raz pierwszy zetknąłem się z prozą Wacława Holewińskiego. Wtedy historie dwóch młodych dziewczyn, które los mógł połączyć na jednej więziennej pryczy wywarły na mnie wielkie wrażenie.
Wtedy było to również coś, co jeszcze długo po lekturze nie pozwoliło o sobie zapomnieć. Autor z wyjątkową charyzmą pokazywał i odkrywał przed czytelnikiem, co trzeba zrobić i ile doświadczyć w imię wartości, które ukrywają się pod jednym, prostym, ale jakże szczególnym słowem – PATRIOTYZM. Coś, co nam żyjącym w sielskim i spokojnym XXI wieku jest często trudnym do wyobrażenia, czy zrozumienia. Czym tak naprawdę jest ten patriotyzm?
 
Młodzieńcza niewinność jakże szybko zamienia się miejscami z dojrzałością i chęcią działania, włączenia się w walkę z okupantem, walki o sprawę, z wiarą w ideały wyniesione z domu, szkoły, środowiska, harcerstwa. To wszystko miało swój wyjątkowy wydźwięk w momencie, w którym jeden okupant zamienił się na drugiego, kiedy zniknęli źli faszyści, a ich miejsce zajęli jeszcze bardziej bezwzględni komuniści.

poniedziałek, 15 marca 2021

Ewelina Kłoda - Niezapominajki


T
a mała, niepozorna książka ujęła mnie bardziej, niż mógłbym przypuszczać. Nie zdawałem sobie sprawy, że coś, co zacznie się, jako prosty w formie pamiętnik nastolatki finalnie będzie dojrzałą i zaskakującą w swej treści powieścią obyczajową.
Świat Izabeli uległ nagle przemianie w stronę, której ona sama się nie spodziewała. W wyniku przykrych rodzinnych wypadków zostaje zmuszona zamieszkać w miejscu, w którym wszystko się zaczęło. Musi zmierzyć się z duchami przeszłości i stawić czoła plotkom, które krążą po miasteczku.
Ale życie młodej dziewczyny tuż przed maturą to również nowe znajomości, pierwsze miłostki, życiowe fascynacje, a w efekcie uczucie, którego sama się nie spodziewała. Jednocześnie obcowanie z człowiekiem, pod którego dachem zmuszona była zamieszkać, a który w życiu jej rodziny wyrządził wiele zła również ją piętnując za to, co działo się w przeszłości.

piątek, 26 lutego 2021

Justyna Wydra - Ponieważ wróciłam


… skrzydła Anioła
ochraniać będę Twe ramiona…

Zostawiliśmy za sobą krzyże, ból, wojnę i cierpienie. Odrzuciliśmy na długo, być może na zawsze, powojenną traumę wierząc, że przed nami tylko dobre, pogodne dni. Nauczyliśmy się żyć, jakby wojny nigdy nie było.
Kiedy poproszono mnie o napisanie rekomendacji na okładkę najnowszej powieści Justyny Wydra nie miałem obaw, że lektura jej książki będzie czasem bezpowrotnie straconym. Czułem podświadomie, że może wydarzyć się coś naprawdę dobrego.
Moje zawodowe życie od roku związane jest z Gliwicami, z tego miasta pochodzi autorka i było ono również nam mapie zdarzeń w książce noszącej tytuł Esesman i Żydówka. Nie bez powodu był to akapit otwarcia, gdyż swego czasu Justyna stwierdziła, że ma dosyć wojny. Jest nią zmęczona i ma ochotę na coś zupełnie innego. Wtedy zapytałem na co tak naprawdę ma ochotę. Odpowiedziała, że dowiem się o tym, jak skończy swoją najnowszą powieść.

środa, 2 września 2020

Roman Konik - Znamię na potylicy. Opowieść o rotmistrzu Pileckim

Świadomość tej książki sprawia, że im dłużej myślę o tym, co już za mną, tym bardziej nie jestem pewien tego, jak pokazać prostym słowem własne odczucia i przemyślenia, aby dobierając właściwe słowa nie przejść nad Życiem rotmistrza Witolda Pileckiego zbyt łatwo i zbyt szybko do porządku dziennego. Jakże niewielu z wielu walczących w imię wolnej Polski mogłoby się poszczycić tak wyjątkowym życiorysem, ale tylko jeden człowiek z tych niewielu poszedł znacznie dalej dbając oto, aby nigdy nie splamić wiary w Boga, własnego Honoru i świętego oddania Ojczyźnie.
Potrzebowałem czasu, aby ponownie powrócić do książki Romana Konika Znamię na potylicy. Starałem się przemyśleć poznaną lekturę, dobrać odpowiednie słowa, ale pisząc szczerze nigdy nie należy zastanawiać się nad tym, do czego możemy dotrzeć, gdyż właściwe rozwiązania podpowiada nam sumienie i świadomość, że robiąc coś dobrze nie mamy się czego wstydzić.

czwartek, 12 marca 2020

Monika B. Janowska - Gra o pałac

Zalecenia: bardzo wygodny fotel, lampka wina pod ręką, a kto wie, czy nie cała butelka. 

Sądzę bowiem, że na lampce może się nie skończyć, gdyż wędrując w trakcie lektury ulicami Legnicy i wraz z Klarą Czempińską zgłębiając zagadkę tajemniczego pałacu niepostrzeżenie możemy dotrzeć zarówno do dna butelki, jak i do końca książki. 
Z debiutami bywa różnie. Nigdy nie wiemy, na co możemy trafić i jaki zamysł może mieć autor tej lub innej książki. Mam jednak szczęście, bo dane mi było w ostatnim czasie czytać i poznawać już drugi doskonały literacki debiut. Monika B. Janowska z niepozornej w sumie historii stworzyła powieść, którą czyta się z uśmiechem na ustach - jednym tchem.
Klara Czempińska jadła już chleb z niejednego pieca. Wiele w życiu doświadczyła i równie wiele przeszła, choć nie należy do postaci tragicznych, nad którą trzeba usiąść i płakać... O nie! W życiu miała ciężko, ale dzięki temu to samo życie wiele ją nauczyło i dało wiele ciekawych lekcji, a to oznacza, że może oprowadzać niemieckich turystów po swoim ukochanym mieście. Zna jego historię na wylot, jej lekkość pióra docenia kochana redakcja „Piastowskich Wieści”. Gdyby tylko jeszcze trafiła na właściwego faceta, ale nie można mieć wszystkiego na raz.

poniedziałek, 27 stycznia 2020

Elżbieta Cherezińska - Legion

Historia Brygady Świętokrzyskiej NSZ autorstwa Elżbiety Cherezińskiej to książka, która nie ma sobie równych. Z wypiekami na twarzy, z uśmiechem na ustach, ale i wzruszeniem poznałem bez mała 800 stron tej fascynującej pod każdym względem opowieści.
Przyznać się muszę, że na początku przeraziła mnie jej objętość, bo 800 prawie stron to mało, że książka, to już coś więcej, to mówiąc wprost epopeja. Ale obawa, że z lekturą będzie ciężko równie szybko minęła, jak się pojawiła. Już od samego początku dzięki lekkości języka, subtelnej kompozycji dialogów, o które zadbała autorka lektura była jedną, wielką przyjemnością.
Od września 1939, kiedy to pojawiali się jej bohaterowie w różnym miejscu i czasie, po okres początku okupacji, gdzie tworzyły się zalążki Brygady, z oddziałów i formacji wojskowych, które na początku walki podziemnej zapewne nie zdawały sobie sprawy, że z czasem przyjdzie im walczyć pod jednym, chlubnym sztandarem. Jednak zanim przebrniemy przez Wrzesień rzucani powiewem historii w różne miejsca walczącego kraju już na tyle mocno zżyjemy się z bohaterami, że na oderwanie się od lektury nie będzie już czasu, ani możliwości. Finalnie okres bardzo szerokiej działalności Brygady Świętokrzyskiej NSZ i dotarcie po karkołomnej przeprawie przez Czechy aż do generała Pattona.

piątek, 24 stycznia 2020

Beata Kępińska - Taniec z czarownicą

Zdawać by się mogło, że swoją pierwszą powieścią Beata Kępińska powiedziała już wszystko, a jednak wszystko, co dobre dopiero przed nami. Kiedy swego czasu czytałem Sielsko i diabelsko miałem wrażenie, że dalsze losy rodzinki z Zalewic są tylko kwestią czasu. Wtedy również stwierdziłem, że powieść Beaty Kępińskiej nie zamyka się w określonym szablonie powieści dla kobiet. Wtedy tak właśnie było, teraz natomiast swobodniej się w niej odnajdą czytelniczki, niż czytelnicy. Może dlatego, iż równowaga słowa nieznacznie przechyliła się w stronę, która właśnie kobietom przypadnie do gustu.
Teraz, kiedy budowa upragnionego domu stała się faktem i pozostał jedynie mały, drobny szlif, dzieci jakby dorosły, choć kłopotów, jakby więcej, a mąż na dobre odnalazł się w swej angielskiej praktyce, właśnie teraz Joanna Zalewska przechodzi swoją drugą młodość. U stóp Łysej Góry wiele dziać się będzie.
A to oznacza, że choć sielsko, nie zawsze anielsko, a raczej niejednokrotnie diabelsko, bo i Rafał na pokuszenie wodzi i jeszcze pojawił się na horyzoncie Pablo. Skoro od przybytku głowa nie boli to słomiana wdowa narzekać nie może na brak powodzenia u panów. Do tego uczęszcza na dramatyczne kursa i dba o szerzenie kultury wśród pospólstwa, które po bliższym poznaniu całkiem ogładne i ułożone wydaje się Joasi.
Beata Kępińska dba oto, aby wszystko było bez zarzutu, bo i dowcip przedni i morał nie byle jaki. Książka w sam raz pod gruszę na wygodny hamak. Polecam czerpanie przyjemności w naturze z lekturą, która o dobry humor przyprawi i nastrój poprawi.


Beata Kępińska, Taniec z czarownicą, Zysk i S-ka Wydawnictwo, Poznań 2014

Internetowa cela to powieść obyczajowa o bólach przeszłości, o magii zaklętej w teraźniejszości i o przyszłości, 
która budowana na gruzach historii i tajemnic, wcale nie zdaje się być taka pewna…

wtorek, 28 maja 2019

Beata Kępińska - Sielsko i diabelsko

Przyznać się muszę, że podchodziłem do tej książki z dużą nieśmiałością. W sumie debiut, wprowadzenie coś mówiło, a jednak niewiele, więc przed lekturą zapalała się duża, czerwona lampka i pojawiały się pytania: Co z tego wyniknie?, Jaka to będzie książka?, Jak się będzie ją czytało?

Te i inne pytania stawiałem sobie patrząc na obszerną rozmiarów „szczotkę”, czyli książkę w wersji roboczej, luźny zestaw kartek. Gruby i ciężki, a do tego na samym początku zwróciłem uwagę na długie, obszerne rozdziały. Jednak nieśmiałość równie szybko zniknęła, jak się pojawiła, a długie rozdziały szybko przestały być problemem. Gdyż trzeba przyznać, że historia Joanny od samego początku zaskakuje swą szczerością i bezpośredniością.
Beata Kępińska bez skrępowania wprowadza czytelnika w skomplikowane losy życia swojej bohaterki niczego nie robiąc na „pół gwizdka”. Lekko i przyjemnie, ale też szczerze, dosadnie i refleksyjnie rysuje postać Joanny i jej zwariowanej, wesołej rodzinki.
Współczesna powieść obyczajowa, która nie ma kategorii „typowo kobiecej powieści”. Jej uniwersalność bez wątpienia może i powinna trafić do każdego odbiorcy, również tego płci męskiej. Każdy w powieści Sielsko i diabelsko odkryje swoje marzenia i pragnienia, dostrzeże losy bohaterów, które nagle w którymś momencie będzie mógł skojarzyć z własnymi przeżyciami.

piątek, 1 marca 2019

Lech Kowalski - Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego A Żołnierze Wyklęci


Włos się na głowie jeży
z wrażenia, jakie wywołuje lektura tej wyjątkowej pod każdym względem publikacji historycznej. Z racji objętości i wagi do końca wciąż daleko. Co nie zmienia faktu, że rośnie moja historyczna świadomość tego wszystkiego, co działo się w trakcie tzw. wyzwalania ziem polskich wolnych już od niemieckiego okupanta. Koszmar tworu Polski Lubelskiej, mnogość wojsk NKWD z braku wciąż do końca nieukształtowanych Wojsk Wewnętrznych, z których formalnie wyłoniło się KBW.

Lech Kowalski dokonuje tu obszernej i wnikliwej analizy sytuacji społecznej i politycznej przełomu lat 1944/1945, zmian, które na blisko pół wieku wpłynęły na kondycję narodu polskiego i jego zniewolenie przez przyjaciół zza wschodniej granicy.

----------------------------------

sobota, 2 lutego 2019

Martyna Ochnik - Pewnego dnia, w grudniu


Jest w tej książce szczególna siła, jest życie Poli, które - choć ukrywa się w mroku i rzadko, kiedy przynosi uśmiech - w świadomości czytelnika jest zjawiskiem szczególnym. Od pierwszej aż do ostatniej strony, w ciągu jednej zimowej nocy, poznajemy historię, której jeszcze na długo po lekturze towarzyszy drżenie serca.
 

Powyższe słowa pojawiły się na okładce książki, Pewnego dnia, w grudniu, jako moja osobista rekomendacja. Książka, która ze swoją premierą doskonale wpisuje się w otaczający nas nastrój, klimat, wreszcie prawie zimową, grudniową już aurę. Martyna Ochnik swoją prozą oczarowała mnie od pierwszej chwili. Jej grudniowa opowieść, choć tchnie nostalgią, smutkiem i w jakiś sposób tęsknotą, to jednak urzeka w tak szczególny sposób, iż wszystko, co jest wokół przestaje się liczyć.

Elżbieta Rodzeń - Przyciąganie


Nie jest wykluczone, że opis książki przynosi ze sobą pewne skojarzenia. Nie jest wykluczone, że tak właśnie się dzieje, ale o ile znamy doskonale pewną historię, to tutaj jest to zupełnie odrębna sfera świadomości i na tym podobieństwa się kończą.


Nie pamiętam, jakie było moje pierwsze spotkanie z prozą Elżbiety Rodzeń. Nie pamiętam również, po jaką książkę wtedy sięgnąłem, choć w wypadku autorki wybór w tamtym momencie nie był zbyt obszerny. Pamiętam jednak, że właśnie wtedy dorosły mężczyzna wzruszył się niewymownie i długo nie mógł dojść do siebie. Swego czasu napisałem takie słowa:

Elżbieta Rodzeń nie należy do osób, które piszą, aby pisać. U niej słowa mają wartość większą, niż złoto. Bo po takiej lekturze ciężko milczeć, gdy cię nosi, gdy nadmiar emocji rozrywa twą duszę, gdy wreszcie serce przepełnione wzruszeniem przelewa się nieznacznie po brzegi kielicha.

poniedziałek, 28 stycznia 2019

Elżbieta Rodzeń - Zimowa miłość

W życiu
nie ma przypadków, są tylko mniej lub bardziej zaskakujące okoliczności, które sprawiają, że cokolwiek byśmy robili trudno zmienić przeznaczenie. Coś, co dawno temu zostało zapisane w gwiazdach tylko tam może być skorygowane.
Elżbieta Rodzeń nie należy do osób, które piszą, aby pisać. U niej słowa mają wartość większą, niż złoto. Bo po takiej lekturze ciężko milczeć, gdy cię nosi, gdy nadmiar emocji rozrywa twą duszę, gdy wreszcie serce przepełnione wzruszeniem przelewa się nieznacznie po brzegi kielicha.
Nie bez powodu też podzieliłem się poprzednimi dokonaniami autorki, gdyż jeśli znamy choć jedną jej powieść sięgnięcie po najnowszą będzie tym wszystkim na co czekaliśmy od dawna. Na to wszystko, co lubimy i cenimy, na to, na co czekaliśmy kolejny rok, aby skleić nasze serca i przygotować je na coś niezwykłego, co nie zdarza się często, co zdarza się raz na wiele lat. 
Wystarczy spojrzeć na chwilę na Dziewczynę o kruchym sercu:

Elżbieta Rodzeń - Dziewczyna o kruchym sercu

Kiedy poproszono mnie
o objęcie patronatem książki Elżbiety Rodzeń był to los postawiony zupełnie w ciemno. Nie znałem jej pierwszej książki, Noc świetlików, miałem jedynie pewną świadomość tego, o czym będzie Dziewczyna o kruchym sercu. Jednak spontaniczność jest w cenie, a już po kilkunastu stronach wiedziałem, że los postawiony w ciemno zwróci się po tysiąckroć.
Chwilę wcześniej Anioł zawładnął mym umysłem w pewnej historii, chwilę później była to już zupełnie inna rzeczywistość, choć głęboko dotykająca odchodzenia i przemijania. Nie tak dawno uświadomiłem sobie, że jeśli Hopeless wprawiło wasze uczucia w niespotykane wcześniej wibracje, a Morze spokoju wypełniło umysły wasze od jednego jakże odległego brzegu po drugi bezmiarem nieopisanych doznań, to jestem pewien, że historia Uli i Janka zaskoczy was bardziej, niż może się to tylko wydawać.
Od samego początku, od 1 września, od początku roku szkolnego Janek ma się zmierzyć z postawionym przed nim zadaniem. Cienista Dolina była tylko początkiem, była próbą, którą przeszedł bez uszczerbku na zdrowiu i sumieniu. Ktoś potrzebuje jego pomocy, ktoś inny zdecydował, że to właśnie Janek będzie najlepszą osobą, aby pomóc Uli. 

środa, 9 stycznia 2019

Justyna Wydra - Esesman i Żydówka

Rok wstecz poznałem historię, którą napisało życie. Wtedy esesman i Żydówka zbliżali się ku sobie w upiornym piekle Auschwitz. Historia, której długo nie byłem w stanie zapomnieć. Wtedy Czerń i purpura zaskoczyła mnie bardziej, niż mógłbym zdawać sobie z tego sprawę.
Justyna Wydra napisała powieść w zbliżonej konwencji, choć różniącą się w kilku aspektach. Powieść, którą poznałem prawie za jednym podejściem, gdyby nie fakt, że musiałem opuścić pociąg u kresu podróży byłaby to lektura od deski do deski bez chwili na oddech.
Esesman i Żydówka nie ma punktu odniesienia w określonych zdarzeniach historycznych, ale nie jest wykluczone, że odkrywana opowieść nie mogła mieć miejsca.
Dobro powraca w najmniej oczekiwanym momencie. Dobro podarowane rannemu wrogowi we wrześniu 1939 roku procentuje ratunkiem po ucieczce z transportu zmierzającego wprost do Auschwitz. Od tej pory Debora-Żydówka ma anioła stróża w osobie oficera SS. Od teraz wszystko, co zaczyna się dziać między nimi coraz mocniej nasycone jest emocjami, których żadna ze stron długo nie chciała brać pod uwagę, choć nad uczuciami trudno zapanować.

sobota, 29 grudnia 2018

Katarzyna Kwiatkowska - Zbrodnia w błękicie

Czytając wprowadzenie tej powieści oczyma wyobraźni widziałem otuloną śniegiem krainę gdzieś na końcu świata, w której rozegra się zbrodnia.


Pojawiał się obraz, który przykuwał uwagę, dawał do myślenia, intrygował. Po kilku pierwszych stronach wiedziałem, że to będzie właśnie coś, na co warto było czekać.
Katarzyna Kwiatkowska stworzyła powieść, której nie powstydziłaby się sama Agatha Christie. Napisała książkę, która jako debiut daje jej doskonały start na rynku wydawniczym, a jednocześnie równie doskonałe otwarcie ku temu, aby już myśleć o kolejnej powieści. Gdyż z pisaniem radzi sobie wyjątkowo dobrze.
Doskonale oddana epoka XIX wieku z wielką dbałością o szczegóły, narracja, która nie pozwala oderwać się od lektury, tak, że chcemy wciąż wiedzieć, co dalej. A jednak wciąż nie wiadomo, co dalej. Świetnie skomponowana i przemyślana historia nie poddaje łatwych rozwiązań, a co jakiś czas wystawia nasze przemyślenia na próbę. Już myślimy, że wiemy, co się wydarzyło i nagle jesteśmy w punkcie wyjścia.

środa, 5 grudnia 2018

Zbigniew Zborowski - Trzy odbicia w lustrze


Szczęście jest wtedy, gdy lubisz swoje odbicie w lustrze. A rano cieszysz się, że zaczyna się kolejny dzień.

Do niedawna miałem wrażenie, że po Stuleciu Winnych Ałbeny Grabowskiej nic już nie może mnie zaskoczyć. Nic, co moglibyśmy podciągnąć pod gatunek literacki zwany sagą rodzinną. A jednak, jak to w życiu bywa w literaturze również zdarzają się zaskoczenia i miłe literackie niespodzianki.
Pojawia się mężczyzna, który pisze dla kobiet. Niby nic wielkiego, gdyż wielu mężczyzn na ogół kieruje swoje powieści ku płci pięknej, ale dla Zysk i S-ka Wydawnictwa to jednak święto. Prozy Zbigniewa Zborowskiego nie miałem jak dotąd okazji poznać, gdyż Pąki lodowych róż są trzecią napisaną przez niego książką.

niedziela, 7 października 2018

Wacław Holewiński - Opowiem ci o wolności


Wyjątkowy smak wolności!
 
470 stron w niespełna dwa dni… objętość książki duża, ale i lektura, która zasysa i nie pozwala się oderwać. Po zaskakujących, urzekających i pięknych w swej formie Dziewczynach wojennych Łukasza Modelskiego pojawia się historia dwóch młodych dziewczyn, które pełne ideałów, wychowane w duchu patriotycznym szacunku dla Polski jako nastolatki stają się ważnymi ogniwami walki z okupantem w szeregach Narodowych Sił Zbrojnych.
Cieszy fakt, że w XXI wieku nadal sięga się po takie tematy, dając świadectwo tamtych, wyjątkowo trudnych dni, bo kto nigdy sam tego nie doświadczył nigdy nie będzie w stanie zrozumieć, czym jest wolność. Wychowanie w duchu patriotyzmu, w okresie międzywojennym ukształtowało wyjątkowe pod każdym względem pokolenie młodych ludzi.

piątek, 7 września 2018

Mirosława Kareta - Kolorowe szkiełka


W życiu Marty
jak dotąd nie działo się wiele. Po pracy wygodna kanapa, dobra książka, smaczny pączek. Można powiedzieć, dzień, jak co dzień. Jesienny wieczór przynosi jednak odmianę i to nie taką małą, niepozorną. Spotkany na podwórku chłopiec zaszczepi w sercu Marty coś małego, co stopniowo przeistoczy się w coś znacznie większego, o czym ona sama przez długi czas nie będzie zdawała sobie sprawy.

Pory roku się zmieniają, panowie przychodzą i niestety dosyć szybko odchodzą, jednak pasmo niepowodzeń w którymś momencie przynosi pozytywną odmianę. Powieść, która potrafi uwieść również dorosłego mężczyznę, historia, której trudno się oprzeć, opowieść, która zadziwia od pierwszej, aż do ostatniej strony.
I tak właśnie jest, gdyż piszący te słowa odnalazł w tej powieści tak wiele radości i uśmiechu, iż nie był w stanie oprzeć się optymizmowi, jaki niosą ze sobą Kolorowe szkiełka. Uwiodła mnie ta powieść, oczarowała, ten Bączek, a chwilę później już wyraźny „Pączek!”, ta lekkość opowieści, te niepozbawione szalonej i pełnej polotu treści początkowe, a także kolejne strony.

wtorek, 31 lipca 2018

Richard Zimler - Anagramy z Warszawy


W ciągu
kilku ostatnich miesięcy sięgałem po tę książkę dwukrotnie. Pierwsze podejście było bardzo nieśmiałe, niepozorne, wręcz po przeczytaniu kilku stron zupełnie nie mogłem odnaleźć się w prozie Richarda Zimlera. A przecież historia, którą opowiada nie należy do lekkich, łatwych i przyjemnych, wymaga od czytelnika większego wysiłku umysłowego, wczucia się w temat, zjednoczenia z nim.
I dlatego potrzebne było drugie podejście do Anagramów z Warszawy, które tym razem już od pierwszej do ostatniej strony wchłonęło mnie całego, nie pozostawiając miejsca na nic innego tuż obok. Zadziwia, zaskakuje, napawa dumą fakt, gdy obcokrajowcy sięgają po tematy dotykające naszej historii i potrafią się z nią zmierzyć w doskonały sposób.
Warszawskie getto - nie spotkałem zbyt wielu publikacji na jego temat, tym bardziej w formie tej, czy innej powieści, interesującego opracowania historycznego. Najbardziej znanym filmem dotykającym tego tematu jest oczywiście Pianista Romana Polańskiego. W związku z tym Anagramy z Warszawy Richarda Zimlera w dobry i ciekawy sposób wypełniają tę lukę.