Jeszcze teraz,
jakiś czas po filmie, przebiegają po moim ciele dreszcz. I to nie dlatego, że jest mi zimno, wręcz przeciwnie. Temperatura, jak
najbardziej odpowiednia, natomiast powracają pewne obrazy z tego bez
wątpienia bardzo interesującego filmu zawieszonego w ciemnej, głębokiej
jaskini pomiędzy thrillerem, a horrorem.
Zanim
dojdzie do wyprawy w głąb ziemi, w czeluść głębokich, ciemnych,
tajemniczych jaskiń pewien wypadek zapisze się trwałą rysą na psychice
jednej z kobiet. W ułamku sekundy straciła wszystko, co miała
najcenniejszego i oto teraz, rok później, razem z przyjaciółkami
zamierza poznać kres swoich możliwości w ekstremalnych zmaganiach, gdyż
piękno jaskiń pasjonował je od zawsze.
Oto
grupa sześciu pięknych, zmysłowych, ognistych, przynajmniej w
większości, kobiet. Żądnych wrażeń, poszukujących ciągłych wyzwań.
Wyprawa do jaskini ma być kolejnym sprawdzianem ich umiejętności,
przyjaźni, dobrą zabawą i rozrywką. Takie jest założenie, które z każdym
krokiem, metrem oddalającym je od światła dziennego, zaczyna rozmijać
się z rzeczywistością. Kiedy okazuje się, że nie jest to ta jaskinia do
której miały zejść, kiedy okazuje się również, że nikt jeszcze jej nie
zbadał, dobry nastrój i uśmiech, znika.. na zawsze.















