Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Znak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Znak. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 czerwca 2023

Katarzyna Michalak - Zacisze Gosi

Imiona na M. mają magiczną moc…

Są takie powieści, które nawet nie wiesz, kiedy pochłaniają cię bez reszty. Są też takie historie, które umiejętnie opowiedziane zaskakują bardziej, niż można zdawać sobie z tego sprawę. I tak jest właśnie z Zaciszem Gosi.
W trakcie lektury zestawiłem ją w jedno, ją, czyli powieść Katarzyny Michalak, z trzema innymi powieściami, których poznanie swego czasu sprawiło mi nieopisaną wręcz przyjemność. Urok Jeźdźca Miedzianego nie przemija nigdy, Alibi na szczęście podarowało radość z lektury, a Malownicze. Wymarzony dom uniosło mnie wysoko. Do samego nieba.
Tutaj słowa z lekkością delikatnej wyjątkowo muzycznej nuty spadają same ku nam dając radość i wzruszenie. Tutaj człowiek czuje, że doświadcza czegoś wyjątkowego, pięknego, urzekającego, czy wręcz kojącego. Jak dotąd nie miałem przyjemności obcowania z książkami, do których przyczyniła się Katarzyna Michalak. Zacisze Gosi to już krok dalej po Ogrodzie Kamili, który otworzył „kwiatową serię”, a chwilę przed Przystanią Julii. Znając środkową już czekam na początek tej historii, jak też na jej końcowe dopełnienie wiedząc już, że bieżące rozdanie przyniosło dramat, ale i coś więcej.

piątek, 24 lutego 2023

Anna Ficner-Ogonowska - Czas pokaże

Zanim ją poznałem
już miałem świadomość, że została odebrana w bardzo dziwny i zaskakująco chłodny, zły sposób. Rzuciłem tylko okiem na mnogość negatywnych opinii na pewnym portalu w duchu zastanawiając się nad tym, „Dlaczego?”. Co takiego się wydarzyło, że najnowsza powieść Anny Ficner-Ogonowskiej została tak stłamszona tymi wszystkimi spojrzeniami, które w trakcie lektury mówiły, „Co to ma być!?”, „Co to za szmira, gniot nieprzeciętny?”.
Nie cytuję w tym momencie nikogo, bo nie jest to konieczne. Jestem na gorąco po lekturze i z pełną świadomością mogę powiedzieć, że jest to najlepsza, najbardziej emocjonalna powieść autorki. 
Kiedy swego czasu odkrywałem Alibi na szczęście, a później pozostałe powieści ze szczęściem w tytule, łącznie z napisaną z potrzeby chwili świąteczną niespodzianką, Szczęście w cichą noc, miałem już wyrobioną opinię o tym, jak pięknie, delikatnie, urzekająco autorka potrafi opowiadać o otaczającym nas życiu. Ze wszystkimi radościami i smutkami, które je wypełnią i które mu towarzyszą. Historia Hani i Mikołaja nie pozostawiła złudzeń, co do tego, że oto w polskiej literaturze pojawił się autor (w zasadzie autorka), który nauczył nas patrzeć na uczucia w zupełnie inny, znacznie bardziej zaangażowany sposób. 

czwartek, 29 kwietnia 2021

Peter Caddick-Adams - Monte Cassino. Piekło dziesięciu armii

Nie tak dawno minęła siedemdziesiąta rocznica zdobycia Monte Cassino przez wojska 2 Korpusu Polskiego generała Andersa. 18 maja 1944 roku, w trakcie, tzw. „czwartej bitwy” miał miejsce szturm, w efekcie którego wojska polskie zdobyły klasztor Benedyktynów na Monte Cassino z dumą zatykając polską flagę na gruzach opactwa. 


(…) Wkrótce potem pojawiła się polska flaga narodowa (i jeszcze później flaga brytyjska). W samo południe trębacz Emil Czech stanął na zrujnowanych murach i odegrał hejnał krakowski. Kiedy słynna melodia rozległa się echem po wzgórzach, generał Anders wiedział, iż będzie to często poświadczany i często opisywany symbol tego, że Polska odpowiedziała atakiem na atak. 

Publikacja historyczna Monte Cassino. Piekło dziesięciu armii, której autorem jest Peter Caddick-Adams w niesamowity sposób oddaje wszystko to, co można zapisać pod jednym, wspólnym hasłem, Monte Cassino. Zdawać by się mogło, że kampania wojsk alianckich na Półwyspie Apenińskim była krótka, łatwa i przyjemna. I tylko tak może się wydawać.
Miałem pewną wiedzę historyczną na ten temat, jednak dopiero lektura tej bardzo obszernej publikacji uświadomiła mi, że, że była ona wyjątkowo skromna. Działania wojenne w Afryce Północnej, a następnie pojawiające się w określonej kolejności kampanie w basenie Morza Śródziemnego w dużej mierze posuwały się bez większych problemów, do czasu lądowania w kilku rzutach desantowych na ziemi włoskiej we wrześniu 1943 roku.

środa, 31 marca 2021

Bernard Newman - Rowerem przez II RP


Książka, która zaskoczyła mnie bardziej, niż mógłbym zdawać sobie z tego sprawę. Ostatnio mój literacki świat daleki jest od doskonałości, te większe literackie formy, obszerne recenzje, czy może felietony i opowiadania, od dłuższego czasu są poza moim zasięgiem. Stąd pozostają czasem proste, krótkie opinie, które niosą w sobie również określoną dawkę literackiego spojrzenia na ten lub inny tytuł.
A ten konkretny, Rowerem przez II RP, odkrywa przed nami kraj, którego już nie ma. Odkrywa zaskakujące, fascynujące, czasem też zupełnie proste przemyślenia autora nad krajem, który na swym rowerze przemierzył z północy na południe i ze wschodu na zachód.
W 1934 roku daleko było jeszcze do koszmaru II wojny światowej, zagłady Żydów, którzy żyli, mieszkali i wiedli szczęśliwy żywot w Polsce, działania Hitlera nie budziły niepokoju. Rok 1934 wydawał się dobrym czasem dla rodzącego się od podstaw państwa, które swą jednolitą strukturę budowało ze zlepków trzech minionych zaborów. Praca to była żmudna i ciężka i jak doskonale wiemy na wiele ważnych spraw zabrakło czasu, gdy wybuchła wojna. Bernard Newman stworzył wyjątkowy rys pięknego i walecznego kraju.
 
Bernard Newman, Rowerem przez II RP. Niezwykła podróż po kraju, którego już nie ma. Reportaż z 1934 roku, 
Znak Horyzont, Kraków 2021

Marek Łuszczyna - Nocni Myśliwi

Marek Łuszczyna wpisał się na listę autorów, po których książki mogę sięgać w ciemno ze świadomością, że będzie to lektura dobra, ciekawa, czy wręcz doskonała. Jego Nocni myśliwi są wyrazem uznania dla wielkiej grupy śmiałków, którzy 77 lat temu dokonali czegoś niemożliwego. Czegoś, czego nikt wcześniej, ani później już nie powtórzył. Jedynym wyjątkiem może być ucieczka z Sobiboru, choć tam górę brały zupełnie inne okoliczności.
Wielka Ucieczka. Wielkie logistyczne, kartograficzne, budowlane zakrojone na bardzo szeroką skalę działanie kilkudziesięciu osób, które miały tylko jeden cel. Przekroczyć druty tego miłego i przytulnego „ośrodka wypoczynkowego“. Dzięki paczkom z Czerwonego Krzyża jeńcom wiodło się lepiej, niż ich strażnikom. W obozie panowała szczególna symbioza, stanowiąca chyba kolejny wyjątek ode reguły tego typu instytucji.

sobota, 27 marca 2021

Anna Ficner - Ogonowska - Krok do szczęścia

Dopiero co odkrywana, z pewnym pośpiechem, bo czas goni, a jednak dająca ponownie wiele miłych wzruszeń i przynosząca ciągłą refleksję, gdyż prostota słowa niejednokrotnie onieśmiela, przynosi uśmiech, urzeka i zaskakuje. Alibi na szczęście otworzyło magiczną krainę pięknego słowa i zaczarowanej opowieści, dotknęło serca i przeniknęło duszę.
Teraz to przenikanie ma jeszcze większy, bardziej wysublimowany charakter, teraz odkrywanie Kroku do szczęścia jest krokiem ku intelektualnemu spełnieniu w morzu piękna unoszącego słowa dzięki którym opowieść sama się niesie ku nam i osadza się gdzieś tam głęboko na dnie duszy. Autorka ze szczególną swobodą komponuje ze słów symfonię piękna i tego wszystkiego, co tym samym słowem czasem trudno wyrazić. Jednak Anna Ficner-Ogonowska nie ma z tym najmniejszego problemu. To, co dzieje się z jej udziałem wnosi nowy jasny promień do współczesnej polskiej literatury.


(…) Przypomniała sobie chwilę, podczas której podmuch rzymskiego kwietniowego wiatru zamknął otwartą księgę leżącą na skromnej trumnie. Najpierw przewracał kartki, wertował je, raz w jedną, raz w drugą stronę zupełnie jakby nie mógł się zdecydować, które jej fragmenty interesowały go bardziej od innych. Aż w końcu zupełnie nieoczekiwanie księga się zamknęła. Gdy to zobaczyła pomyślała, że to wcale nie sprawka wiatru. Była przekonana, że uczynił to Duch Święty, który z pewnością w tej chwili, trudnej chwili, pomógł jej odnaleźć w sobie to, jakże ulotne, wspomnienie i zrobił to by odczytała zawartą w nim alegorię. Zamknięta książka… otwarte drzwi…

piątek, 12 marca 2021

Anna Ficner-Ogonowska - Zgoda na szczęście


J
akąż wyjątkową przyjemność daje poznawanie tej książki na blisko miesiąc przed oficjalną premierą, po dwóch poprzednich Zgoda na szczęście to kropka nad „i” jaką można sobie tylko wymarzyć. Znalazłem miłe odniesienie dla zarówno tej książki, jak też dwóch poprzednich, bez których ta nie będzie pełną, szczerą opowieścią. 
- Przesypując pomiędzy palcami miałkość świata, czasem zupełnie przypadkiem zostaje w dłoni malutki kamyk Szczęścia… -  słowa, o które swego czasu sam się pokusiłem w tym konkretnym odniesieniu stają się mottem przewodnim życiowych poszukiwań Hani i Mikołaja.
Przyznać się muszę, że zatrzymało mi się serce w lekturze. Gdzieś na półmetku przelała się czara mnogości uczuć, nadmiaru wrażeń, wrażliwości ducha, dawno niespotykana w lekturze, przenikające me myśli historia prosta. A jednak nie taka prosta, gdyż zawiłości leżące w naturze człowieka nie dają możliwości, aby im sprostać.

wtorek, 2 marca 2021

Sabina Berman - Dziewczyna, która pływała z delfinami


R
ain Man
, Foresst Gump, a teraz Dziewczyna, która pływała z delfinami. Wspólny mianownik łączący wszystkie trzy tytuły to Zdolny Inaczej, a może Zdolna Inaczej w wypadku bohaterki książki Sabiny Berman. Książki, która sprawiła mi nie tylko miłą niespodziankę w trakcie lektury, ale podarowała też wiele niesamowitych doznań.
Autyzm - inne, szczególne postrzegania świata, inna wrażliwość, choroba, która kształtuje geniuszy. Umysł, który jest zagadką, który sprawia, że choć uważani za imbecyli, umysłowo chorych w znaczniej mierze niejednokrotnie są bardziej normalni, niż cały otaczający ich świat.
I taka właśnie jest „Ja”. Aby zobrazować, czym podyktowane jest nazywanie się właśnie w ten, a nie inny sposób warto sięgnąć po określone słowa:

(…) Ktoś prowadzi za rękę chudą i niezgrabną dziewczynkę w białej koszulce do pół uda, pod wiatr, rozkłada na piasku czerwony koc, sadza ją i mówi, co ma mówić. Powtarzać.
- Ja.
- Ja.
I tak wiele razy, każdego popołudnia, każdego dnia. To zjawisko siedzące na piasku, kołyszące się, mówiące „Ja”, i to stworzenie stłumione przez ryk fali, która spada z hukiem, rozbija się i ślizga po piasku.

niedziela, 14 lutego 2021

Magdalena Kordel - Nadzieje i marzenia


Myślisz sobie
, że wszystko już wiesz, myślisz sobie, że dotarłeś do kresu, myślisz sobie, że nadzieje na lepsze jutro i marzenia o tym, że może być tylko lepiej, to, coś normalnego, coś, co tylko jest tylko w książkach. Coś, o czym w wyjątkowy sposób opowiada Magdalena Kordel czarując twoją świadomość, zapraszając cię do niezwykłego, urzekającego świata, a jednak tak bardzo przyziemnego, otaczającego nas. To jej Malownicze oczarowało wielu i wielu nadal nie może wyjść z podziwu nad szczególnym urokiem tej opowieści.
Kiedy po raz pierwszy poznałem Magdalenę, bliżej znaną, jako Medeleine polubiłem ją od pierwszego spojrzenia na strony Malownicze. Wymarzony dom. Właśnie wtedy pewna spontaniczna decyzja zaowocowała zmianami w życiu, które na dobrą sprawę odmieniły nie tylko bieg rzeki, ale przede wszystkim, a może w dużej mierze życie mieszkańców Malowniczego. 

sobota, 13 lutego 2021

Łukasz Modelski - Fotobiografia PRL

Fotografia, to brzmi dumnie!


W roku 2013 nakładem Wydawnictwa Znak ukazała się książka wyjątkowa, książka, po którą każdy, kto choć w dowolnym stopniu śmie nazywać się fotografem powinien sięgnąć i poznać sześć interesujących wywiadów z ludźmi, którzy byli prekursorami polskiej fotografii reporterskiej i reportażowej.
Łukasz Modelski po doskonałych i urzekających Dziewczynach wojennych przygotował publikację noszącą tytuł Fotobiografia PRL. To właśnie tu możemy dowiedzieć się nie tylko na temat historii fotografii i tego, jak kiedyś się fotografowało, ale przede wszystkim czerpać inspirację do własnego tworzenia z tych pełnych pasji, ale czasem też zupełnie prostych w swej formie wypowiedzi. Określone zdania, myśli, wypowiedzi są dobrymi wskazówkami, jak tworzyć, aby być spełnionym w tym, co się robi, aby na etapie fotografii cyfrowej nie były to kolejne setki, czy też tysiące ujęć nie wnoszące nic nowego do całokształtu i tutaj pierwszy fragment, który w trakcie lektury wyróżniłem:

(…) Dobrych fotografii przybywa powolutku, zdjęcie musi się jakoś urodzić, musi zaistnieć splot okoliczności, przypadków. A takie przypadki zdarzają się tylko dobrym. Na przypadek trzeba zapracować.

Wojciech Lubawski, Tomasz Natkaniec - Małgorzata idzie na wojnę


Z
aiste, sięgając po książkę, Małgorzata idzie na wojnę nie zdawałem sobie sprawy, jak szczególna, niezwykła i niesamowita wręcz przyjemność czeka mnie w lekturze. Ale wystarczyło mi raptem kilka dosłownie stron, abym wiedział, że poruszy we mnie każdą, nawet najbardziej czułą strunę mojej duszy.
Książkę zawdzięczamy dwóm autorom – Wojciech Lubawski i Tomasz Natkaniec. Pierwszy z panów jest prezydentem Kielc, drugi natomiast dziennikarzem, a ich wielkiej i wspólnej pasji, jaką jest historia i zawiłości z nią związane zawdzięczamy tę przedziwną i doskonałą pod każdym względem powieść.
Pewien odkryty na portalu eBay list staje się zarzewiem opowieści, która rozpaliła umysły, ale zapewne też serca dwóch dorosłych mężczyzn. Ten jeden list sprawił, że postanowili w wyczerpujący sposób zbadać i w miarę możliwości prześledzić losy Małgorzaty Szczerbińskiej. Dzięki dokładnej kwerendzie archiwów, dotarciu do potomków rodziny Szczerbińskich z mroków historii wyłoniła się fascynująca opowieść pełna młodzieńczego uniesienia w walce o miłość bez względu na okoliczności.

wtorek, 9 lutego 2021

Anna Cieplak - Lata powyżej zera


Nie pozbierałem jeszcze słów
na coś wielkiego, trudno mi oto ostatnio, jakkolwiek jest Anna Cieplak swoją niewielkich rozmiarów książką poruszyła mnie bardziej, niż mógłbym zdawać sobie z tego sprawę. Jej niesamowity manifest rodzącego się XXI wieku naznaczonego już po narodzinach traumą 11 września ma w sobie szczególną w swym wymiarze mentalnym moc.
Raptem kilka stron, a wiedziałem już, że szybko się od niej nie oderwę i gdyby nie praca, do której zmierzałem byłaby to książka na jedno podejście. Opowieść o Śląsku, ale i o Zagłębiu, o Będziniu i dorastaniu, o odkrywaniu samego siebie, ale też nowinek technicznych. Anita Szymborska dorastała w szczególnych czasach, kiedy pustoszały podwórka, znikały dzieciaki z trzepaków, a monitory komputerów zaczęły zastępować cały świat.

czwartek, 4 lutego 2021

Norman Davies - Powstanie ’44

T
eraz spojrzałem na nią i przyciągnęła moją uwagę. Tutaj nie pojawi się szersza recenzja lub opinia, tutaj sięgnę po coś napisanego chwilę po lekturze, coś krótkiego:

Norman Davies, Powstanie ’44, wyimek:

(...) Kapitulacja Warszawy była wielkim i przerażającym wydarzeniem, które rozegrało się w surrealistycznej scenerii. W zachodniej części miasta, w znacznym stopniu zrujnowanej, pozostałych jeszcze na miejscu mieszkańców w liczbie około 500 000 zmuszono do oddania się w niewolę Niemcom, podczas gdy w części wschodniej największa armia świata udawała, że jej nie ma. Na wszystkich innych odcinkach frontu wschodniego Niemcy i Sowieci toczyli zaciekłą wojnę, w której Sowieci osiągali wyraźną przewagę. Ale tu, nad Wisłą, obie armie działały w cichej, niepisanej zmowie. Dzieliła je tylko szeroka, ale płytka i łatwa do przeprawy rzeka, w której poziom znacznie spadł w letnim upale - dla dobrze wyposażonej armii nie mogła stanowić żadnego problemu.

I dalej w tym samym akapicie, który otwiera III duży rozdział, Po Powstaniu, książki, jakże ważnej, napisanej wyjątkowo dobrym językiem, w wielu miejscach zaskakującej..

środa, 9 września 2020

Simon Mawer - Kobieta, która spadła z nieba

Polska miała jedną kobietę ze spadochronem. Francja, jeśli brać pod uwagę określone źródło przerzuciła w teren ramach sekcji Kierownictwa Operacji Specjalnych trzydzieści dziewięć kobiet. O jednej z nich opowiada książka, Kobieta, która spadła z nieba.

Przyznać się muszę, że wyłapałem ją przypadkiem i to przypadkowi zawdzięczam miłą i pasjonującą lekturę. Powieść dotykająca okresu II wojny światowej i poczynań pewnej kobiety, w Polsce mogłaby uchodzić za Cichociemną, tak przynajmniej w okresie okupacji nazywano skoczków z Anglii, którzy pojawiali się na terenie okupowanej Polski.
Mariane, Alice, czy wreszcie Anne-Marie to jedna i ta sama osoba, ale dla potrzeb czasu i miejsca zmieniająca swoją tożsamość. Po trudnym i ciężkim szkoleniu skierowana do Francji, aby tam wspierać działania francuskiego ruchu oporu. Simon Mawer postarał się, aby była to książka maksymalnie oddająca realia tamtych dni i ciągłe napięcie towarzyszące walczącym różnymi sposobami z okupantem konspiratorom. Ale pokazał też blaski i cienie normalnego życia, które toczyło się wciąż obok.
I choć jest to powieść, to jednak zasługuje na uwagę, na spojrzenie na nią z bliska, wreszcie na lekturę, która w interesujący sposób nakreśla realia tamtych dni, ale przed wszystkim kobiece spojrzenie na konspirację w okupowanej Francji. Świadomość tego, jak dobrze trzeba było nauczyć się kłamać, aby nie tylko przeżyć, ale i uchronić od aresztowania i śmierci innych.
Choć przeżyć nie dane było wszystkim.

Simon Mawer, Kobieta, która spadła z nieba, Wydawnictwo Znak, Kraków 2013

niedziela, 3 maja 2020

Marek Łuszczyna - Igły. Polskie agentki, które zmieniły historię

Dekadę wstecz Łukasz Modelski swoim dziełem Dziewczyny wojenne poruszył wrażliwą strunę mojej męskiej duszy. W nowatorski, ciekawy i niebanalny sposób odkrył przed nami losy jedenastu dziewczyn, które w różnym miejscu i czasie stawiały swoje życie na szali wyzwolenia Polski spod jarzma okupanta. Wtedy pisałem o nich w ten sposób: 
 
Książka, która od pierwszych stron dotyka do szpiku kości swą naturalnością, ale i szczerością. Każda opowiedziana historia jest inna, jest ważna, każda z nich wzrusza i budzi szczery podziw. Jednak jest w tych opowieściach uśmiech, pogoda ducha, są sytuacje tak niecodzienne i niezwykłe, że trudno uwierzyć, że to lub tamto mogło się faktycznie wydarzyć.
 
Nie bez znaczenia jest też fakt, że kanwą tej doskonałej książki jest serial, którego tytułu nie wypada nawet wspominać, serial, który przynosi hańbę temu wszystkiemu, co wniosły swoim życiem do świadomości żyjących z nimi ludzi, a także kolejnych pokoleń, właśnie te młode, pełne życia dziewczyny wojenne. Filmowa wersja jest pozbawioną polotu farsą, która nie miała oparcia w okupacyjnej rzeczywistości, naginając wojenne realia do granic niemożliwości.

piątek, 27 marca 2020

Magdalena Kordel - Anioł do wynajęcia

Anioł z nieba zstąpił,
lud się przed nim rozstąpił,
dziecię zakwiliło,
zimno mu wciąż było. (...)


Uświadomiłem sobie, że premiera tej książki nie powinna mieć miejsca 9 listopada, ale 6 grudnia. Niby miesiąc różnicy, a jednak właśnie ten miesiąc jakże wiele zmienia w naszej świadomości.
Zastanawiam się, jakie emocje odmalowały się na mojej twarzy, kiedy 6 grudnia późnym wieczorem w podróży po pracy odkrywałem ostatnie strony tej urzekającej historii. Emocje brały górę, temu nie przeczę, gdyż obecne były od samego początku.
Magdalena Kordel​ w znany tylko sobie sposób potrafi z prostych słów wyczarować opowieść, która chwyta za serce i rozbraja duszę. I nie inaczej jest w przypadku Anioła do wynajęcia. Bo to tutaj zziębnięta, tajemnicza istota z równie tajemniczym pakunkiem w ciemnym, pustym kościele poprosi o malutki cud.

niedziela, 16 lutego 2020

Magdalena Kordel - Malownicze. Tajemnica bzów


J
akiś czas temu Malownicze przeniknęło do naszej świadomości przynosząc te wszystkie odczucia i pragnienia, jakich oczekujemy w momencie, gdy bierzemy do ręki książkę. Czytamy, bo lubimy, bo szukamy odskoczni od codzienności, wreszcie czytamy, bo pragniemy dotrzeć tam, gdzie jak dotąd nikt przed nami nie dotarł.
Kiedy po raz pierwszy sięgnąłem po Malownicze nie miałem wątpliwości, że spotka mnie coś naprawdę dobrego i wyjątkowego. Magdalena Kordel już po kilku stronach oczarowała mnie lekkością pióra i pewną, trudną jednak do nazwania umiejętnością docierania do czytelnika.
Nie jest tajemnicą, że wszyscy teraz piszą darując nam, czytelnikom, mniej lub bardziej udane dzieła. Takie, które nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego, ale też takie które poruszają zmysły i radują duszę.

Sarah Jio - Jeżynowa zima

Gdzieś uciekła ta lekka, swobodna myśl, którą chciałem się z Tobą podzielić. Ta sama myśl, która sprawiła, że po lekturze Jeżynowej zimy zrobiło mi się błogo i jakoś miło.

Na ostatnich stronach książki, którą rzecz jasna proponuję poznać od początku do końca, ukrywa się inspiracja, która pchnęła autorkę w twórczy wir poszukiwań literackiego spełnienia. Stąd śnieg, który nagle spadnie w maju, paraliżując życie Seattle przebudzi z traumy Claire. Tragedia, która dotknęła ją rok wcześniej, wniosła niewyobrażalny ból do jej serca i życia, wreszcie położyła się cieniem na jej małżeństwie.
Pozornie niepozorny materiał, który ma napisać o śnieżycy w maju, zaowocuje historią, która odmieni bieg Ziemi, ale przede wszystkim odmieni losy wielu bliskich jej osób. Jednocześnie w trakcie swoich dziennikarskich poszukiwań odbędzie podróż w czasie, która paradoksalnie pomoże również uporządkować jej własne życie i nadać mu jasny, określony cel. 
Tutaj przeszłość będzie miała istotny wpływ na teraźniejszość, tutaj ten sam śnieg, który spadł w maju, stanie się nie tylko anomalią pogodową, ale też lekarstwem na obumarłe od dawna dusze. Również te, które od lat nie zaznały spokoju. Z pewnych względów nie odkrywam wszystkich kart Jeżynowej zimy. Tutaj Claire i Verę łączy wspólna strata, tutaj los zaginionego dziecka jest równie ważny, gdy przeszłość jest już tylko wspomnieniem starca.

niedziela, 9 lutego 2020

Andrew Miller - Przemyślny ból

O
statni raz coś podobnego czułem czytając Pachnidło, a także gdzieś po drodze Dzwony. W obu wspomnianych przypadkach były to historie, które niezachwianym pozostawiły fakt siły, radości i spełnienia, które dane było mi wynieść z lektury poruszającej każdą materię ludzkiej duszy.
Słowa rzadko, kiedy tworzą coś więcej, niż zbiór zdań, akapitów, rozdziałów, czy w konsekwencji dzieło końcowe, mniej lub bardziej udaną powieść. Słowa będące kwestią przypadku nie są niczym więcej, jak robieniem sztuki dla sztuki, zapełnianiem przestrzeni intelektualnej nic nieznaczącymi frazesami.
Na szczęście wśród przeciętności, również wśród książek dobrych zdarzają się też literackie perełki. Literackie dzieła sztuki, a Andrew Miller miał niebywałe szczęście popełnić jedną z nich, magicznych w swej niezwykłości, literackich perełek.
Dzwony i Pachnidło wspominałem nie bez powodu. Powieści z mocno zarysowaną dominacją głównego bohatera nad otoczeniem, nad światem, który go otacza. Historie odmalowane wszystkimi możliwymi literackimi barwami, zmysł odnajdywania, odkrywania i zgłębiania zapachów Jana Baptysty i niesamowity w swej niezwykłości głos Mojżesza, a także jego nieprzeciętny słuch.

piątek, 24 stycznia 2020

Anna Herbich - Dziewczyny z Powstania

Nie tak dawno Łukasz Modelski popełnił swoje Dziewczyny wojenne. Doskonałe spojrzenie na losy młodych dziewczyny, dla których wybuch II wojny światowej na zawsze zatrzasnął okres radości, niewinności, okres dziewczęcych marzeń i fascynacji. Dojrzewanie musiało przyjść bardzo szybko. To był rok 2011.


Teraz na polskim rynku wydawniczym za sprawą Anny Herbich, pojawia się równie urzekająca i niezwykła publikacja, Dziewczyny z Powstania, doskonale wpisującą się swą treścią w zbliżające się obchody 70 rocznicy wybuchu powstania warszawskiego.

W obu wspominanych powyżej przypadkach jest to jedenaście wzruszających, niezwykłych, dramatycznych i jedynych w swoim rodzaju, historii. Anna Herbich dotarła do kobiet, które w tamtym okresie były kilkuletnimi dziewczynkami, ale też pewnymi siebie, młodymi kobietami. Najstarsza z bohaterek, babcia autorki, w chwili wybuchu powstania warszawskiego miała niespełna dwadzieścia trzy lata, najmłodsza jedynie osiem.
Piszę o tym nie bez powodu, gdyż świadomość wieku miała istotny wpływ na to, jak odbierane były rozgrywające się wokół wydarzenia. Wybuch powstania warszawskiego zastał każdą z nich w zupełnie innym miejscu i nie wszystkie były do niego odpowiednio przygotowane. Nie wszystkim pisane było być sanitariuszką, łączniczką lub pełnić inną ważną rolę. Czasem trzeba było walczyć o przetrwanie.