Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Albatros. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Albatros. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 marca 2023

Joël Dicker - Ostatnie dni naszych ojców

(…) Piętnastoletnia Nola i o dziewiętnaście lat starszy Harry Quebert, w określonym miejscu i czasie poruszyła ich miłość niezwykła, niesamowita, urzekająca, miłość niemożliwa, choć, czy dla miłości jest coś niemożliwego? I wreszcie zbrodnia, która po ponad trzech dekadach nagle wychodzi na światło dzienne burząc piękne, uporządkowane życie Harry’ego Queberta. To wciąż tylko półmetek, to recenzja, która nie jest jeszcze recenzją, to książka, która już mnie przyciąga ku sobie, to opowieść, której nie można się oprzeć.

Moje pierwsze spotkanie z jego prozą miało efekt niezwykły, ujmujący, ponadczasowy. Joël Dicker, Prawdą o sprawie Harry’ego Queberta przesunął horyzont w literackiej galaktyce zdarzeń bez cienia nieśmiałości opowiadając historię, która przez długi czas nie miała i nadal nie ma sobie równych.
Ostatnie dni naszych ojców, choć wydane w tym samym 2012 roku pozostawały, jakby w cieniu tej pierwszej powieści, która chwilę po wydaniu stała się wielkim hitem. Jednak w żaden sposób nie ujmuje to siły i wartości powieści opowiadającej o dzielnych agentach SOE o jakże odmiennym spojrzeniu na ten temat, niż to, co poznaliśmy dzięki Czasowi honoru. Przyznać też trzeba, że Joël Dicker nie poszedł na skróty upraszczając i chyba w jakiś sposób zakłamując faktyczny wizerunek agentów SOE i tego w jaki sposób i w jakich okolicznościach byli zrzucani nad obszar swojego kraju. 

sobota, 27 marca 2021

Sam Eastland - Czerwona trumna


J
akiś czas temu wyjątkowe dzieło radzieckiej myśli technicznej można było oglądać w Wołominie, Nowym Mieście nad Pilicą, czy też w mazurskiej wiosce na wysokim cokole. Kilkanaście lat wstecz widziałem je również w Gdańsku. Dumne dzieło radzieckiej myśli technicznej, czyli czołg T-34 wyłania się nagle z mgły na polsko-radzieckiej granicy.
Jednak zanim do niej dotrze trzeba cofnąć się wstecz i za sprawą inspektora Pekkali i jego zaufanego asystenta, majora Kirowa, uświadomić sobie, dlaczego dotarł tam, gdzie dotarł. I jak zniknął ze ściśle tajnego ośrodka, „Projektu Konstantin”?
Czerwona trumna, powieść wyłaniająca się z mroków stalinowskiej Rosji, będącej o krok od zagrożenia, jakim jest wojna. Stąd przeprowadzany w tajemnicy projekt dotyczący skonstruowania i wyprodukowania nowoczesnego czołgu. Świadomość zagrożenia ze strony Niemiec sprawia, że projekt ten ma najwyższy priorytet, choć gdy pod gąsienicami zaprojektowanego przez siebie czołgu ginie pułkownik Nagorski wszystko zaczyna się sypać.

piątek, 19 marca 2021

Belinda Alexandra - Toskańska róża


N
a półmetku tej fascynującej opowieści wprowadzonej do sprzedaży przez Wydawnictwo Albatros jestem pełen podziwu dla poczynań autorki. Belinda Alexandra z dalekiej Australii pięknie opowiada historię Włoch okresu międzywojennego XX wieku.
Toskańska róża urzeka od pierwszej strony. Piętnastoletnia Rosa wychowana w klasztorze zostaje guwernantką w zamożnym, włoskim domu. Jednak życie w pewnym momencie przynosi dramat, gdy niesłusznie oskarżona trafia do więzienia...
Lekka, przyjemna w odbiorze powieść obyczajowa z wyjątkowym kolorytem postaci i dbałością o szczegóły. Książka bez naszywki "tylko dla kobiet", a to oznacza, że może i powinien sięgnąć po nią każdy. Teraz tylko tyle... z czasem być może coś więcej. Nie zmienia to jednak faktu, że jeśli tylko wpadnie w rękę nie należy się z nią już rozstawać.
Z perspektywy czasu więcej nie udało się napisać, ale książka w swej lekturze pozostawiła niezatarte wrażenie spełnienia.

Belinda Alexandra, Toskańska róża, Wydawnictwo Albatros A. Kuryłowicz, Warszawa 2013

poniedziałek, 15 marca 2021

Antonio Garrido - Człowiek, który czytał umarłych


D
ziś dotrzesz tam, gdzie nigdy nie marzyłeś, że kiedykolwiek będzie ci dane.
Dziś również staniesz się świadkiem historii tak niezwykłej, iż tylko nieliczni dali jej wiarę. Historii, która zaprowadzi ci w odległe i jakże piękne czasy średniowiecznych Chin.

Dzięki niezwykłości pióra Antonio Garrido, Człowiek, który czytał umarłych, zaskakuje, onieśmiela, wzrusza od pierwszej, aż do ostatniej strony. Autor z niezwykłą przenikliwością opowiedział losy Ci, którego pierwowzorem był Song Ci, chiński lekarz sądowy żyjący na przełomie XII i XIII wieku. Prekursor medycyny sądowej, stąd w dużej mierze tytuł książki, Człowiek, który czytał umarłych.
Losy młodego mężczyzny splatają się z losami cesarstwa, a dobro jedynej, żyjącej siostry czasem trzeba postawić nad wszystko inne. Ci przez jakiś czas żył i uczył się w stolicy Chin Lin’anie, jednak surowy nad wyraz kanon żałoby po śmierci bliskich sprawia, że zmuszony zostaje do powrotu do rodzinnej wsi, gdzie nie czeka go żadna przyszłość poza pracą na polu starszego brata. Znalezione na tym samym polu ciało zamordowanego sąsiada na zawsze odmieni jego życie i dotrze tam, gdzie nigdy nawet nie zdawał sobie sprawy, że będzie mu dane.

środa, 3 marca 2021

Rachel Khoo - Mała paryska kuchnia

K
siążka to niezwykła, choć sam nie mogę w pełni docenić jej możliwości, gdyż gotowanie i pieczenie nigdy nie było moją mocną stroną. Lubię o tym czytać, lubię kosztować, lubię dobrze podane danie. Lubię zjeść ze smakiem.
Choć praktycznie w całości opatrzona jest przepisami, to jednak nie jest to zwykła książka kucharska. Czasem po nią sięgam, czasem myślę o tym, co ten lub inny przepis wnosi do mojej świadomości, gdyż Rachel Khoo pisze o tym z taką wyjątkową pasją, iż już czytając poczuć się można wyjątkowo. Staranność kształtu i formy, przygotowania, gotowania lub pieczenia… Sztuka przez wielkie „S”.
Dla tych wszystkich, którzy cenią sobie dobrą kuchnię, dla tych, którym gotowanie sprawia nieziemską wprost przyjemność sięgnięcie po Małą paryską kuchnię będzie rozwiązaniem najlepszym z możliwych. Teraz jedynie mały fragment z rozdziału noszącego tytuł – Słodki poczęstunek:

Bardzo szybko dowiedziałam się też, że przepisów na ciasta należy się trzymać co do joty, inaczej niż w przypadku gotowania, gdzie można się kierować własnym smakiem. Ważenie składników to często wymóg konieczny. Cukiernictwo jest „nauką ścisłą”. Jeśli jakiegoś składnika dodamy za dużo, w efekcie końcowym możemy uzyskać totalny chaos. Na szczęście, składników używanych do pieczenia francuskich słodkości nie jest wiele: masło, cukier, jajka, mąka – to zazwyczaj wystarczy do stworzenia czegoś, co oszołomi podniebienie smakoszy.

Sześć obszernych rozdziałów napisanych i przygotowanych z pasją, piękne rysunki autorki, równie piękne zdjęcia, na których ją samą można zobaczyć w akcji. Podróż z Rachel Khoo po kulinarnych uliczkach Francji będzie podróżą niezapomnianą.

Rachel Khoo, Mała paryska kuchnia, Wydawnictwo Albatros, Warszawa 2013

piątek, 27 marca 2020

Joël Dicker - Księga rodu z Baltimore


Rzadko się zdarza
, aby powieść miała tak niesamowitą konstrukcję, aby historia, którą opowiada wypełniała w tak szczególny sposób świadomość i duszę czytelnika, iż racjonować sobie trzeba dawki lektury, aby nadmiar doznań nie przyprawił o zawrót głowy, czy też, co gorsza – zawał serca.

Tymi właśnie słowami komplementowałem pierwszą poznaną przeze mnie powieść autora, Prawda o sprawie Harry’ego Queberta. Po drodze pojawiła się jeszcze doskonała powieść historyczna dotykająca okresu okupacji, Ostatnie dni naszych ojców. Natomiast Księga rodu z Baltimore chwilę musiała poczekać, abym mógł po nią sięgnąć i ponownie jest to dzieło doskonałe, które nie pozostawia złudzeń, co do tego, że Joël Dicker może nazywać się dumnie Pisarzem przez wielkie "P". 

niedziela, 9 lutego 2020

Víctor Del Árbol - Smutek samuraja


Recenzja doceniona swego czasu przez autora 
z odległej Hiszpanii, co miłe i co cieszy.

Świadomość tej książki przenika mój umysł coraz bardziej. Chwilę czekała, aby po nią sięgnąć, ale teraz, kiedy to się stało wyjątkowa historia zaskakuje z każdą przeczytaną stroną. Kiedy do końca pozostało niespełna sto stron i prawie wszystko jest już jasne już teraz śmiało mogę stwierdzić, że jest to jedna z najlepszych powieści, jakie czytałem na przestrzeni ostatnich lat.
Nie mam odniesienia do Cienia wiatru Zafóna, nie znam jej, a do tej właśnie powieści porównywany jest przed wydawcę Smutek samuraja i choć nie mam świadomości tej pierwszej, to ta druga jest bez wątpienia arcydziełem. Słowo, którego nie nadużywam, słowo, którego się boję, gdyż ma w sobie niesamowitą wręcz siłę, wreszcie słowo, które zarezerwowane jest jedynie dla książek wybitnych, a za taką, nawet nie znając jej zakończenia, uważam Smutek samuraja.

środa, 31 lipca 2019

Graham Masterton - Imperium

Henry Carson i jego partner wygrali pierwszego gema. Kiedy zmieniali strony, rozmawiając ze sobą i ocierając twarze ręcznikami, Lucy wstała. W dalszym ciągu nie mogła złapać tchu – nie z powodu ciasnego gorsetu, ale dlatego, że właśnie przyszedł jej do głowy szalony pomysł, jak zwrócić na siebie uwagę Henry’ego Carsona. Zdawała sobie sprawę, że pani Harris tego nie zaakceptuje, nie wspominając już o Evelyn. Prawdopodobnie ojciec również nie będzie zachwycony.
(…)
Podeszła do słupka podtrzymującego siatkę i postawiła krzesło obok. Złapała za siatkę, aby sprawdzić jej napięcie, i obróciła trzy razy korbkę, żeby ją jeszcze podciągnąć.
- Co pani zamierza zrobić, panno Darling? – zapytał Barry Wentworth, idąc w jej stronę. – Takie sprawy pozostawimy obsłudze!
Lucy nic na to nie powiedziała, nawet nie odwróciła się w jego stronę. Weszła na krzesło i postawiła jedną stopę na słupku siatki.
- Chyba lepiej będzie, jeśli pani zejdzie! – zawołał Barry Wentworth.
Lucy wzięła głęboki wdech, po czym ostrożnie wysunęła drugą stopę i postawiła ją na siatce...


piątek, 17 maja 2019

Nicholas Sparks - Najdłuższa podróż

Nicholas Sparks to marka sama w sobie. Wystarczy wspomnieć nazwisko i wszystko staje się jasne. Nie inaczej jest w przypadku, Najdłuższej podróży, która dosyć szybko zyskała moje uznanie. Choć przyznać muszę, że gdzieś na początku pojawiła się obawa, Ale to już było... Jednak tak szybko, jak się pojawiła, tak równie szybko zniknęła. Gdzieś w przebłysku świadomości widziałem pomysł, po który sięgnął autor znacznie wcześniej. Wystarczyło pozwolić ponieść się lekturze, aby dotknęła nas szczególna siła słowa Nicholasa Sparksa.
Najdłuższa podróż, najnowsza powieść twórcy Listu w butelce, Na zakręcie, czy może Ostatniej piosenki, nie ustępuje żadnej z poprzednich, a wręcz jest jedną z najlepszych w obszernym dorobku autora. Dwa równolegle poprowadzone wątki przez długi czas nie mają ze sobą zupełnie nic wspólnego. Choć, jak to u Sparksa bywa, autor potrafi zaskoczyć czytelnika w momencie, w którym najmniej się spodziewa. 
Samotny starzec, który w wyniku wypadku zjeżdża ze skarpy i uderza swoim samochodem w drzewo, nie zdaje sobie sprawy, z jakimi koszmarnymi warunkami przyjdzie mu się zmierzyć. Szalejąca śnieżyca z każdą godziną coraz mocniej nie tylko zaciera ślady zdarzenia, ale również coraz mocniej zasypuje auto, w którym utknął Ira. Dziewiąty krzyżyk na karku nie ułatwia życia, a wypadek powoduje serię obrażeń, które w tym konkretnym momencie jeszcze bardziej je utrudniają. Stąd sięgnięcie po termos z kawą, czy kanapki, które gdzieś tam leżą staje się zupełnie niewykonalne. Właśnie wtedy Ira we wspomnieniach przywołuje swoją kochającą żonę Ruth. Jego osobisty sposób przetrwania tych godzin boleści. 

poniedziałek, 13 maja 2019

Joël Dicker - Prawda o sprawie Harry’ego Queberta


Ś
wiadomość lektury tej właśnie książki na długo przed oficjalną jej polską premierą sprawia rzadko spotykaną wyjątkową, rzekłbym bardziej bezpośrednio, nieziemską wprost przyjemność. Książkami otaczam się od zawsze, sam próbując je pisać w tej jednej odnajduję niekończące się bogactwo myśli i porad, jak pisać, aby to, co piszemy poruszyło ziemię.
Joël Dicker, młody, szwajcarski pisarz swoją powieścią, Prawda o sprawie Harry’ego Queberta poruszył oblicze ziemi, literackiej ziemi Europy, ale też reszty świata. Pominę liczby, bo nie one same są teraz tutaj najważniejsze, choć one same budzą podziw. Rzadko się zdarza, aby powieść miała tak niesamowitą konstrukcję, aby historia, którą opowiada wypełniała w tak szczególny sposób świadomość i duszę czytelnika, iż racjonować sobie trzeba dawki lektury, aby nadmiar doznań nie przyprawił o zawrót głowy, czy też, co gorsza – zawał serca. 

poniedziałek, 11 marca 2019

Marc Levy - Przeznaczenie

Czytając jakiś czas temu Pachnidło nie zdawałem sobie sprawy, że zapachy do mnie powrócą w tak pasjonujący i niezwykły sposób. A jednak stało się coś, na co sam nigdy bym nie wpadł, gdyby nie fakt, że moją uwagę przykuła powieść Przeznaczenie.

Co byś poczuła, gdyby ktoś w zbliżającą się Wigilię przepowiedział ci, że mężczyzna twojego życia właśnie przeszedł w trakcie zakupów za twoimi plecami, aby dowiedzieć się, kim jest musisz odbyć daleką podróż poznając po drodze sześć innych osób? Powieść pięknie wpisuje się w przedświąteczny nastrój. Historia, która prowadząc ulicami szarego Londynu nagle wprowadza nas w urokliwe, choć skrywające mroczne tajemnice uliczki Stambułu.
Dla Alice, która racjonalnie podchodzi do życia spotkanie z wróżką było czymś, o czym chciałaby zapomnieć. Czymś, do czego nie przywiązywała większej wagi, wreszcie była to sytuacja tak niedorzeczna, że zupełnie nie dawała jej wiary. A jednak pojawiać się zaczęły określone sytuacje, które w jakiś sposób mogłyby potwierdzać to, czego się dowiedziała, choć przecież można uznać je jedynie za przypadki. Poza tym nie stać ją było na podróż na drugi koniec świata nawet dzięki temu, że czasem jej perfumy przynosiły określone dochody.

piątek, 8 lutego 2019

Wojciech Dutka - Czarna pszczoła


Moje pierwsze spotkanie
z prozą Wojciecha Dutki miało miejsce jakiś czas temu. Właśnie wtedy historia młodej Żydówki i zapatrzonego w nią essesmana w abstrakcyjnej miłości za drutami Auschwitz poruszyła mnie bardziej, niż mógłbym zdawać sobie z tego sprawę. W tamtym momencie widziałem, że warto będzie czekać na kolejne dokonania autora, choć jak dotąd nie udało mi się cofnąć do tego, co wydarzyło się zanim świat poznał Czerń i purpurę.
Wiele pełni księżyca dalej, tysiące przeczytanych stron później z zawirowań pędzącego świata wyłonił się Polak o czarnym sercu. Choć bliższym prawdy jest to, że jego skóra jest czarna, co do serca, bez wątpienia nie pozbawione było empatii i pozytywnego spojrzenia na otaczający go świat. Choć po sprawie Lunatyka nic już nie było takie samo.

środa, 6 lutego 2019

Wojciech Dutka - Lunatyk


Autor Lunatyka ma na swoim koncie
kilka innych powieści, z których znam dwie, Czerń i purpura, historia, którą zainspirowało życie za drutami Auschwitz oraz doskonałą historyczną powieść Kartagińskie ostrze. Teraz jest to intrygująca kryminalna powieść, thriller o zabarwieniu politycznym z grą wywiadów w tle.
Max Kwietniewski, Afroamerykanin z duszą Polaka, połączenie poniekąd dziwne, ale rodziców się nie wybiera. Max jako szanujący się detektyw dzięki renomie, którą już zyskał może liczyć na interesujące zlecenia. To konkretne, które przyjmie zaprowadzi go do kraju jego przodków, tego leżącego nad Wisłą. Na pewien czas będzie zmuszony pozostawić piękny Nowy Jork i powrócić do Warszaw
To tu przed laty był przez chwilę naprawdę szczęśliwy. Dzięki Monice odnalazł swoje miejsce na ziemi. Później szczęście prysło, jak bańka mydlana, a w sercu pozostała głęboka bolesna rana. Wszystko to, co zaczęło się w głębokim PRL-u zyska swój finał współcześnie w polskim piekiełku, w politycznym szambie, w ciągłych waśniach i knowaniach, które nigdy się nie kończą.
Po mistrzowsku napisany thriller, w którym gra wywiadów ma wpływ na słabości ludzkie. A świętość, jaką jest rodzina może zostać na zawsze skalana działaniem ojców, które będzie skazą w życiorysie ich dzieci. Śmierć jednostek nie liczy się w walce wywiadów, ale kilka kolejnych zgonów już daje do myślenia. Gorąco polecam. Mocna ósemka!

Wojciech Dutka, Lunatyk, Wydawnictwo Albatros, Warszawa 2016

poniedziałek, 7 stycznia 2019

Wojciech Dutka - Czerń i purpura


Miłość
w obozowym piekle Auschwitz.
 

Istnieje szczególne miejsce na mapie martyrologii i męczeństwa narodu polskiego. Miejsce, którego nazwa wypowiadana w czasie II wojny światowej budziła nie tyle strach, co nieludzkie wprost przerażenie. Widmo wywózki do Auschwitz kładło się cieniem na każdym Polaku w okupowanym kraju, widmo obozu, z którego nie było powrotu, a jedyna droga ku wolności prowadziła przez komin.
Zderzenie dwóch przeciwstawnych światów w miejscu kaźni, jakim było Auschwitz, historia, jaką zainspirowały autentyczne wydarzenia – Milena, młoda, żydowska artystka ze Słowacji i Franz, podoficer SS, odpowiedzialny za segregowanie rzeczy po zgładzonych Żydach. Czy tych dwoje ludzi mogło połączyć coś, o czym oni sami nie zdawali sobie sprawy? Jak spojrzeć w oczy wroga i kata, który nagle z niewiadomego powodu zaczyna okazywać zainteresowanie Żydówce?

czwartek, 8 listopada 2018

M.L. Stedman - Światło między oceanami

Kiedy mimowolnie łza spływa po policzku, a końcowe strony tej urzekającej powieści poruszają swą subtelnością serce młodzieńca, wtedy znakiem wiadomym jest, że warto przyjrzeć się jej bliżej. Książce, która powiedzie nas ku latarni czuwającej swym wszechwidzącym okiem nad wzburzonymi wodami oceanu, raptem 100 mil od wybrzeży Australii.

Po raz kolejny łapię się na tym, że jeśli autor w słowie końcowym jest w stanie dziękować dużej grupie ludzi, którzy w pisaniu nieśli mu taką lub inną pomocą musi czuć się nie tylko szczęśliwy, ale i spełniony w tym, co robi. Wie, że jego praca ma już określony oddźwięk, a fale emocji rozchodzą się dalej i dalej, aż docierają do 28 krajów, gdyż tylu przekładów spodziewa się literacki debiut M.L. Stedman. Jej Światło między oceanami odmienia czytelnika już od pierwszych stron. 
Latarnia, miejsce magiczne, ale i specyficzne, miejsce, które dba o życie i ratuje życie, której światło niesie w sobie wskazówki ku temu, aby nie zbłądzić, nie zgubić drogi, na oceanie niespokojnym nie stracić zmysłów, nie utonąć. Ale latarnia to przede wszystkim szczególne wyzwanie dla człowieka, która ma nad nią czuwać i na niej pracować z dala od świata i od ludzi, sama na sam ze sobą, z misją dbania oraz czuwania nad określonym porządkiem świata. Darując światło sam ukrywa się w szczególnej ciemności, również tak, jak Tom Sherbourne przez czas jakiś w ciemności duchowej. Weteran i bohater I wojny światowej, inżynier z Sydney, na dalekiej prowincji pragnie znaleźć przystań, która wniesie w jego życie ożywczy promyk nadziei przeganiając mroki wojennej przeszłości.

czwartek, 25 października 2018

Alex Marwood - Najmroczniejszy sekret


Chociaż moją faworytką
jest nadal książka, Dziewczyny, które zabiły Chloe to jednak Najmroczniejszy sekret nie pozostawia złudzeń co do tego, że Alex Marwood stała się marką samą w sobie. Po jej książki można już sięgać w ciemno i bez cienia wątpliwości zawsze to będzie coś, co poruszy nas głęboko, zawsze to będzie dynamit, który zmiecie z powierzchni ziemi wszystko w bardzo dużym promieniu.

Mercedes. Oczywiście, że mercedes. Ci w mercedesach to najgorsi kierowcy świata. Może z wyjątkiem bydła w audi.

Ten język, te słowa, te myśli, zdania, przemyślenia, to, co się działo i co się wydarzyło, wszystko to, co stworzyło od podstaw najmroczniejszy sekret, to coś, co nie zdarza się często, co zdarza się raz na sto lat. Byłem i jestem nadal poruszony opowiedzianą historią i może właśnie dlatego nie udało mi się złożyć w jedną spójną całość kilku godnych uznania akapitów. Pomijając to, co piszę właśnie teraz jakiś czas po lekturze.

Jesteś największą idiotką, jaką znam, myśli Simone, a poznałam Spice Girls.
 

Nie jest wykluczone, że to krótkie spojrzenie zamieni się w coś większego, choć nie jest też wykluczone, że pozostanie to w tej właśnie formie, jak esencja moich myśli i odczuć na temat najnowszej książki Alex Marwood.

Alex Marwood, Najmroczniejszy sekret, Wydawnictwo Albatros, Warszawa 2017

Alex Marwood - Zabójca z sąsiedztwa


Nadal nie wiem
, czy są to właściwe słowa, po które pragnę sięgnąć i czy uda mi się choć w niewielkim stopniu zbliżyć do doskonałości tej książki. Mam obawy, co do tego, czy moja sfera mentalna udźwignie jej wyjątkowo obszerne, emocjonalne spectrum. Jednak nic nie tracę, być może poza waszym zainteresowaniem i odpowiednim spojrzeniem na przedstawiony temat.

Kiedy sięgałem po Zabójcę z sąsiedztwa miałem i wciąż mam przed oczami historię Chloe i to, co się wydarzyło tamtego dnia. Teraz stojąc przed drzwiami tego domu zanim Cher opowiedziała swoją historię uświadomiłem sobie, że Alex Marwood już dokonała czegoś niemożliwego, co w literaturze tak rzadko się zdarza. Intensywność myśli, uczuć, doznań, już od pierwszych stron emocje rosły, a wraz z nią nasza sympatia, choć też stopniowa niechęć na podłość Kamienicznika i pogarda względem poczynań Kochanka.

Alex Marwood - Dziewczyny, które zabiły Chloe

Od czasu Prawdy o sprawie Harry’ego Queberta nie było nic równie przenikliwego, złowieszczego, ale jednocześnie niesamowicie wciągającego i pasjonującego. Rzadko przyznaję 10 gwiazdek, ale tutaj nie miałem wątpliwości nawet przez chwilę. Mistrzowskie rozdanie na najwyższym poziomie :)

O najlepszych książkach pisze się lekko, łatwo i przyjemnie? Raczej nie. Te najbardziej doskonałe w swej literackiej materii dzieła są od zawsze, przynajmniej dla mnie, największym twórczym wyzwaniem.
Od kilku dni zastanawiam się, jak zdefiniować arcydzieło. Co tak naprawdę może nim być i czy musi minąć sto lat od śmierci autora, aby potomni mogli okrzyknąć jego powieść dziełem wybitnym, wręcz arcydziełem. Pewien portal pozwala oceniać przeczytane książki gwiazdkami w maksymalnym ich ujęciu dziesięciu. W moim przypadku ocena, po którą sięgam bardzo rzadko.
Dosyć niedawno Trzynaście powodów, chwilę później Dziewczyny, które zabiły Chloe. Ta pierwsza niewielkich rozmiarów książka traktuje o osobistym wyborze bohaterki. Druga, z którą nie rozstaję się od kilku dni, (choć lektura już dawno za mną), przyglądając się okładce, szukając inspiracji, tych odpowiednich słów, które bez cienia wątpliwości świadczą o geniuszu autora, a w zasadzie autorki, która ukrywa się pod pseudonimem Alex Marwood.