Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo AGORA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo AGORA. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 lutego 2019

Piotr Bojarski - 1956

Po zaskakującej i niesamowitej publikacji 1945 pojawia się druga również z rokiem w tytule. I właśnie rozdział Styczeń na tym etapie zwraca szczególnie moją uwagę. Dosyć niedawno ująłem to w ten sposób.

Alfa
& Omega
Początek & Koniec
Kanał & Katyń

Choć od tego pierwszego wszystko się zaczęło, drugi natomiast stał się dopełnieniem twórczości Mistrza. Wszystko, co było przed, po, czy w trakcie lub pomiędzy było czymś, co wypełniało twórczą gamę. Trudno jednak szukać w polskiej kinematografii dwóch tak poruszających obrazów, które łączy szczególna pod każdym względem semantyka, ale też pół wieku pomiędzy premierami.
Oszczędzając miejsce, bo jeszcze warto podzielić się krótkim fragmentem, o filmie Kanał wiele już powiedziano i napisano, jednak Piotr Bojarski idzie o krok dalej opowiadając w fascynujący sposób o tym twórczym dziele.

Kutz przypomina sobie chwilę zwątpienia Wajdy: - Wezwał mnie po zdjęciach w Warszawie do siebie do hotelu i powiedział: Kaziu, nie jest dobrze. Istnieje prawdopodobieństwo, że robimy bardzo zły film. Weź ten scenopis i szukaj filmu. Szukaj filmu! Przeraziłem się.

Późniejszy festiwal w Cannes pokazał, że filmu nie trzeba było szukać. Sam się odnalazł w świadomości widzów na całym świecie. W polskich kinach poznało go 4,2 miliona widzów. Kanał obronił się sam. Rok 2017 przynosi sześćdziesiątą rocznicę jego premiery i dziesiątą filmu Katyń.

piątek, 1 lutego 2019

M. Purzyńska & T. Rolke - Tadeusz Rolke. Moja namiętność No. 01

W tym pierwszym
, a zarazem ostatnim spotkaniu z Tadeuszem Rolke pewna twórcza kompozycja pod wspólnym tytułem - Ważny jest ułamek sekundy.
Ramą obrazu będą dwa własne akapity z felietonu Działać na wyobraźnię, obraz natomiast jest dziełem Tadeusza Rolke. 

(...) Wyobraźnia, to coś, czego nie może zabraknąć na żadnym etapie tworzenia, szczególnie, jeśli bierzemy do ręki aparat. Wielu się zdaje, że zrobić zdjęcie to nic trudnego. Prawda okazuje się znacznie bardziej bolesna. Nacisnąć spust migawki to nie sztuka, sztuką jest mieć świadomość, że chwila, którą w przypływie dobrych uczuć zatrzymaliśmy na zawsze powinna być bezcenna. Jednak w epoce, która coraz mniej uczy myślenia paradoksalnie otaczając nas lawiną reklam, daleko jest nam do tworzenia z wyobraźnią. 

M. Purzyńska & T. Rolke - Tadeusz Rolke. Moja namiętność No. 02

Dwa spojrzenia, moje, napisane jakiś czas wstecz, obszerna Fotograficzna świadomość i bohatera tej pasjonującej podróży.
 

(...) Co się zmieniło przez te 125 lat, a może jedynie około 40 od cytowanych powyżej słów, jaka jest obecnie nasza fotograficzna świadomość, dokąd doszliśmy oświetlając Plac Św. Piotra blaskiem wyświetlaczy aparatów i tabletów i na ile to „magiczne pudełko” nadal jest w stanie kreować nasze myśli, pragnienia i uczucia? Teraz każdy bez względu na to, jaki aparat akurat ma w zasięgu ręki może czuć się mistrzem chwili, choć jakże niewielu z wielu potrafi i stara się zamienić chwilę na obraz, przed którym z otwartą z wrażenia gębą zatrzymamy się na dłużej. Wszystko inne z małym marginesem błędu mniej lub bardziej ocierać będzie się o kicz. 

 

M. Purzyńska & T. Rolke - Tadeusz Rolke. Moja namiętność No. 03

Jestem bliżej, niż dalej
. Jestem dalej, niż bliżej. Jakiś czas wstecz Kukuczka, teraz Rolke, później może Republika. Czas pokaże, co z tego wyniknie, faktem jednak jest, że ten wywiad rzeka z mistrzem fotografii czyta się bez pośpiechu, fragmentami, ze świadomością, że przeżyć tyle, co Tadeusz Rolke to trzeba się przynajmniej dwa razy urodzić.
Fotografia, określona forma twórczego przekazu nie jest dla mnie i nigdy nie będzie tak szczególnie wrażliwym medium, jakim od zawsze jest dla niego. Za trzy tygodnie, 24 maja będzie obchodził swoje 88 urodziny. Miał 10 lat, gdy wybuchła wojna, pięć lat później brał udział w Powstaniu Warszawskim, które w konsekwencji zamieniło się dla niego przez jakiś czas w wielką tułaczkę, łącznie z możliwością oglądania pięknego Gdańska zanim spalili go Rosjanie.

środa, 17 października 2018

Piotr Bojarski - Poznaniacy przeciwko swastyce


Ta niewielkich rozmiarów książka
ukrywa w sobie wyjątkowe i zaskakujące pod wieloma względami kompendium wiedzy o działaniach ruchu oporu w Poznaniu, mieście będącym integralnym częścią III Rzeszy.
15 rozdziałów naświetla mniej lub bardziej śmiałe akcje dywersyjne, sylwetki ludzi, którzy bez względu na okoliczności i fakt, że w przeważającej większości mieszkali w nim Niemcy, już od początku wojny organizowali struktury państwa podziemnego. Wielu z nich przepłaciło to życiem wcześniej trafiając do katowni Gestapo w poznańskim Forcie VII i Domu Żołnierza.
To tu miało miejsce spalenie wielkich magazynów z umundurowaniem Wehrmachtu, z Poznania pochodził naczelnik Szarych Szeregów Florian Marciniak, pseudonim Flo. Poznań zawdzięcza wiele kobietom, które w różnej formie walczyły w okupantem, czasem również wbrew wszystkim stając po stronie Polaków. Wilhelmine Gunther działała w AK, będąc Niemką oddała życie za Polskę.
Pojawiają się tu historie i świadectwa, o których przyznam się nigdy wcześniej nie słyszałem. A tak naprawdę przynajmniej część z nich zasługuje na szersze opracowania, może być punktem wyjścia do obszernych publikacji historycznych, czy też filmów fabularnych.

środa, 12 września 2018

Dariusz Kortko & Marcin Pietraszewski - Kukuczka


#kukuczka No. 01

Kiedy wszystko, co było do zdobycia zostało już zdobyte, kiedy pomimo faktu, że choć drugi to jednak pierwszy, bo tylko w niespełna osiem lat, a nie szesnaście. Do tego wiele nowych tras, których nikt wcześniej nie przetarł. Kiedy Korona Himalajów stała się faktem nadal pozostawało coś, co Kukuczce spędzało sen z powiek. Porachunki z pewną górą.
Zastanawiam się, co by robił obecnie Jerzy Kukuczka, gdyby żył. Trzydzieści lat później. I nie dochodzę do żadnych wniosków, bo pomimo rodziny, pracy zawodowej, wiszenia na kominach, aby zebrać fundusze na kolejne wyprawy, czuł się źle, dziwnie, gdy nie było czegoś na co mógłby się wspinać. Przed Himalajami wszystko było już jego.
A może to tak, że opuściło go szczęście, bo na prawie każdej wyprawie ktoś obok niego zostawał już na górze na zawsze. Choć jako głęboko wierzący człowiek chyba nie brał pod uwagę szczęścia, fatum, tych lub innych przesądów. Zawsze wierzył, że to Bóg go prowadzi i to On wytycza jego życiowe ścieżki.
Jestem i zapewne jeszcze długo będę pod wielkim wrażeniem tej pięknie napisanej historii największego himalaisty w dziejach Polski i świata.

poniedziałek, 3 września 2018

Piotr Głuchowski & Marcin Górka - Karbala


J
uż po napisaniu brudnopisu tego tekstu dotarło do mnie coś jeszcze, co w kontekście często używanego w książce słowa „misjonarz” ma szczególne i niebagatelne znaczenie, a są nią wyprawy krzyżowe XXI wieku…

Sądziliśmy, że akcja potrwa czterdzieści minut, może godzinę. Chociaż mieliśmy trochę czasu, nie zabraliśmy ani porządnych zapasów amunicji, ani jedzenia, ani więcej wody. I to był błąd.

Karbala wpisuje się doskonale w kontekst globalnych problemów migracyjnych z jakimi zmaga się obecnie Europa, przy biernej postawie bogatych państw Bliskiego Wschodu. Jest też doskonałym dowodem na to, co Wojsko Polskie robiło w Iraku i Afganistanie w trakcie swoich misji stabilizacyjnych.
W 1993 roku wojska amerykańskie miały do przeprowadzenia swoją krótką, szybką misję w Mogadiszu (we fragmencie własnej recenzji) - Prosta z pozoru akcja w stolicy Somalii, Mogadiszu, której celem było przechwycenie i uwięzienie dwóch ludzi odpowiedzialnych za wojnę domową, panujący głód i szerzący się terror, przeistacza się w walkę o przetrwanie, o powrót do odległej o kilka mil bazy i ratowanie życia kolegów. O jej przebiegu opowiada doskonały film Ridleya Scotta, Helikopter w ogniu. W trakcie walk zginęło 19 żołnierzy, a 73 zostało rannych... 

piątek, 17 sierpnia 2018

Beck Weathers, Stephen G. Michaud - Everest. Na pewną śmierć


Umrzeć i zmartwychwstać...

Gdy znajdziemy się w Strefie Śmierci, powyżej ośmiu tysięcy metrów nad poziomem morza, myśl o jedzeniu zwykle wywołuje u nas obrzydzenie. Nawet, jeśli zmusimy się do przełknięcia jakiegoś pokarmu, nasz żołądek i tak go nie strawi. Jednocześnie spalamy około dwunastu tysięcy kalorii dziennie, co oznacza, że aby utrzymać się przy życiu, organizm musi pożerać własną tkankę - ponad kilogram mięśni dziennie.

Na kilkadziesiąt stron przed końcem lektury w nieplanowany zupełnie sposób miałem okazję poznać filmową wersję książki, Everest. Na pewną śmierć. Teraz już wiem, że jest to jeden z niewielu przypadków, gdzie film i książka stanowią integralną całość wzajemnie się uzupełniając.

czwartek, 2 sierpnia 2018

Piotr Lipiński - Anoda. Kamień na szańcu

„Jak tam musi być klawo w tych niebieskich zaświatach, jak tam teraz są wszystkie nasze najklawsze chłopaki, jak tam musi być przyjemnie i wesoło, chętnie by się tam człowiek wybrał”.
 

Aleksander Kamiński, Armia Krajowa,
Artur Kamiński...

Niby nic wielkiego, prosta zbieżność inicjałów, to samo nazwisko, choć raczej brak wspólnych korzeni, a jednak jest jakaś bliżej nieokreślona więź z tymi ludźmi. Z okresem okupacji, wreszcie z Armią Krajową i Powstaniem Warszawskim.
 
Temat, który cenię i lubię, który zgłębiam, o którym piszę dzieląc się prozą i powstańczym wierszem. Temat, którego dotykam od dawna, jednak w okresie ostatnich kilku lat z jeszcze większą pasją. Stąd nie bez znaczenia są dwie edycje konkursu literackiego – Kartka z Powstania Warszawskiego już z nastawianiem i oczekiwaniem na kolejną. Po krótkim artykule będącym fragmentem większej całości nieuniknionym było zatrzymanie się na dłużej przy „Anodzie”. Bo to jeden z tych pięknych Kolumbów dwudziestoletnich.

poniedziałek, 30 lipca 2018

Magdalena Grzebałkowska - 1945. Wojna i pokój

Zapałki na kartki. Poczynając od dnia 4 czerwca wydawane będą zapałki na kupon nr 20 kart majowych w ilościach dla kat. I, II, IR i III po 2 pudełka i dla kategorii IIR po 1 pudełku. Cena 0,50 zł za 1 pudełko.
Życie Warszawy, 30.05.1945

C
zytając jedną myślałem o innej książce, która potrzebowała chwili, aby do mnie dotrzeć i już wtedy, gdy połączył je wspólny mianownik roku 1945 zasadnym stało się, aby napisać o obu w jednym wspólnym spojrzeniu. Inna koncepcja, choć dopuszczalna nie byłaby jednak korzystna.

W jednym z rozdziałów swojej książki Magdalena Grzebałkowska obszernie przybliża historię żydowskiego domu dziecka w Otwocku. Miasta, w którym się urodziłem, a wychowałem się tuż za miedzą w Karczewie. W mieście, które w okresie II wojny światowej karmiło Warszawę, popularny „Prosiaków”. Nadmienić warto, że getto w Otwocku było drugim pod względem wielkości po Warszawie. Kirkut, jeden w bliskim sąsiedztwie domu, drugi w pobliskim lesie przez który prowadziła „czerwona droga” budowa przez więźniów z cegieł zwożonych z Warszawy.