czwartek, 28 lutego 2019

#wierszemczyprozą No. 04


Dziś chciałbym podzielić się pierwszym, choć z całą pewnością nie ostatnim tekstem. Po trzech tekstach piosenek trzy napisane swego czasu wiersze.
 

Z radością
przebiegamy po strunach życia
rytm miłości
ucząc się odgrywać cierpliwie

w ciemności
w zmęczeniu
gdy od ziewania buzia się
wykrzywia
dzień kolejny oddajemy nocy
starsi, to na pewno
dojrzalsi, tego nigdy nie wiemy
wagarując w trakcie lekcji życia

#wierszemczyprozą No. 05


Dziś chciałbym podzielić się pierwszym, choć z całą pewnością nie ostatnim tekstem. Po trzech tekstach piosenek trzy napisane swego czasu wiersze.

Wiersz, który cenię i lubię.

Są dni w radości ducha
niepokorne
są chwile przemijające w duszy
niespokojne
są sprawy pogmatwane mocno
nieodwracalnie
są dni i noce stracone na myśleniu
o głupocie człowieka

jest radość serca, która z mgłą
odpłynęła daleko
jest coś, czego nie ma
i co już nie wróci
jest pycha w sercu drzemiąca
przyczyna słabości człowieka

to, czego nie ma
tego wciąż szukasz w drugim człowieku
to, czego nie ma
powodem potknięć i błędów
jest zbyt często na prostej drodze
to, czego nie ma
tego nie będzie już w żadnej formie

pozostał żal, smutek i skrucha w sercu,
bo dobre chwile przeminęły bezpowrotnie
pozostał spokój ducha z tymi
co dalej iść nie mogą
pozostał lekki powiew wiatru
w Twoim oddechu tak bliskim wędrowcowi

pozostał zginął przeminął
uśmiech minionych dni
na kształt dnia warto chwile nowe
ubrać w to co niby na zawsze
umknęło bezpowrotnie

a jednak drzemie w sercu Twoim
w nim wciąż lekko uderza
cóż to zapytasz
to ciche westchnienie
Małego Księcia.

#wierszemczyprozą No. 06


Dziś chciałbym podzielić się pierwszym, choć z całą pewnością nie ostatnim tekstem. Po trzech tekstach piosenek trzy napisane swego czasu wiersze.

Psałterz Majowy

Nieważkości w cieniu bzów psałterz
tego kim jesteś psałterz

z pozoru sprawa prosta
czas na miliony sposobów odmierzany
lecz choć byś schował wszystkie zegary
on wciąż przemija

oto myśl jedna
oto motto życia
oto oddech nocy
zbyt gorący by zasnąć
jawi się przed oczami obraz nieznajomy
twarz kobiety widzianej jedynie
na starej zniszczonej fotografii
znasz ją i nie znasz
wiesz, co lubi i czego pragnie
a może jedynie zgadujesz
domyślasz się, próbujesz

powiedź to Gabi najpiękniej,
jak umiesz, wyraź swe pragnienia
jednym prostym słowem
wyraź swe radości promiennym uśmiechem
to wszak jest proste,
kroczyć w stronę Słońca,
żyć z radością na ustach,
czerpać siłę z podarowanej miłości

mówisz, że nie przyszła,
że jeszcze jej nie ma,
kto wie, może za progiem stoi
i nieśmiało w twe drzwi puka
może jest tuż obok
na wyciągnięcie ręki
na odległość oddechu
na ustach usta i nic więcej
nie trzeba.

środa, 27 lutego 2019

Lila Lila (2009)

Bardziej mi się podoba krótsza wersja tytułu tego filmu. Zainteresowanych odsyłam do źródeł, aby odkryć jego dłuższą wersję. Co nie zmienia faktu, że filmu tego nie można nie polubić. Choć jest zagrany w zupełnie innym tonie, niż Cztery minuty z główną rolą Hanny Herzsprung, do którego będzie jeszcze okazja, aby nawiązać w przyszłości.

Jak najlepiej zwrócić uwagę mądrej i inteligentnej kobiety na siebie? Nic prostszego, wystarczy napisać książkę. A jeśli talentu nam nie stać znaleźć jakiś manuskrypt w tym lub innym schowku i opracować ją jako swoją. Teraz tylko warto podzielić się nią z Marie i wierzyć, że się jej spodoba.
David Kern nie przewidział jednak, że reakcja Marie może być tak wyjątkowa. Jednak dopiero jej wydanie przewróciło jego życie do góry nogami. Jego i Marie.
Adaptacja książki pod tym samym tytułem. Książki nie znam, ale film gorąco polecam. 
Obyczajowa historia z wątkiem komediowym, w której obok uśmiechu jest też miejsce na refleksję. Film, do którego lubię wracać.

wtorek, 26 lutego 2019

PitBull (2005)


Przyznać muszę, iż pierwsze kadry filmu mocno mnie rozczarowały. Nie wiedziałem, czy śmiać się, czy płakać. Jednak rozwijająca się akcja sprawiała, że znikał uśmiech z ust, rozleniwienie, konsternacja i pytanie, które błąkało się po głowie, co ja właściwie tu robię? Zaczynałem rozumieć, o co w tym filmie tak naprawdę chodzi.
Zaczynałem dostrzegać prawdziwe walory pracy w policji pokazane, jakże inaczej od tych, do których jesteśmy przyzwyczajeni, na co dzień. A właśnie za sprawą kina i telewizji nasze wyobrażenie o tym, z czym tak naprawdę wiąże się praca w policji, w polskiej policji, jest mocno zniekształcone. Zbyt często widzimy dobrze ubranych policjantów i inspektorów jeżdżących drogimi samochodami, których życie jest jakby zawieszone w próżni.
A tak się niestety nie da, gdyż będzie to ciągłe przekłamanie faktów. Istniejący przy Komendzie Stołecznej Wydział ds. Zabójstw, o którym opowiada PitBull, w pewnym momencie stał się zbyteczny. Brzmi to, jak paradoks, ale końcowe napisy zbyt mocno rażą w oczy, aby ich nie dostrzec. Istnienie Wydziału ds. Zabójstw, który blisko o połowę zmniejszył procent zabójstw i morderstw, przestało być opłacalne. Komu i dlaczego wydział ten był solą w oku, tego się nie dowiemy, jednak pracujący w nim ludzie wykonali kawał dobrej roboty. Dopiero reżyser, Patryk Vega, pokazał nam, jakim kosztem i za cenę, jakich wyrzeczeń.

#fotograficznaświadomość No. 10

Alice

Fotografia to dziedzina sztuki, którą lubię i cenię od zawsze. Tutaj zamiast słów mówią same obrazy, w innym natomiast miejscu opowiada sama o sobie - O FOTOGRAFII. 
Jeśli chcesz mi pozować wyślij jedno swoje aktualne zdjęcie na adres: kominek@agkaminski.pl 
Jeśli coś mnie w Tobie zaintryguje z całą pewnością pojawi się odpowiedź i chęć dalszego działania.

#fotograficznaświadomość No. 11

Alice

Fotografia to dziedzina sztuki, którą lubię i cenię od zawsze. Tutaj zamiast słów mówią same obrazy, w innym natomiast miejscu opowiada sama o sobie - O FOTOGRAFII. 
Jeśli chcesz mi pozować wyślij jedno swoje aktualne zdjęcie na adres: kominek@agkaminski.pl 
Jeśli coś mnie w Tobie zaintryguje z całą pewnością pojawi się odpowiedź i chęć dalszego działania.

#fotograficznaświadomość No. 12

Alice

Fotografia to dziedzina sztuki, którą lubię i cenię od zawsze. Tutaj zamiast słów mówią same obrazy, w innym natomiast miejscu opowiada sama o sobie - O FOTOGRAFII. 
Jeśli chcesz mi pozować wyślij jedno swoje aktualne zdjęcie na adres: kominek@agkaminski.pl 
Jeśli coś mnie w Tobie zaintryguje z całą pewnością pojawi się odpowiedź i chęć dalszego działania.

niedziela, 24 lutego 2019

Stanisław M. Jankowski - Dawaj czasy! czyli wyzwolenie po sowiecku


Nie ma nic piękniejszego, niż doskonale napisana książka historyczna. Książka, która dotyka tego wszystkiego, co działo się tak niedawno, a co znamy z seriali, Czterej pancerni i pies oraz Stawka większa, niż życie. Jednak ta historia ma się nijak do tej prawdziwej, namacalnej, brutalnej, podłej, koszmarnej, przerażającej. Do historii wyzwolenia, którego 72 rocznica będzie obchodzona za kilka dni.

Żyjemy w błogiej nieświadomości, łącznie z obrońcami czołgu w Gliwicach. Ta batalia sprzed kilku miesięcy, to woła o pomstę do nieba. Symbol męczeństwa ponad tysiąca mieszkańców Gliwic, bez względu na to, co głosi tablica pod nim umieszczona. Symbol wyzwolenia, pamiątka po polskiej armii, jakkolwiek jest nie zmienia to jednak faktu, że Gliwice, a także inne miasta, miasteczka, wsie były palone, plądrowane, grabione, dewastowane. Miasta, które wyszły bez szwanku z działań wojennych po przejściu frontu płonęły, rosyjskie żołdactwo rozsypało się po kraju i na dobre w nim zostało. Próżno szukać drugiego takiego państwa, które wyzwolone zostało ponownie na dziesiątki lat zniewolone.

Stanisław M. Jankowski - Klucze do wolności


Czytając Klucze do wolności Stanisława M. Jankowskiego uświadomiłem sobie, że wśród coraz obszerniejszej ilości propozycji literackich musi i powinna pojawić się nowa szufladka. Taka, która zawierała będzie opracowania naukowe, historyczne, określone relacje dotykające historii Polski, jak też świata.
Zupełnie nieznane mi wcześniej powstanie w Czortkowie w województwie Tarnopolskim wybuchło 21 stycznia 1940 roku i było skierowane przeciwko Sowietom, którzy 17 września 1939 roku przekroczyli granice Polski. Bardzo krótki, śmiały zryw kilkudziesięciu młodych chłopców okupiony bardzo dotkliwymi represjami. Jakże śmiałe plany nie miały szans na powodzenie bez odpowiedniego przygotowania bojowego, taktycznego, tym bardziej, że powstańcy nie dysponowali prawie wcale uzbrojeniem.

#fotograficznaświadomość No. 07

Mariam

Fotografia to dziedzina sztuki, którą lubię i cenię od zawsze. Tutaj zamiast słów mówią same obrazy, w innym natomiast miejscu opowiada sama o sobie - O FOTOGRAFII. 
Jeśli chcesz mi pozować wyślij jedno swoje aktualne zdjęcie na adres: kominek@agkaminski.pl 
Jeśli coś mnie w Tobie zaintryguje z całą pewnością pojawi się odpowiedź i chęć dalszego działania.

#fotograficznaświadomość No. 08

Mariam

Fotografia to dziedzina sztuki, którą lubię i cenię od zawsze. Tutaj zamiast słów mówią same obrazy, w innym natomiast miejscu opowiada sama o sobie - O FOTOGRAFII. 
Jeśli chcesz mi pozować wyślij jedno swoje aktualne zdjęcie na adres: kominek@agkaminski.pl 
Jeśli coś mnie w Tobie zaintryguje z całą pewnością pojawi się odpowiedź i chęć dalszego działania.

#fotograficznaświadomość No. 09

Mariam

Fotografia to dziedzina sztuki, którą lubię i cenię od zawsze. Tutaj zamiast słów mówią same obrazy, w innym natomiast miejscu opowiada sama o sobie - O FOTOGRAFII. 
Jeśli chcesz mi pozować wyślij jedno swoje aktualne zdjęcie na adres: kominek@agkaminski.pl 
Jeśli coś mnie w Tobie zaintryguje z całą pewnością pojawi się odpowiedź i chęć dalszego działania.

sobota, 23 lutego 2019

Dariusz Kaliński - Czerwona zaraza

Nie tak dawno
Dawaj czasy! w doskonałym ujęciu Stanisława M. Jankowskiego, chwilę później wgniatająca w ziemię Czerwona zaraza. Niewielkich rozmiarów publikacja, która w sposób szczególny podkreśla charakter tego wszystkiego, co niosło ze sobą wyzwolenie na bagnetach radzieckich sałdatów.

Przez blisko pół wieku kultywowany mit Wielkiego Brata, który zdemolował i ograbił nasz kraj do gołej ziemi. Geograficzne położenie Polski sprawiło niewyobrażalne wojenne tsunami. To, czego nie udało się zniszczyć we wrześniu 1939 roku dopełniło się w momencie wycofywania się wojsk niemieckich i gigantycznego natarcia armii czerwonej, które najpierw z premedytacją umarło nad Wisłą, w tym czasie demolując wschodnie pierzeje Polski Lubelskiej, aby pod koniec 1944 roku skierować wszystkie siły w stronę Berlina. 
Choć wojna się kończyła i cały świat odczuwał radość z tego powodu Polska była grabiona, dewastowana, okradana, demolowana, gwałcona i poniżana przez naszego sojusznika. Nie liczyło się nic i nic nie miało prawa przetrwać. Przedsiębiorstwa, zakłady, które przetrwały wojnę były rozbierane do ostatniej śrubki i wywożone na wschód. Znikały tory, trakcje energii elektrycznej, kable, znikło wszystko, również z Ziem Odzyskanych, które zyskiwały miano Ziem Zdemolowanych. Nie istniała dla Rosjan żadna świętość, a kolekcjonowanie zegarków było na porządku dziennym, ale też nocnym.

Piotr Bojarski - 1956

Po zaskakującej i niesamowitej publikacji 1945 pojawia się druga również z rokiem w tytule. I właśnie rozdział Styczeń na tym etapie zwraca szczególnie moją uwagę. Dosyć niedawno ująłem to w ten sposób.

Alfa
& Omega
Początek & Koniec
Kanał & Katyń

Choć od tego pierwszego wszystko się zaczęło, drugi natomiast stał się dopełnieniem twórczości Mistrza. Wszystko, co było przed, po, czy w trakcie lub pomiędzy było czymś, co wypełniało twórczą gamę. Trudno jednak szukać w polskiej kinematografii dwóch tak poruszających obrazów, które łączy szczególna pod każdym względem semantyka, ale też pół wieku pomiędzy premierami.
Oszczędzając miejsce, bo jeszcze warto podzielić się krótkim fragmentem, o filmie Kanał wiele już powiedziano i napisano, jednak Piotr Bojarski idzie o krok dalej opowiadając w fascynujący sposób o tym twórczym dziele.

Kutz przypomina sobie chwilę zwątpienia Wajdy: - Wezwał mnie po zdjęciach w Warszawie do siebie do hotelu i powiedział: Kaziu, nie jest dobrze. Istnieje prawdopodobieństwo, że robimy bardzo zły film. Weź ten scenopis i szukaj filmu. Szukaj filmu! Przeraziłem się.

Późniejszy festiwal w Cannes pokazał, że filmu nie trzeba było szukać. Sam się odnalazł w świadomości widzów na całym świecie. W polskich kinach poznało go 4,2 miliona widzów. Kanał obronił się sam. Rok 2017 przynosi sześćdziesiątą rocznicę jego premiery i dziesiątą filmu Katyń.