czwartek, 22 sierpnia 2019

Witaj w klubie (2013)


Teraz, gdy poznałem
, Witaj w klubie, nie mam już żadnych wątpliwości, że Matthew McConaughey nie tylko całkowicie zasłużył na Oscara za swoją rolę, ale być może zagrał swoją życiową rolę. Jeszcze przed rozdaniem Oscarów moim faworytem był Leonardo DiCaprio, ale choć jego rola jest doskonała, to ta nie ma sobie równych.
 
I co równie istotne, nie bez znaczenia jest też fakt, że rodowitego Teksańczyka zagrał inny Teksańczyk z krwi i kości. Aktor, którego wybór do tej roli był najlepszy z możliwych. Matthew McConaughey dał się już poznać wcześniej, jako aktor nieprzeciętny, charyzmatyczny, dla którego rola Rona była szyta na miarę. Kreacja, której w żaden sposób nie można się oprzeć. 
Historia Rona, mężczyzny żyjącego od zawsze na skraju, mężczyzny zakochanego w rodeo, kobietach i Burbonie, trudno tylko rozeznać, co było na miejscu pierwszym, a co ostatnim, ta właśnie historia daje mocnego emocjonalnego kopa. Wyjątkowa metamorfoza na przestrzeni lat sprawia, że Ron Woodroof diametralnie zmienia spojrzenie na otaczający go świat. Sam stroniący od gejów w określonym momencie wyciąga do nich rękę dając im szansę na godne zmaganie z chorobą, niż umożliwiało to państwo w latach osiemdziesiątych XX wieku. Państwo, z którym toczy ciężkie boje o godne życie i godne umieranie w obliczu choroby, w okresie, w którym Stany dopiero starały się zapanować nad tym problemem, choć działo się to istotnie bardzo opornie.

Oświadczyny po irlandzku (2010)


Komedie romantyczne
rzadko zaskakują nas czymś szczególnym, czymś, co jeszcze jakiś czas po seansie pozostaje w nas na dłużej. Na ogół śmieszne, choć nie zawsze, na ogół romantyczne, czasem aż za mocno. Z jednym wyjątkiem.
Do tego filmu lubię wracać. Ma w sobie coś miłego, urzekającego, a pomysł na film opiera się na starej irlandzkiej tradycji, która głosi, że to dziewczyna może oświadczyć się chłopakowi. Odmowa w tym względzie nie jest brana pod uwagę.
Anna natomiast czuje się bardzo zdeprymowana, aby postawić na swoim. W tym celu musi jedynie polecieć do Dublina. I tu dopiero wszystko, co miłe się zaczyna. Polecam. Mocna ósemka.

Marcin Ciszewski - Krüger. Szakal

Pokerowe rozdanie Marcina Ciszewskiego.

Nie pamiętam, co swego czasu pchnęło mnie ku temu, aby sięgnąć po książkę pod jakże oryginalnym tytułem, www.1939.com.pl. Ale cokolwiek to było i jakiekolwiek mogło mieć wtedy przesłanki dobrze się stało, że posłuchałem wtedy intuicji i nie poszedłem dalej. Dzięki temu miałem okazję poznać pierwszą powieść Marcina Ciszewskiego.
Pierwszą, ale nie ostatnią, gdyż pomijając najnowszą, którą ukończyłem czytać zaledwie kilkanaście godzin wstecz jak dotąd nie miałem jedynie przyjemności poznać smagania Wiatru na Kasprowym Wierchu, co rzecz jasna prędzej lub później się stanie. Zapewne prędzej, gdyż Marcin Ciszewski otworzył na polskim rynku wydawniczym szczególną w swym kolorycie literacką mozaikę osobliwości. Każda z jego powieści ma swój wyjątkowy pod każdym względem smak, formę, kształt.
Już od wspomnianej pierwszej, po kolejne, które stopniowo zaczęły się pojawiać w sprzedaży, autor nie tylko coraz bardziej zadziwiał czytelnika, ale robił to w zaskakująco dobry sposób. U niego kryminalno-sensacyjna opowieść płynie sama nabierając stopniowo bardzo żywiołowego tempa, aż po mistrzowskie za każdym razem rozwiązanie. Tak było w wojennej serii z podpułkownikiem Grobickim na czele, tak jest również w przypadku serii książek, które w tytule łączą zjawiska atmosferyczne i osoba nadkomisarza Jakuba Tyszkiewicza.

niedziela, 11 sierpnia 2019

Anna Ficner - Ogonowska - Szczęście w cichą noc

M
ógłbym użyć słowa „książeczka”, ale jakoś nie wypada. Bo jednak książka to brzmi dumnie i nie ma znaczenia, czy jest to obszerne tomisko, czy też mała, drobna, delikatna książka. Zanim dotrze do mnie pocztą mam już szczególną okazję, aby się z nią zmierzyć i przyznać muszę, że jest miło.
 
Nie jest już tajemnicą, że proza Anny Ficner-Ogonowskiej zawładnęła sercami i umysłami tysięcy czytelników, jej trylogia ze „Szczęściem” w tytule huraganem emocji odmieniła wielu i wciąż wielu nie może wyjść z podziwu poznając niezwykłe losy Hani i Mikołaja, a także ich przyjaciół i znajomych. A Szczęście w cichą noc to szczególne dopełnienie, literackie dopowiedzenie, książka napisana ręką lekką, swobodną z tą samą swobodą, jak miało to miejsce do tej pory.
I nic się nie dzieje, jeśli ta delikatna książka wpadnie w wasze dłonie w pierwszej kolejności, nic nie stracicie czytając ją przy kominku, a może przed kominkiem już teraz, a może chwilę później otoczeni świąteczną aurą. Dzięki temu jestem przekonany, że będziecie chcieli wiedzieć, jak to wszystko się zaczęło.

Wattpad - Made in USA

Ostatnią, jak dotąd dziewiątą z publikacji, którą dzielę się w ramach aplikacji Wattpad jest cykl krótkich spojrzeń z odległej w czasie podróży Made in USA.

Pisząc o Nowym Jorku i Stanach Zjednoczonych Ameryki w swojej powieści Internetowa cela w 2001 roku nie zdawałem sobie sprawy, że niespełna pół roku później sam stanę na amerykańskiej ziemi. W tamtym miejscu i czasie spontanicznie pisałem Kartki z podróży wysyłane mailem do znajomych.

Z tekstów nic się nie zachowało, jest jednak pewna pula luźnych tekstów pisanych na amerykańskiej ziemi w latach 2002 - 2003 i nimi w tym miejscu chciałbym się podzielić. Od tamtego momentu poza dodaniem polskich znaków nie zmieniłem w nich żadnego słowa.

czwartek, 8 sierpnia 2019

Wattpad - Milczeniem zaschnięte wargi

Kolejną z publikacji, którą dzielę się w ramach aplikacji Wattpad jest poetycki cykl Milczeniem zaschnięte wargi.

Wiersz, jakim jest każdy widzi. Choć dawno nie napisałem mądrej strofy mam ich w dorobku pewną ilość. Nie szukam klucza, może w którymś momencie sam mnie odnajdzie.

Z dedykacją dla Miss Do.

poniedziałek, 5 sierpnia 2019

Wattpad - Powstanie '44

Kolejną z publikacji, którą dzielę się w ramach aplikacji Wattpad jest cykl opowieści dotykających walczącej Warszawy w trakcie powstania 1944 roku.

Nie pamiętam, kiedy po raz pierwszy zatrzymałem się na chwilę 1 sierpnia, w mojej świadomości jest chyba odległy w czasie taki warszawski dzień. Nie wiem, skąd się wzięły te wszystkie myśli, słowa i uczucia dotykające tych jakże trudnych, ale też szczęśliwych 63 dni.

Powstanie '44, mój najważniejszy wiersz stanowi wątek przewodni, poniżej kolejne inspirujące spojrzenia wierszem, ale też z czasem prozą.

Niewinne (2016)

W trakcie filmu
pada takie zdanie:  

Najpierw przyszli Niemcy, a później Rosjanie...

Obraz, który swego czasu wzbudził liczne kontrowersje, jakoby zakłamywał prawdę historyczną, jakby tego wszystkiego, co w nim pokazano nigdy nie było. A przynajmniej nie w takim kontekście.
Pozostawię ten temat gdzieś z boku, bo tak naprawdę jest to historia, którą napisało życie. Można się zastanawiać, jaką interpretację przyjęła reżyserka, można domniemywać jak było naprawdę.
Polska, jak kobieta, była maltretowana, upokarzana, bita i gwałcona najpierw przez jednego okupanta, później znacznie boleśniej przez tego, który przynosił „wyzwolenie”, a tak naprawdę podarował niekończące się zniewolenie.
Niewinne, tak, jak Róża są filmem niezwykłym, trudnym i wymagającym od widza otwartego umysłu i szerokich horyzontów. Doskonałe aktorstwo zasługujące na uznanie.

niedziela, 4 sierpnia 2019

Zgoda (2015)

Kolor cierpienia
.

Polska, jak kobieta, była maltretowana, upokarzana, bita i gwałcona najpierw przez jednego okupanta, później znacznie boleśniej przez tego, który przynosił „wyzwolenie”, a tak naprawdę podarował niekończące się zniewolenie.
 
W majestacie prawa jeszcze ciepłe miejsca hitlerowskiej kaźni zyskiwały swój nowy, upiorny wymiar. Miejsce więźniów w pasiakach zajmowali teraz wszyscy, którzy w jakimś stopniu byli niewygodni budującej się nowej władzy ludowej. Polskie obozy, w których maltretowano, katowano, gładzono Niemców, Ślązaków, ale też duży odsetek Polaków. Zgoda była jednym z takich miejsc.
Po wczorajszym seansie nadal nie potrafię się odnaleźć. W trakcie filmu pojawił się tytuł tego tekstu - Kolor cierpienia. Kolor, który pojawia się nagle, brunatny, ciemny, chropowaty, z filtrem męki i cierpienia. Od pierwszych kadrów, po napisy końcowe. W długich, drgających ujęciach. W historii miłości, która w tych upiornych czasach miała jakże nikłe szanse, aby się spełnić.

Wattpad - Perła Indii

Kolejną z publikacji, którą dzielę się w ramach aplikacji Wattpad jest cykl felietonów pod wspólnym tytułem Perła Indii.

Piszę te słowa z odległych Indii, gdzie miarą porażki może być blisko 23% społeczeństwa, które nadal nie ma dostępu do prądu, a co szósty mieszkaniec tego państwa nie potrafi pisać, ani czytać.


Kartki z podróży pisane na gorąco w trakcie odkrywania tego pełnego uroku, niezwykłego, wymykającego się wszelkim szablonom, państwa. Dziewięć krótkich literackich spojrzeń spisanych w kwietniu 2017 roku.

Sierpniowe niebo. 63 dni chwały (2013)


Idź i pokłoń się Stolicy.

Cieszy fakt, że powstają takie filmy opowiadające o rzeczach ważnych. Zapytasz, jakie? Właśnie takie w prosty sposób dotykające tego, o czym nigdy zapomnieć nie możemy. Bez względu na to, co się mówi, bo gdyby nie wybuchło, czy wszystko to wyglądałoby inaczej?
Czy byłoby mniej cierpień, terroru, łapanek, ciemnych dni i nocy? Czy okupant mniej pastwiłby się nad zmaltretowanym i wycieńczonym już narodem? Jak też zachowałby się drugi okupant? Można rozważać za i można rozważać przeciw, historii nie odwrócimy, ważnym jest jednak pamiętać o tych, co dla dobra sprawy walczyli i ginęli, z bronią w ręku, w zniszczonej kamienicy, w masakrze Ochoty i Woli.

Wattpad - O fotografii

Kolejną z publikacji, którą dzielę się w ramach aplikacji Wattpad jest cykl felietonów pod wspólnym tytułem O fotografii.

W określonym miejscu i czasie napisałem cztery felietony o fotografii pod wspólnym tytułem O fotografii. Oczywistą, choć być może nie dla wszystkich, inspiracją do popełnienia tych właśnie słów była książka Susan Sontag pod tym samym tytułem. Czy po czwartym będzie piąty? W tym twórczym aspekcie wszystko jest możliwe, choć od napisania ostatniego tekstu minęło już kilka lat.

Paullina Simons - Dzieci wolności


Dwanaście lat wstecz, gdy wybuchła wojna, a Aleksander przeszedł dla Tatiany przez ulicę, właśnie w tedy w światowej literaturze wydarzyło się coś szczególnego. Jeździec Miedziany, bo o nim właśnie myślę, zaczarował i oczarował mnie bez reszty. Jakiś czas później pojawiły się dwie kolejne powieści tworzące wyjątkowy, literacki tryptyk.

Historia, której dotknęła Paullina Simons w Jeźdźcu Miedzianym miała rzeczywiste odniesienie w dramatycznych losach jej dziadków, mieszkańców Leningradu. Ten krótki wstęp nie pojawia się bez powodu, gdyż o ile Tania urodziła się i wychowała w Leningradzie, to Aleksander, choć oficer armii radzieckiej, miał swoje rodzinne korzenie w odległych imperialistycznych Stanach Zjednoczonych.
Musiało jednak minąć dwanaście lat, abym mógł ponownie cieszyć się lekturą najnowszej powieści Paulliny Simons. Powieści, która dotyka właśnie tych amerykańskich korzeni Aleksandra opowiadając historię jego rodziców. Dzieci wolności, tak, jak miało to miejsce z innymi powieściami autorki pochłonęły mnie bez reszty, gdyż każdą jej powieść przyjmuję z wielką radością, nie inaczej również było w tym przypadku.

czwartek, 1 sierpnia 2019

Wattpad - Ciemna strona Wenus

Kolejną z publikacji, którą dzielę się w ramach aplikacji Wattpad jest cykl felietonów pod wspólnym tytułem Ciemna strona Wenus.

Swego czasu napisałem pięć felietonów pod wspólnym tytułem Męskim okiem, jednak ten podtytuł jednego z felietonów jest wyjątkowo wymowny i to on spina w spójną całość wszystko to, co przed laty spontanicznie stworzyłem.

Anna Ficner - Ogonowska - Alibi na szczęście

Kiedy Tatiana w pierwszym dniu wojny przeszła przez ulicę i spojrzała w uśmiechnięte oczy Aleksandra, wtedy wszystko, co miało się jeszcze później wydarzyć dawało jej siłę tego jednego spojrzenia. Choć później było coraz trudniej. 
Piszę o tym nie bez powodu, gdyż pierwsze strony książki Alibi na szczęście Anny Ficner-Ogonowskiej pozwoliły mi bez żadnego skrępowania postawić znak równości pomiędzy jej książką, a niezwykłą, niesamowitą powieścią Paulliny Simons, Jeździec Miedziany. Choć na Jeźdźcu Miedzianym się nie skończyło i jak już wiemy, Alibi na szczęście będzie miało swój dalszy ciąg. Dalsza lektura historii Hanki i Mikołaja utwierdziła mnie jedynie w przekonaniu, że postawiony w ciemno los opłacił się po wielokroć. 
Historia powstania tej książki jest dosyć niezwykła, gdyż autorka nie zdawała sobie sprawy, że jej powieść sama znajdzie sobie wydawcę. Pisana w zaciszu domowym, „do szuflady”, dzięki czujności męża odnalazła nie tylko światło dzienne, ale z marszu urzekła wszystkich, którzy do tej pory mieli możliwość ją poznać. A dzięki temu Alibi na szczęście ma szansę stać się powieścią kultową.