wtorek, 17 listopada 2020

Joanna Opiat-Bojarska - Koneser

P
óźno, bo późno, ale Koneser wpadł w moje dłonie i nie minęło dużo czasu, jak wszystko stało się jasne. Jednym słowem, doskonała.
Sięgając po większą ich ilość przyznać warto, że dobrze się stało, iż Joanna Opiat-Bojarska nie zatrzymała się na jednej książce, jak pierwotnie planowała. Nie bez znaczenia jest też fakt, że powraca duet, który już dawno zyskał moją sympatię – komisarz Burza-Burzyński i jego partner Młody vel Majewski.
Sprawa Leny Pietrzak nie trafiła do Archiwum X, ale dzięki przenikliwości Młodego znalazła swoje rozwiązanie. To skomplikowane śledztwo w jakiś sposób zbliżyło obu policjantów do siebie. Można nawet powiedzieć, że pojawiła się między nimi kumpelska więź. 
Kiedy w lesie zostaje odnaleziony szkielet zidentyfikowany później, jako kobiecy, jakiś czas później zwłoki mężczyzny w zaawansowanym rozkładzie z wężem zaszytym w brzuchu wszystko wskazuje na to, że obu spraw zupełnie nic nie łączy. Nie ma żadnego punktu zaczepienia, żadnego wspólnego mianownika. Jednak policjant bez intuicji to zły policjant, a czego Burza nie poruszy, obok tego nie przejdzie obojętnie Młody.

piątek, 9 października 2020

Złodziejka książek (2013)

Mam zasadę: unikam żyjących.

Ale czasem nie mogę się powstrzymać.
Liesel Meminger zwróciła moją uwagę...
 
Nie bez powodu sięgam właśnie po te słowa, gdyż Liesel Meminger zwróciła również moją uwagę. Mogę tylko zgadywać, ale mam wrażenie, że Markus Zusak, autor książki Złodziejka książek nie przypuszczał, jak wielką zyska popularność i jak szybko wieść o jej istnieniu obiegnie świat. Nie mam tej przyjemności, nie mogę skonfrontować dzieła literackiego z filmem, gdyż go nie czytałem. Dlatego wszelkie odniesienia muszą pozostać z boku. 
(Z perspektywy czasu warto dodać, że książka zbyt długo czekała na swój dobry czas, gdyż piękne filmowe dzieło nie oddaje nawet w małym stopniu tego wszystkiego, co oddała autor na kartach swej książki, nie zmienia to jednak faktu, że właśnie ten film jest jej doskonałym dopełnieniem.)
Faktem jednak jest, że nie tylko Śmierć, która jest narratorem tej opowieści zwróciła uwagę na jedenastoletnią dziewczynkę, która w trakcie mroźnej zimy przemierza pociągiem Niemcy ku swojemu przeznaczeniu. Jestem przekonany, że wybór aktorki, która zagrała Liesel Meminger był najlepszy, był taki, jaki zapewne mogli wymarzyć sobie czytelnicy, ale i sam autor, gdyż książka liczy sobie nie wiele mniej lat, niż jej bohaterka.

poniedziałek, 5 października 2020

Wzgórze nadziei (2003)

Wzgórze nadziei
znalezione w Rumunii.

Przez dłuższy czas jedynie cisza, jakże bolesna i niepokojąca, chwilę później wdziera się w nią dźwięk potężnej eksplozji. Zanim opadł kurz rozpoczęła się bitwa o Petersburg. Jednak wprowadzenie Konia Trojańskiego zamiast spodziewanego zwycięstwa, przyniosło klęskę wojskom Unii.
Ta niesamowita i pięknie pokazana scena jest punktem zwrotnym w filmie Wzgórze nadziei. Jakiś czas później wyruszamy na wyprawę przez dziki, pełen szaleństwa, ogarnięty wojną kraj.
W społeczności amerykańskiej Wojna Secesyjna, zwana również Wojną Cywilną wywołuje podobne odczucia, jak ta niezbyt odległa w Wietnamie. Następstwa wojny Północ-Południe są widoczne w aspektach życia codziennego, polityce, ekonomii. Choć nikt tego sobie nie uświadamia.
Również kino podchodzi do tego tematu z lekką nieśmiałością, gdyż bardzo mało jest naprawdę dobrych obrazów oddających tamte wydarzenia. Ten najważniejszy, najbardziej znany, złoty klasyk kina to rzecz jasna Przeminęło z wiatrem.

Jakub Małecki - Saturnin

Archipelag skrępowanych losów ich i naszych, zmęczonych, obolałych, zmęczonych i zamęczonych i ta rzeka o poranku, wrześniowa Bzura w gęstej mgle...
Jestem bliżej, niż dalej..
Jestem Tadek.
 
Dwa kroki dalej jest świat, którego już nie ma. Jest pusty zeszyt, polski Wrzesień i bezmiar cierpienia. Jest też cisza, która zawsze ma coś do powiedzenia.
Jestem bliżej, niż dalej...
I jest Irena.
 
W szarości, w cierpieniu, w wegetowaniu gorszym, niż najgorszy koszmar, w płatkach śniegu spadających na zmarznięte powieki jest czas, który się nie kończy, nie ma uczuć, nie ma radości, nie ma też miłości.
Jestem bliżej, niż dalej...
I jest Wąż kochający Irenę.
 
Koniec to nowy początek, otwarty rozdział, głowa pełna liter, myśli, wspomnień. Książka, historia, opowieść, podróż bez początku i bez końca. Znacznie głębsza, niż staw, którego już nie ma i niż Bzura, która unosi nad sobą duchy walczącego polskiego żołnierza.

Jakub Małecki, Saturnin, Wydawnictwo SQN, Kraków 2020

niedziela, 27 września 2020

Hanka Zach - Mój wróg, moja miłość

Choć od zakończenia lektury minął już jakiś czas wciąż mam pewien dylemat, jak odnieść się do książki, Mój wróg, moja miłość. Mogłoby się wydawać, że to nic trudnego napisać na temat tej niewielkich rozmiarów książki i zasadniczo tak jest, jednak jej treść, to, o czym opowiada, a co pomija, to sprawia, że nie do końca wiem, w którą stronę skierować się w swoim odniesieniu. Jednak w jakiś sposób warto się z nią zmierzyć i spróbować poddać analizie napotkane w lekturze fakty.
Nie tak dawno poznałem inną książkę i porównanie obu publikacji stanie się nieodzowne, gdyż w obu przypadkach są to spojrzenia młodych dziewczyn, łączy je to samo miasto, ten sam okres okupacji i wzmagający się terror. W mieście, w którym okupant wyjątkowo śmiało sobie poczynał, w mieście, w którym nazistowski terror był jednym z najcięższych w dziejach całej okupowanej Europy. W mieście, w którym widmo Pawiaka i alei Szucha było najgorszym z możliwych koszmarów. Również w mieście, które przetrwało obronę miasta w 1939 roku, powstanie w getcie warszawskim w 1943 i powstanie warszawskie roku 1944.

niedziela, 20 września 2020

Krystyna Mirek - Światło w Cichą Noc

Mam problem, jak ubrać doskonałość tej książki w słowa. Jak bez skrępowania opowiadać o niej, jak prostym słowom znaczenie nowe nadać. Mam problem, bo od dłuższego czasu te najlepsze, najbardziej doskonałe, wyjątkowo trafne, omijają mnie. Jakkolwiek jednak jest wyzwaniu warto sprostać.
Nie tak dawno wpadła w moje dłonie inna mała powieść dotykająca świąt swym słowem. Wtedy nie poczułem nic, wtedy nie doczytałem nawet do połowy mnogością zdrobnień, słodkością słów przepełniony poczułem się przesłodzony, poczułem, że nie sprostam, że tym razem słowa pewnej autorki, którą bardzo cenię tym razem nie są dla mnie. Chwilę później dotarło do mnie Światło, chwilę później było już o jedną noc za późno, bo nie potrzebowałem wiele, aby wchłonąć w siebie cały, calusieńki klimat tej niewielkich w sumie rozmiarów książki.

sobota, 19 września 2020

Rzeka tajemnic (2003)

Clint Eastwood, któremu miałem okazję spojrzeć prosto w oczy jest reżyserem wyjątkowego filmu. Tytuł ten powrócił na ekrany amerykańskich kin. Dzięki temu i ja miałem okazję być uczestnikiem tej filmowej uczty. Sądzę, iż jest to deser, po oscarowym Bez przebaczenia z 1992 roku.
Film powstaje z reguły dwojako. Pomysł przeistacza się w scenariusz oryginalny lub sięgamy po książkę i na jej podstawie przygotowujemy scenariusz. Książka Dennisa Lehane’a Rzeka tajemnic jest podłożem filmu pod tym samym tytułem.
Dzieciństwo zostaje zburzone, gdy w życie trzech kolegów wkracza Zły Człowiek. Jimmy, Sean i Dave, to właśnie ten ostatni utraci je na zawsze i nigdy już nie będzie spał spokojnie.
Filmy i fabuły bywają podobne, tu też nie ma wyjątku. Rzeka tajemnic to w innej formie Uśpieni, gdzie Kevin Bacon również się pojawił. Jednak, jakby na to nie patrzeć jedynym podobieństwem, poza osobą aktora jest Zło, które w dzieciństwie wyrządziło tak wiele przykrości. Bez względu na to, jakie imię ma Zło, zawsze nim pozostanie. W życiu dorosłym przychodzi moment, aby się z nim zmierzyć. Czy tego chcemy, czy też nie, nawet, jeśli nie jest to zgodne z naszą wolą.

piątek, 18 września 2020

Krystyna Mirek - Światło o poranku

Jakiś czas temu wpadła w moje dłonie pewna książka. Zanim ją poznałem miałem wrażenie, że jest to być może kolejna polska powieść. Jedna z wielu, które miałem okazję poznać i chwilę później o nich zapomnieć.
A jednak stało się coś dziwnego, coś szczególnego, coś zupełnie nieracjonalnego, coś, co poruszyło we mnie wszystkie wrażliwe struny rozlewając w mej duszy ocean emocji. Właśnie wtedy światło wypełniło bez reszty mój umysł, a jedyną w swoim rodzaju przyjemność dało odkrywania perypetii kilku uroczych  bohaterów.
Ten obszerny wstęp nie pojawia się bez powodu, gdyż światło ponownie przeniknęło nasze dusze, rozświetliło umysł, z wyjątkową łatwością przenikając każdy atom naszego ciała. 
Krystyna Mirek zaprosiła ponownie swoich czytelników do Willi pod Kasztanem, do miejsca, gdzie coś dobrego się zaczęło i być może mogło trwać dalej w duszy i umyśle Bianki, ale też Magdy z jej miłosnymi przeprawami z Konstantym. W męskich sercach Michała, Antka i Bartka. I choć jest to kolejne spotkanie z bohaterami autorka w wyjątkowy sposób prowadzi swą poetycką opowieść. Ta zaskakująca swoboda myśli i słowa, jedność zmysłów i czasu. Określone nawiązanie do tego, co było i co się wcześniej wydarzyło, to historia bez początku i bez końca, to lektura, która ma w sobie urok najlepszego deseru, którym delektujemy się bez pośpiechu.

czwartek, 17 września 2020

Angielski pacjent (1996)

Jest gdzieś taki świat, gdzie na dnie serca...
mógłby powiedzieć poeta o wielkim, nieprzebranym morzu piasku, o największej ze znanych nam pustyń. To właśnie tam dotarliśmy wraz z hrabią Laszlo de Almasym, odkrywcą, podróżnikiem, badaczem. Wywodzący się z Węgier, po walkach w pierwszej wojnie światowej, przenosi się do Afryki. Krótki pobyt rozbudza w nim pasję poznania, zrozumienia, ogarnięcia potęgi Sahary.
Jego skomplikowane, kontrowersyjne, interesujące życie posłużyło za myśl przewodnią, dzięki której powstała w pierwszej kolejności książka, a chwilę później równie wspaniały film. Zarówno autor, jak i reżyser stworzyli dwie piękne opowieści, gdzie tytułowy Angielski pacjent u pierwszego jest tłem, wplątanym w życie młodej pielęgniarki, sapera, a także pewnego przyjaciela jej rodziny.
Na taśmie filmowej został przesunięty na pierwszy plan, co trochę zmieniło charakter opowieści, ale nie zachwiało jej piękna, uroku, także dramaturgii i napięcia, szczególnie związanego z bardzo niebezpieczną pracą sapera. Ekspedycje badawcze z grupą zaprzyjaźnionych osób, odkrywanie tajemnic pustyni, prace kartograficzne. To do wybuchu wojny, gdyż wtedy przyszły mniej sprzyjające czasy nauce, okres wielkich wyrzeczeń, pracy dla okupanta. 

środa, 16 września 2020

Oda do radości (2005)


Chylę czoła
przed dokonaniem młodych, polskich twórców. Z szacunkiem piszę te słowa, gdyż Oda do radości w sposób wyjątkowy pod każdym względem ujęła w swe ramy szarą, polską rzeczywistość dodając jej blasku.
Cieszy i napawa dumą fakt, że w młodych twórcach drzemie wielka potrzeba mówienia o tym, co ważne bez skrępowania, bez bojaźni, iż uderzą w niewłaściwy ton. Sztuką jest jednak opowiedzieć o tym w sposób, który przykuje uwagę, da do myślenia, dotknie serca.
Ten swoisty tryptyk jest wyjątkową pod każdym względem podróżą po mapie polskiej mentalności, zachowań, reakcji, czasem nawet fobii i wynaturzeń. To także podróż geograficzna z ciągłym westchnieniem do złotego eldorado, jakim ze wszech miar stał się Londyn. Trzy opowieści, trzy miejsca na mapie Polski, troje młodych ludzi, lecz te same marzenia i pragnienia. I gdzieś pod koniec pewna scena spinająca w całość szczególną klamrą ludzkie losy.

poniedziałek, 14 września 2020

Jabłka Adama (2005)

N
ie dziwię się, że tak wyjątkowy film wygrał Warszawski Festiwal Filmowy, bo choć nie dzieje się w nim wiele, to jednak dzieje się tak dużo, iż nadmiar wrażeń przepełnia widza i nie pozwala mu na chwilę oddechu. Ta prosta z pozoru historia jest bardziej skomplikowana, niż nam się zdaje.
Jabłka Adama to film, który burzy wszystkie konwenanse, nie trzyma się żadnych zasad, rzekłbym, iż jest odrobinę wywrotowy, ale ma w sobie potężną, emocjonalną głębię. Tak potężną, iż z każdą, kolejną sceną obserwując zmagania Adama zastanawiałem się, jak ja zachowałbym się na jego miejscu.
Ta szczególna pod każdym względem tragikomedia to przede wszystkim zmaganie Adama z samym sobą, to jego walka, aby przypadkiem nie stać się dobrym, aby on zatwardziały neonazista nie skalał się dobrym uczynkiem. To także ciągła konfrontacja z jego opiekunem, pastorem Ivanem, dla którego wszystko, każde zło, każdy znak, to znak od Szatana. To także ciągła chęć i potrzeba nawracania jego owieczek, choć jest ich tylko kilka.
Dlaczego jabłka? Adam za punkt honoru po pojawieniu się w tej oazie spokoju stawia sobie upieczenie szarlotki. Niby nic wielkiego, jabłek nie brakuje drzewko obrodziło, ale wokół dzieje się tak wiele, iż ciągle to proste postanowienie zaczyna być coraz trudniejsze.

sobota, 12 września 2020

Mulan (2020)

Rok 2005 przyniósł nam Wyznania gejszy z doskonałą rolą Zhang Ziyi, w którym ciemnym charakterem była postać zagrana przez Gong Li.
Piętnaście lat później, z pewnym opóźnieniem w roku 2020 ma premierę Mulan, w którym Gong Li ponownie odnajduje się w pełnej mroku roli. Nie bez znaczenia jest jednak fakt, że tym razem partneruje jej charyzmatyczna i doskonała w swej roli Liu Yifei. Swoją drogą nie jest to młoda dziewczyna, jakby mogło się wydawać, kobiet jednak nie pyta się o wiek.
Film zyskał już liczne kontrowersje, również za sprawą wypowiedzi Liu Yifei, jednak opóźnienie w premierze niczym mu nie zaszkodziło. Walt Disney Studios Motion Pictures uprościł sobie sprawę produkując film w wersji angielskiej, choć nie ma to większego znaczenia, gdy oglądamy go z dubbingiem (pomijając pewne tekstowe nieścisłości typu - Tak jest, sierżancie! - dosyć przyjemnym w odbiorze).
I coś na finał tego krótkiego spojrzenia - tak, jak Bond prawie każda produkcja marki Disney ma też piosenkę, która często staje się przebojem. Nie znam dokonań Zuzy Jabłońskiej z The Voice Kids, ale jej interpretacja piosenki Wierna, odważna i prawa zaskakuje bardziej, niż można zdawać sobie z tego sprawę. Rzekłbym, przebija to, co przekazała głosem Christina Aguilera w utworze Loyal Brave True. Oba utwory na bardzo wysokim, wokalnym poziomie.

piątek, 11 września 2020

Infiltracja (2006)

K
ażdy, kto doszukuje się w tym filmie czegoś, co już kiedyś widział i ma wrażenie, że coś takiego się już wydarzyło bez wątpienia ma rację. Zastanawiałem się, czy amerykańska wersja doścignie pierwowzór, czy będzie równie interesująca, czy godna będzie Piekielnej gry, która była wręcz doskonała. Miałem wątpliwości i już ich nie mam, gdyż Infiltracja rozwiała moje obawy i dała możliwość poznania kina na najwyższym poziomie.
Zastanawiałem się, czy uda się oddać ten sam klimat, nie robiąc z tego kalki, nie robiąc filmu, którego nie da się już obejrzeć. Miałem duże obawy, bez względu na to, iż nad całością miał czuwać sam Martin Scorsese, nie byłem pewien, czy robienie takiego filmu ma sens, jednak zobaczenie w jednym miejscu tylu niesamowitych postaci zagranych po mistrzowsku to uczta, jakiej nie można sobie odmówić.
Po dwóch stronach barykady pojawiają się: Leonardo DiCaprio, prawdziwie męski, już nie chłopięcy, pełnej skrywanej wciąż pasji, z jaką odnosi się do swego zawodu i Matt Damon, dobry gliniarz w owczej skórze. Obaj przez wiele lat współzawodniczą ze sobą nie wiedząc o swoim istnieniu i każdy z nich związany jest w pewien sposób z Frankiem Costello. Wszechstronny i wciąż zaskakujący Jack Nicholson.

czwartek, 10 września 2020

Wilk z Wall Street (2013)

Sprzedaj mi ten długopis...

Zastanawiam się, czy tym razem Leonardo DiCaprio zyska uznanie Akademii i piąta już nominacja zamieni się upragnionego Oscara. Gdyż bez cienia wątpliwości całkowicie na nią zasłużył swoją być może życiową rolą, choć w wieku czterdziestu lat wciąż wiele równie fascynujących ról przed nim.
Chwilę trwało zanim poznałem Wilka z Wall Street, ale jestem kontent, że do tego doszło, bo po raz kolejny poraził mnie aktorski geniusz Leonardo. Nie bez znaczenia jest też fakt, że dawno temu Martin Scorsese dostrzegł w młodym, zadziornym chłopaku wieki talent powierzając mu rolę Amsterdama Vallona w filmie Gangi Nowego Jorku. Od tamtej pory minęło dwanaście lat w trakcie których Leonardo został pierwszoplanowym aktorem Scorsese pojawiając się kolejno w czterech jego filmach łącznie z Wilkiem z Wall Street jako Jordan Belfort.
Dosyć niedawno wyłapałem opinię w mediach, której autor stwierdza, że pewne sceny w tym filmie powinno zostać ocenzurowane. Rzekomo jest zbyt odważny i zbyt wiele jest w nim nagości. Nie pamiętam słów, jakich użył autor w tym krótkim artykule, aby je zacytować, jednak niestety nie miał racji.

środa, 9 września 2020

Pianista (2002)

Wspomnienia Władysława Szpilmana oddane oczami Polańskiego sprawiły, że ponownie można było poczuć strach w jego innej formie, niedający się opisać tragizm okresu okupacji.
Czytając książkę zastanawiałem się, jak można oddać to, co zostało zapisane na tych kartach. W jaki sposób oddać strach i bezsilność w oczach setek tysięcy Żydów idących, jak owce pokornie na rzeź. Szukałem właściwych obrazów, szukałem i czekałem na filmową wersję.
Fakt, iż film Pianista miał nakręcić Roman Polański uświadomił mi, że nikt lepiej nie mógłby się tym zająć, niż on. Jako młody chłopak, mając dziewięć lat, uciekł z krakowskiego getta w dniu jego likwidacji, przeżył również bombardowanie Warszawy we wrześniu 1939 roku.
Historię krakowskiego getta, jego likwidację w jakże sugestywny sposób pokazał Steven Spielberg w swoim filmie Lista Schindlera. O tego czasu minęło osiem lat i przyszła pora na równie wybitne, dopracowane do perfekcji, wstrząsające dzieło Polańskiego. Jak sam powiedział, nie chciał, aby był to film autobiograficzny, z tego też względu nie chciał pracować nad filmem w Krakowie, wykorzystując jego plenery. Bał się, że miejsce to może przywołać zbyt wiele wspomnień. Jednak świadomość, że dane było mu przeżyć to piekło pomogła stworzyć w pełni realny, nie przekłamany, osadzony w tamtych realiach scenariusz. W pracy nad nim wspomagał Ronalda Harwooda, brytyjskiego dramatopisarza i prozaika.