Do niedawna miałem wrażenie, że po Stuleciu Winnych Ałbeny Grabowskiej nic już nie może mnie zaskoczyć. Nic, co moglibyśmy podciągnąć pod gatunek literacki zwany sagą rodzinną. A jednak, jak to w życiu bywa w literaturze również zdarzają się zaskoczenia i miłe literackie niespodzianki.
Pojawia się mężczyzna, który pisze dla kobiet. Niby nic wielkiego, gdyż wielu mężczyzn na ogół kieruje swoje powieści ku płci pięknej, ale dla Zysk i S-ka Wydawnictwa to jednak święto. Prozy Zbigniewa Zborowskiego nie miałem jak dotąd okazji poznać, gdyż Pąki lodowych róż są trzecią napisaną przez niego książką.
Pojawia się mężczyzna, który pisze dla kobiet. Niby nic wielkiego, gdyż wielu mężczyzn na ogół kieruje swoje powieści ku płci pięknej, ale dla Zysk i S-ka Wydawnictwa to jednak święto. Prozy Zbigniewa Zborowskiego nie miałem jak dotąd okazji poznać, gdyż Pąki lodowych róż są trzecią napisaną przez niego książką.














