poniedziałek, 23 marca 2020

Powstańcza impresja - Dominika

1 sierpnia, 16:26

Pierwsze strzały już padły, mieszkańcy Warszawy już zdają sobie sprawę, że coś ważnego dzieje się ich w mieście. Jeszcze nie wiedzą, co takiego się dziś wydarzy, ale wiele długich płaszczy w środku upalnego lata, pełne młodych dorożki zatrzymujące się w tym lub innym miejscu, to nie tylko warszawiakom dawało do myślenia. W powietrzu czuło sie nerwową atmosferę...

16:31

Coraz więcej strzałów w różnych częściach miasta, choć na razie jakby niepewne. Godzina 'W' ma wybić juz za chwilę. Łączniczka Dominika, siedemnastoletnia dziewczyna, od rana odwiedza konspiracyjne lokale, widzi podniecenie i radość na twarzy chłopaków, już za godzin kilka, warszawskich powstańców. Sama jeszcze nie wie, co o tym myśleć, czuje, że dziś zmieni sie wszystko.

sobota, 21 marca 2020

Stefan Zweig - Dziewczyna z poczty


30 lat po niemieckim wydaniu, które dzięki staraniu wydawcy powstało z rozproszonych fragmentów rękopisów i blisko 70 lat od tragicznej śmierci autora Wydawnictwo W.A.B. daruje nam książkę niezwykłą. Dziewczyna z poczty, której autorem jest Stefan Zweig poruszy umysły, dotknie duszy, rozpali zmysły, sprawi, że nie będzie można się od niej oderwać. 
Premiera książki na polskim rynku wydawniczym miała miejsce 20 czerwca 2012 roku, a doskonały przekład zawdzięczamy Karolinie Niedenthal. To dzięki jej staraniom, książka ma właśnie taki, a nie inny charakter, co bez wątpienia wartym jest podkreślenia.
Często się zdarza, że książka, a tym samym powieść, która ma dużo, bardzo dużo opisów jest trudna do odbioru, z reguły jesteśmy przyzwyczajeni do dialogów, a przynajmniej do równoważnego rozłożenia obu tematów. Tutaj tych dialogów jest niewiele, jednak sposób narracji, mnogość i różnorodność opisów, przebogate słownictwo - wszystko to sprawia, że razem z autorem słyszymy przyśpieszone bicie serca Christine, gdy wyrwana za swojego okienka pocztowego po krótkiej podróży przenosi się do świata, który całkowicie ją odmieni... 

Niebo rozpękło się na pół

Niebo rozpękło się na pół
a z niego złość Boga
pomknęła ku ludziom

niebo rozpękło się na pół
a w dole trwała
złość ludzi do ludzi

niebo rozpękło się na pół
by zabrać jego, ją
i wielu innych ludzi

niebo rozpękło się na pół
nie zostało nic
tylko cisza, gruzy

a gdzieś tam łomot serca...

Powstanie '44 w aplikacji Wattpad.

czwartek, 12 marca 2020

Katarzyna Majgier - Kuchennymi drzwiami. Światło i cień

Do niedawna miałem wrażenie, że nic i nikt nie jest w stanie przebić doskonałej pod każdym względem sagi rodzinnej, Stulecie Winnych. A tak naprawdę pod koniec minionego roku wydarzyło się coś, co sprawiło, że musiałem przyznać, iż się myliłem. Właśnie wtedy zaistniał w mojej świadomości pierwszy tom doskonałej historii Kuchennymi drzwiami, o której pisałem w ten sposób:


(...) Bardzo jestem ciekaw tego, jak rozwiną się losy rezolutnej kilkunastoletniej Klimy i niewiele starszego od niej Olka. Ich dwoje może jeszcze wiele namieszać w tej opowieści.
Kuchennymi drzwiami przenikamy do XIX-wiecznego Krakowa, do miasta, które ma wiele do zaoferowania, do miasta, które odmienić może losy kilku młodych osób. To początek pasjonującej sagi i jestem przekonany, że jeszcze wiele dobrego się wydarzy.

Psałterz sierpniowy

Jeden z niewielu wierszy, co do których pamiętam czas, miejsce i okoliczności jego powstania.

8 sierpnia Piesza Warszawska Pielgrzymka dociera do Sanktuarium Świętej Rodziny w Studziannie-Poświętne. Matecznik pierwszego, polskiego partyzanta, majora Henryka Dobrzańskiego, „Hubala”. Sanktuarium, które w kilku ujęciach pojawiło się również w filmie Hubal, w tym wejście całego oddziału na Pasterkę.
Właśnie tam, w upalny, letni dzień powędrowałem myślami do walczącej Warszawy, z której, co roku wychodzi pielgrzymka do Pani Jasnogórskiej i właśnie tam powstał, Psałterz sierpniowy. Właśnie tam i właśnie wtedy poczułem wszystko to, co mogło się wydarzyć 8 sierpnia 1944 roku.

Katarzyna Majgier - Kuchennymi drzwiami. Gra pozorów

Do niedawna w gatunku literackim jakim jest saga rodzinna bezsprzecznie wiodła prym Ałbena Grabowska. Zapewne byłoby tak dalej, gdyby nie kuchenne drzwi, którymi z hukiem wkroczyła Katarzyna Majgier dzieląc się rok wcześniej z czytelnikami pierwszą częścią swojej powieści.
Kuchennymi drzwiami przenikamy do XIX-wiecznego Krakowa, do miasta, które ma wiele do zaoferowania, do miasta, które odmienić może losy kilku młodych osób. Tutaj kształtuje się charakter rezolutnej Kilmy, tutaj Olek dojrzewa równie szybko. Tych dwoje zaistniało już znacząco na kartach tej książki i choć są wokół nich inni to właśnie Klementyna i Aleksander grają pierwsze skrzypce w tym wyjątkowym literackim eposie.
Lekkie pióro, swoboda w pisaniu, opowieść, która musiała nieść autorkę i unosić ją wysoko, ją samą już bezsprzecznie wypełniając emocjami, to wszystko procentuje już od pierwszych stron. I nie potrzebowałem ich wiele, aby z wypiekami na twarzy czytać kolejne strony tej pasjonującej opowieści. W oczekiwaniu na część drugą, a zapewne też trzecią.

Katarzyna Majgier, Kuchennymi drzwiami. Gra pozorów, Zwierciadło, Warszawa 2016 

Internetowa cela to powieść obyczajowa o bólach przeszłości, o magii zaklętej w teraźniejszości i o przyszłości, 
która budowana na gruzach historii i tajemnic, wcale nie zdaje się być taka pewna…

Rzeź Woli

To była ostatnia noc dla tysięcy mieszkańców Woli. Dzieci spały niespokojnie, dorośli próbowali odnaleźć się w nowej, powstańczej rzeczywistości, pomimo nocy słychać było strzały, wybuchy.

Warszawa walczyła już czwarty dzień i dla wielu bez wątpienia było to duże zaskoczenie. To wciąż był ten etap, kiedy serca wypełniała radość i euforia. Za kilka godzin radość nad Wolą miała zgasnąć nagle, jak zapałka.

Pamiętajmy każdego dnia o dumnej i walczącej Warszawie.

Powstanie '44 w aplikacji Wattpad.

Monika B. Janowska - Gra o pałac

Zalecenia: bardzo wygodny fotel, lampka wina pod ręką, a kto wie, czy nie cała butelka. 

Sądzę bowiem, że na lampce może się nie skończyć, gdyż wędrując w trakcie lektury ulicami Legnicy i wraz z Klarą Czempińską zgłębiając zagadkę tajemniczego pałacu niepostrzeżenie możemy dotrzeć zarówno do dna butelki, jak i do końca książki. 
Z debiutami bywa różnie. Nigdy nie wiemy, na co możemy trafić i jaki zamysł może mieć autor tej lub innej książki. Mam jednak szczęście, bo dane mi było w ostatnim czasie czytać i poznawać już drugi doskonały literacki debiut. Monika B. Janowska z niepozornej w sumie historii stworzyła powieść, którą czyta się z uśmiechem na ustach - jednym tchem.
Klara Czempińska jadła już chleb z niejednego pieca. Wiele w życiu doświadczyła i równie wiele przeszła, choć nie należy do postaci tragicznych, nad którą trzeba usiąść i płakać... O nie! W życiu miała ciężko, ale dzięki temu to samo życie wiele ją nauczyło i dało wiele ciekawych lekcji, a to oznacza, że może oprowadzać niemieckich turystów po swoim ukochanym mieście. Zna jego historię na wylot, jej lekkość pióra docenia kochana redakcja „Piastowskich Wieści”. Gdyby tylko jeszcze trafiła na właściwego faceta, ale nie można mieć wszystkiego na raz.

Długa 13 sierpnia

Po tym, co wydarzyło się kilka dni temu przy Długiej, a może kilka ulic dalej, nadal tak koszmarnie dudni w uszach. I te zmasakrowane, wszędzie porozrzucane szczątki.
Jeszcze wczoraj dwie dłonie, jakby splecione w uścisku, męska z zegarkiem, który zatrzymał się na 17:12 i prawie dziewczęca, smukła i delikatna, te dwie dłonie Janek znalazł na kwaterze przy Barbakanie.
Choć pluton wysłany do sprzątania tych wszystkich ludzkich szczątków, nadal chłopaki nie potrafią nic przełknąć, choć Szkop zupełnie na to nie zważa. Od rana nalotom nie ma końca.
17 sierpnia chyli się ku nocy, Apel Jasnogórski odśpiewany w towarzystwie niewiele starszego od nas paulina bardzo nam pomógł.
Co będzie jutro? Jaki dzień nas czeka? Czy wytrwam i nie zginę zanim zajdzie słońce?

~~~ © ~~~ © ~~~

13 sierpnia, spoglądam na Wisłę z bulwarów wiślanych. Kilkaset metrów dalej jest miejsce naznaczone tragedią tego dnia. Niefrasobliwość wzięła górę nad rozsądkiem, Bowgard stał się czołgiem, chwilę później zniknęło 300 dusz, kilkaset innych zostało rannych.

Powstanie '44 w aplikacji Wattpad.

Guy Sajer - Zapomniany żołnierz

Niech Bóg, którego wspominam, zaczerwieni się ze wstydu, że tolerował takiego rzeczy, a jeżeli w swej pysze Wszechmogącego przyzwala na tak przerażający spektakl, przybijmy Go jeszcze raz do krzyża i spalmy, aby nie zdołał zmartwychwstać.


Cytat, który już ktoś przede mną docenił i dobrze się stało, bo na przestrzeni blisko 650 stron to jedno zdanie ma szczególny w swej ludzkiej materii wyraz. Słowo, które ciałem się stało i na polach bitew każdego dnia w złowieszczy czyn się przemieniało, słowo, którym dzieli się Guy Sajer nie pozostawia obojętnym na to, co działo się ponad siedemdziesiąt lat wstecz.
Wcześniej Kompania braci, zachodnia Europa widziana z perspektywy wojsk amerykańskich, teraz genialny, niezwykły, nietuzinkowy, ponadczasowy, poruszający, niesamowity Zapomniany żołnierz. Dzieło monumentalne, historia, która nie jest literacką fikcją tylko wiernym, bolesnym, trudnym wspomnieniem młodego żołnierza, który w ciągu kilku krótkich lat kampanii wschodniej, wojny z Rosją, przeszedł trudną do wyrażania prostym słowem, osobistą metamorfozę. 

niedziela, 16 lutego 2020

Magdalena Kordel - Malownicze. Tajemnica bzów


J
akiś czas temu Malownicze przeniknęło do naszej świadomości przynosząc te wszystkie odczucia i pragnienia, jakich oczekujemy w momencie, gdy bierzemy do ręki książkę. Czytamy, bo lubimy, bo szukamy odskoczni od codzienności, wreszcie czytamy, bo pragniemy dotrzeć tam, gdzie jak dotąd nikt przed nami nie dotarł.
Kiedy po raz pierwszy sięgnąłem po Malownicze nie miałem wątpliwości, że spotka mnie coś naprawdę dobrego i wyjątkowego. Magdalena Kordel już po kilku stronach oczarowała mnie lekkością pióra i pewną, trudną jednak do nazwania umiejętnością docierania do czytelnika.
Nie jest tajemnicą, że wszyscy teraz piszą darując nam, czytelnikom, mniej lub bardziej udane dzieła. Takie, które nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego, ale też takie które poruszają zmysły i radują duszę.

Sarah Jio - Jeżynowa zima

Gdzieś uciekła ta lekka, swobodna myśl, którą chciałem się z Tobą podzielić. Ta sama myśl, która sprawiła, że po lekturze Jeżynowej zimy zrobiło mi się błogo i jakoś miło.

Na ostatnich stronach książki, którą rzecz jasna proponuję poznać od początku do końca, ukrywa się inspiracja, która pchnęła autorkę w twórczy wir poszukiwań literackiego spełnienia. Stąd śnieg, który nagle spadnie w maju, paraliżując życie Seattle przebudzi z traumy Claire. Tragedia, która dotknęła ją rok wcześniej, wniosła niewyobrażalny ból do jej serca i życia, wreszcie położyła się cieniem na jej małżeństwie.
Pozornie niepozorny materiał, który ma napisać o śnieżycy w maju, zaowocuje historią, która odmieni bieg Ziemi, ale przede wszystkim odmieni losy wielu bliskich jej osób. Jednocześnie w trakcie swoich dziennikarskich poszukiwań odbędzie podróż w czasie, która paradoksalnie pomoże również uporządkować jej własne życie i nadać mu jasny, określony cel. 
Tutaj przeszłość będzie miała istotny wpływ na teraźniejszość, tutaj ten sam śnieg, który spadł w maju, stanie się nie tylko anomalią pogodową, ale też lekarstwem na obumarłe od dawna dusze. Również te, które od lat nie zaznały spokoju. Z pewnych względów nie odkrywam wszystkich kart Jeżynowej zimy. Tutaj Claire i Verę łączy wspólna strata, tutaj los zaginionego dziecka jest równie ważny, gdy przeszłość jest już tylko wspomnieniem starca.

niedziela, 9 lutego 2020

Robert Foryś - Bóg, honor, trucizna

Sienkiewicz byłby dumny!


Jakiś czas minął, gdy jako dorastający chłopak z niezwykłą przyjemnością odkrywałem uroki Potopu, a w jakiś czas później chyba Ogniem i mieczem czerpiąc z nich wszystko, co najlepsze. W czasach, gdy po książkę musiałem się wybrać do pobliskiej biblioteki, a tam wędrując pomiędzy zakurzonymi regałami znaleźć dla siebie godną uwagi lekturę.
Wiele lat później wpadły mi w rękę dwie powieści wydane nakładem Świata Książki, a dzięki staraniom amerykańskiego autora w niesamowity sposób odmalowały okres napoleoński na ziemiach polskich. Nie ponaglaj rzeki, a także jej kontynuacja, Pod purpurowym niebem, których autorem jest James Conroyd Martin na długo zapadły mi w pamięć i musiało minąć prawie dziesięć lat, aby na polskim rynku wydawniczym pojawiła się powieść, godna tych, o których wspominam powyżej.
W mnogości lektur, powieściach różnej maści i treści o dobrą powieść historyczną było jakże trudno. Taką, którą czyta się z zapartym tchem i wypiekami na policzkach. I stało się coś dobrego – Robert Foryś wniósł coś od siebie darując czytelnikowi historię, której nie powstydziłby się Henryk Sienkiewicz.

Andrew Miller - Przemyślny ból

O
statni raz coś podobnego czułem czytając Pachnidło, a także gdzieś po drodze Dzwony. W obu wspomnianych przypadkach były to historie, które niezachwianym pozostawiły fakt siły, radości i spełnienia, które dane było mi wynieść z lektury poruszającej każdą materię ludzkiej duszy.
Słowa rzadko, kiedy tworzą coś więcej, niż zbiór zdań, akapitów, rozdziałów, czy w konsekwencji dzieło końcowe, mniej lub bardziej udaną powieść. Słowa będące kwestią przypadku nie są niczym więcej, jak robieniem sztuki dla sztuki, zapełnianiem przestrzeni intelektualnej nic nieznaczącymi frazesami.
Na szczęście wśród przeciętności, również wśród książek dobrych zdarzają się też literackie perełki. Literackie dzieła sztuki, a Andrew Miller miał niebywałe szczęście popełnić jedną z nich, magicznych w swej niezwykłości, literackich perełek.
Dzwony i Pachnidło wspominałem nie bez powodu. Powieści z mocno zarysowaną dominacją głównego bohatera nad otoczeniem, nad światem, który go otacza. Historie odmalowane wszystkimi możliwymi literackimi barwami, zmysł odnajdywania, odkrywania i zgłębiania zapachów Jana Baptysty i niesamowity w swej niezwykłości głos Mojżesza, a także jego nieprzeciętny słuch.

Víctor Del Árbol - Smutek samuraja


Recenzja doceniona swego czasu przez autora 
z odległej Hiszpanii, co miłe i co cieszy.

Świadomość tej książki przenika mój umysł coraz bardziej. Chwilę czekała, aby po nią sięgnąć, ale teraz, kiedy to się stało wyjątkowa historia zaskakuje z każdą przeczytaną stroną. Kiedy do końca pozostało niespełna sto stron i prawie wszystko jest już jasne już teraz śmiało mogę stwierdzić, że jest to jedna z najlepszych powieści, jakie czytałem na przestrzeni ostatnich lat.
Nie mam odniesienia do Cienia wiatru Zafóna, nie znam jej, a do tej właśnie powieści porównywany jest przed wydawcę Smutek samuraja i choć nie mam świadomości tej pierwszej, to ta druga jest bez wątpienia arcydziełem. Słowo, którego nie nadużywam, słowo, którego się boję, gdyż ma w sobie niesamowitą wręcz siłę, wreszcie słowo, które zarezerwowane jest jedynie dla książek wybitnych, a za taką, nawet nie znając jej zakończenia, uważam Smutek samuraja.