Jadąc niebieskim pociągiem przez bezkres lasów i pól z radością, a momentami również wzruszeniem odkrywam ostatnie strony Niebieskiego autobusu. Ze świadomością, że jest to opowieść, która w zaskakująco piękny sposób wpisuje się w epokę, jakże odmienną od tej, gdzie mleko z butelki z kolorowym kapslem smakowało o niebo lepiej, niż ciecz, którą teraz dostajemy w kolorowych kartonach.
Dziwię się również sam sobie, że wcześniej nie dano było mi poznać tej ze wszech miar wyjątkowej książki autorstwa Barbary Kosmowskiej. Jednak, jak to mówią, co się odwlecze, to nie uciecze, tym bardziej więc napawa mnie dumą fakt, że mogłem ją poznać, a czytając odkrywać wszystko to, co bezpowrotnie przeminęło wraz z niebieskim autobusem z naszego życia.














