wtorek, 12 lutego 2019

#tryptykmazurski No. 03

Luiza
FujiFilm Superia XTRA 400, Canon 50E


Fotografia to dziedzina sztuki, którą lubię i cenię od zawsze. Tutaj zamiast słów mówią same obrazy, w innym natomiast miejscu opowiada sama o sobie - O FOTOGRAFII. 
Jeśli chcesz mi pozować wyślij jedno swoje aktualne zdjęcie na adres: kominek@agkaminski.pl 
Jeśli coś mnie w Tobie zaintryguje z całą pewnością pojawi się odpowiedź i chęć dalszego działania.

poniedziałek, 11 lutego 2019

Agnieszka Cubała - Sten pod pachą, bimber w szklance, dziewczyna i… Warszawa


Chciałbym powiedzieć
, że napisanie o książce Agnieszki Cubała jest i będzie sprawą prostą. W sumie nic wielkiego, jak tylko złożyć w jedną, sensowną całość kilka, a może trochę więcej myśli i przelać je właśnie teraz na klawiaturę laptopa. Bo tak, jak papier wszystko przyjmie, tak wystarczy nacisnąć jeden klawisz, aby usunąć to, co niewygodne i zacząć pisać od nowa.
Mógłbym przejść nad nią do porządku dziennego, co nie byłoby dobre, ani słuszne, gdyż jakkolwiek jest z twórczą wizją osoby piszącej, tak bez dwóch zdań, Sten pod pachą, bimber w szklance, dziewczyna i… Warszawa zasługuje na najlepszą z możliwych recenzji. Stąd obawa, czy słowa, po które sięgnę będą tymi najlepszymi i czy uda mi się choć w mniejszym lub większym stopniu odnieść do tego, czym podzieliła się z czytelnikiem Autorka.

Martin Winstone - Generalne Gubernatorstwo. Mroczne serce Europy Hitlera


Moim pragnieniem jest napisać na jej temat coś dużego, obszernego, coś godnego tej zaskakującej pod każdym względem publikacji, którą dopiero teraz, choć od wydania minęło kilka lat, miałem okazję poznać. Piszę o pragnieniacg, gdyż ciągle zmagam się z kryzysem twórczym, ze świadomością, że pisanie od kilku ładnych miesięcy nie przychodzi mi lekko, swobodnie, nie są to słowa, zdania, czy może wreszcie akapity, z których byłbym dumny.

A jednak warto przynajmniej w tej krótkiej formie docenić obszerną i bardzo rzetelną analizę powstania tego tworu, jakim było Generalne Gubernatorstwo i jaki miało wpływ na losy Polski, jej mieszkańców, Polaków i Żydów, Żydów i Polaków, ale też Ukraińców i Niemców. Na rozległej mapie Europy nie ma i nie było państwa, które byłoby mocniej doświadczone, zmaltretowane, umęczone przez jednego, a później na znacznie dłużej, przez drugiego okupanta, choć to ten pierwszy przez kilka lat przelał na polskiej ziemi nie morze, a ocean krwi gładząc często w wyjątkowo perfidny sposób trudną do wyobrażenia liczbę mężczyzn, kobiet i dzieci.

niedziela, 10 lutego 2019

#tryptykśląski No. 01

Alice
Ilford Plus 125, Canon 50E


Fotografia to dziedzina sztuki, którą lubię i cenię od zawsze. Tutaj zamiast słów mówią same obrazy, w innym natomiast miejscu opowiada sama o sobie - O FOTOGRAFII. 
Jeśli chcesz mi pozować wyślij jedno swoje aktualne zdjęcie na adres: kominek@agkaminski.pl 
Jeśli coś mnie w Tobie zaintryguje z całą pewnością pojawi się odpowiedź i chęć dalszego działania.

#tryptykśląski No. 02

Alice
Ilford Plus 125, Canon 50E


Fotografia to dziedzina sztuki, którą lubię i cenię od zawsze. Tutaj zamiast słów mówią same obrazy, w innym natomiast miejscu opowiada sama o sobie - O FOTOGRAFII. 
Jeśli chcesz mi pozować wyślij jedno swoje aktualne zdjęcie na adres: kominek@agkaminski.pl 
Jeśli coś mnie w Tobie zaintryguje z całą pewnością pojawi się odpowiedź i chęć dalszego działania.

#tryptykśląski No. 03

Alice
Ilford Plus 125, Canon 50E


Fotografia to dziedzina sztuki, którą lubię i cenię od zawsze. Tutaj zamiast słów mówią same obrazy, w innym natomiast miejscu opowiada sama o sobie - O FOTOGRAFII. 
Jeśli chcesz mi pozować wyślij jedno swoje aktualne zdjęcie na adres: kominek@agkaminski.pl 
Jeśli coś mnie w Tobie zaintryguje z całą pewnością pojawi się odpowiedź i chęć dalszego działania.

piątek, 8 lutego 2019

Wojciech Dutka - Czarna pszczoła


Moje pierwsze spotkanie
z prozą Wojciecha Dutki miało miejsce jakiś czas temu. Właśnie wtedy historia młodej Żydówki i zapatrzonego w nią essesmana w abstrakcyjnej miłości za drutami Auschwitz poruszyła mnie bardziej, niż mógłbym zdawać sobie z tego sprawę. W tamtym momencie widziałem, że warto będzie czekać na kolejne dokonania autora, choć jak dotąd nie udało mi się cofnąć do tego, co wydarzyło się zanim świat poznał Czerń i purpurę.
Wiele pełni księżyca dalej, tysiące przeczytanych stron później z zawirowań pędzącego świata wyłonił się Polak o czarnym sercu. Choć bliższym prawdy jest to, że jego skóra jest czarna, co do serca, bez wątpienia nie pozbawione było empatii i pozytywnego spojrzenia na otaczający go świat. Choć po sprawie Lunatyka nic już nie było takie samo.

środa, 6 lutego 2019

Moje Indie No. 08

Delhi, 16:27, 43°C
Katowice, 12:57, 6°C

Już czuję, że przeżyję jutro szok termiczny. Wystarczy spojrzeć na temperatury powyżej i wszystko staje się jasne. Teraz również spontanicznie kolejna kartka z podróży, aby nie odkładać tego na później. Ta ostatnia pojawi się zapewne z małym opóźnieniem zanim uda mi się wyłowić coś godnego uwagi z licznych zdjęć cyfrowych, ale też analogowych. Na te ostatnie szczególnie liczę. Przynajmniej na dwa, trzy doskonałe kadry.
Podróż tam i z powrotem miała różnorodny przebieg. Lot samolotem, później prawie dwie godziny z szalonym kierowcą i kolejna godzina wspinaczki pod górę do miejsca, które pokazuje pinezka, do miejsca, które zwie się Jilling Terraces, prawie 1900 metrów powyżej poziomu morza. Przyznam się, że nie byłem przygotowany na to, co odkryję na miejscu, a co jak widać prezentowało rewelacyjnie. I ten Salvador Dali, który z miejsca przykuł moją uwagę. Piątek, sobota i niedziela.

Wojciech Dutka - Lunatyk


Autor Lunatyka ma na swoim koncie
kilka innych powieści, z których znam dwie, Czerń i purpura, historia, którą zainspirowało życie za drutami Auschwitz oraz doskonałą historyczną powieść Kartagińskie ostrze. Teraz jest to intrygująca kryminalna powieść, thriller o zabarwieniu politycznym z grą wywiadów w tle.
Max Kwietniewski, Afroamerykanin z duszą Polaka, połączenie poniekąd dziwne, ale rodziców się nie wybiera. Max jako szanujący się detektyw dzięki renomie, którą już zyskał może liczyć na interesujące zlecenia. To konkretne, które przyjmie zaprowadzi go do kraju jego przodków, tego leżącego nad Wisłą. Na pewien czas będzie zmuszony pozostawić piękny Nowy Jork i powrócić do Warszaw
To tu przed laty był przez chwilę naprawdę szczęśliwy. Dzięki Monice odnalazł swoje miejsce na ziemi. Później szczęście prysło, jak bańka mydlana, a w sercu pozostała głęboka bolesna rana. Wszystko to, co zaczęło się w głębokim PRL-u zyska swój finał współcześnie w polskim piekiełku, w politycznym szambie, w ciągłych waśniach i knowaniach, które nigdy się nie kończą.
Po mistrzowsku napisany thriller, w którym gra wywiadów ma wpływ na słabości ludzkie. A świętość, jaką jest rodzina może zostać na zawsze skalana działaniem ojców, które będzie skazą w życiorysie ich dzieci. Śmierć jednostek nie liczy się w walce wywiadów, ale kilka kolejnych zgonów już daje do myślenia. Gorąco polecam. Mocna ósemka!

Wojciech Dutka, Lunatyk, Wydawnictwo Albatros, Warszawa 2016

Paullina Simons - Samotna gwiazda

Od czasu Jeźdźca Miedzianego tak wiele się wydarzyło, jakże wiele poznałem książek czytając za wielu statystycznych Polaków, a jednak ta jedna obok, Doktora Żywago bezsprzecznie jest na szczycie moich ulubionych lektur. Czy najnowsza powieść Paulliny Simons, Samotna gwiazda będzie równie doskonała? Czy uda się ją pogodzić z długą listą oczekujących lektur? Trudny temat, ale jest, nowa, pachnąca, dopiero dotarła do księgarni:-)
 
Przed laty Tatiana Mietanowa miała niespełna 17 lat, gdy wybuchła wojna, teraz Chloe stoi na progu wielkiego wyzwania jakim ma być wycieczka do Europy wchodząc w dorosłe życie. To dopiero początek, ale mam już świadomość, że będzie to przełomowa historia:-) 
 
W drodze do pracy, z książką, która coraz bardziej mnie zadziwia, zaskakuje, onieśmiela, sprawia radość i burzę nieopisanych emocji:-) - Jej wcześniejsza złość na niego, początkowa irytacja, konsternacja z powodu jego przyjaznego sposobu bycia, ulga i żal, że już sobie poszedł, wszystko wyparowało, ustępując miejsca podziwowi.

wtorek, 5 lutego 2019

Deborah Levy - Gorące mleko


Jest coś dziwnego
i niepokojącego w tej książce.
Jest coś takiego, co sprawiało, że kilka razy miałem wielką ochotę rzucić ją w kąt i nigdy już do niej nie wracać. A jednak nie uczyniłem tego, wytrwałem do końca i z każdą kolejną stroną coraz bardziej zaczęła mi się podobać.
Nie wiem, czy znajdę jednak odpowiednie słowa, by wyjątkowość Gorącego mleka oddać. Nie wiem, czy potrafię odnieść się do tych wszystkich myśli, emocji, uczuć i doznań, które towarzyszyły mi w trakcie podróży po urokliwej i pięknej Andaluzji, nie wiem, czy zdołam oddać tę swoistą relację matki i córki, w której jedna cierpi albo przynajmniej sprawia takie wrażenia, druga natomiast stara się nie tylko ulżyć w cierpieniu, ale też znaleźć swoją drogę, swoje być albo nie być. Rose obdarza cierpieniem, rzadko kiedy uśmiechem, Sofia stara się z szacunkiem nieść pomoc, podać dłoń, ale też otworzyć się na inne bodźce, poznać smak kobiecych ust na swej skórze, uporządkować mocno pogmatwane rodzinne sprawy, nawiązać kontakt z ojcem w odległej Grecji, żyć, jeśli tylko się da pełnią życia. Raz na jakiś czas zapomnieć o balaście, jakim jest matka. Obie dotarły do Hiszpanii, aby w Klinice Gomeza szukać ostatecznego lekarstwa na cierpienia matki.

Charles Belfoure - Paryski architekt


Zanim ją poznałem
moją uwagę przykuła okładka, która w bliżej nieokreślony sposób wytyczyła już w mojej świadomości ścieżkę określonego postępowania. Mówi się, że nie należy oceniać książki po okładce, ale właśnie ta okładka sprawiła, że obok Paryskiego architekta nie potrafiłem przejść obojętnie.
Nadal szukam określonego literackiego punktu odniesienia, choć umysł mój z całą pewnością nie kieruje się w stronę Dziennika Anne Frank. Jest to zupełnie inna literatura i choć pomiędzy obiema książkami w żaden sposób nie można postawić znaku równości, to jednak bezmiar emocji płynących z tej książki w niczym nie ustępuje temu, co na kartach swego dziennika zapisała Anne Frank.
Okres okupacji w każdym zakątku Europy kładł się cieniem na życiu i egzystencji Żydów. Choć można powiedzieć, że poziom bólu i cierpienia w Paryżu był zgoła odmienny od tego, czego doświadczali Żydzi na terenie okupowanej Polski. Jednak zarówno nad Wisłą jak też nad Sekwaną ich los był przesądzony.

poniedziałek, 4 lutego 2019

Jo Nesbø - Pragnienie No. 03


Przyznać też trzeba, że jest to nie tylko jedna z najciekawszych powieści kryminalnych ostatnich miesięcy, ale też jedna z najlepiej napisanych i skonstruowanych powieści samych w sobie bez względu na ich formę, czy gatunek literacki.

Jo Nesbø doskonale rozwija wątek kryminalny, w którym już od pierwszych stron zaczynamy odczuwać bliżej nieokreślone wibracje. Emocje powoli i stopniowo rosną, a tam, gdzie wydaje się, że już sami jesteśmy blisko rozwiązania określonej zagadki spotyka nas niespodzianka.
Nie wiem, jak często w powieściach Nesbø gości Katrine Bratt, jednak jakkolwiek jest szybko zyskała moją sympatię. Zadanie, które przed nią postawiono nie jest łatwe, a jednak nie daje po sobie poznać, że odczuwa jakąkolwiek tremę. W odwodzie jest Harry Hole, ale to ona sama stawia sobie za punkt honoru rozwiązanie tego zadania.
Wzajemne relacje damsko-męskie, stosunki rodzinne, akademicy, przyjaciele i pewien barman, każdy będzie miał tu coś od siebie do dodania w starciu z bezwzględnym psychopatą. Pragnienie, aby nasycić się krwią, zbrodnią, bezsilnością. Pragnienie, które rośnie i które nas wypełnia bez względu na to, co dzieje się wokół. I ta Emilia, która nadciąga nad Oslo, to dodatkowo potęguje i tak już wysokie napięcie. Warto sięgnąć i cieszyć się nią odkładając na bok wszystko inne. Osiem gwiazdek bez mrugnięcia okiem.

No. 03 & No. 02 & No. 01

Jo Nesbø, Pragnienie, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2017

Jo Nesbø - Pragnienie No. 02


Przyznam się, że był taki moment, że chciałem ją wyrzucić. Może nie do kosza, bo książki do kosza nie trafiają, ale byłem bliski odłożenia jej na półkę. Drażnił mnie bardzo drobny druk, który przy tych 462 stronach stawał się lekturą bez końca. Jednak pojawił się moment, w którym coś się we mnie odmieniło i w dosyć szybkim tempie dotarłem do końca.

A gdzieś w połowie objawił się taki miły dla oka akapit:

Harry leżał na plecach i gapił się w sufit. Oczywiście mógł oto obwiniać dwie filiżanki czarnej jak smoła i mocnej kawy Mehmeta, ale wiedział, że to nieprawda. Wiedział, że znów znalazł się w miejscu, w którym nie da się już wyłączyć mózgu, dopóki się to nie skończy, bo mózg będzie działał i snuł domysły, dopóki sprawca nie zostanie ujęty, a nawet jeszcze dużo później. Trzy lata. Trzy lata bez znaku życia. Albo znaku śmierci. Aż wreszcie (...) się objawił. I pokazał nie tylko koniuszek diabelskiego ogona, lecz dobrowolnie cały ustawił się w świetle reflektorów, jak zachwycony sobą aktor, autor scenariusza i reżyser w jednej osobie. Bo tutaj w grę wchodziła reżyseria. To nie było dzieło  chaotycznie działającego psychotycznego szaleńca. To nie był ktoś kogo mogliby ująć przypadkiem. Musieli czekać na jego następne posunięcie i modlić się do Boga, żeby zabójca popełnił błąd. A do tego czasu nie przestawać szukać w nadziei znalezienia tego malutkiego błędu, który już popełnił. Bo wszyscy popełniają błędy. Prawie wszyscy.

To, kto objawił się światu, to z oczywistych względów zostało pominięte. I biorąc pod uwagę to, co już było, co jest w chwili obecnej i co będzie pozostaje jedynie określona puenta tego krótkiego spotkania z szaleńcem, który wie, co robi.

No. 03 & No. 02 & No. 01

Jo Nesbø, Pragnienie, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2017

Jo Nesbø - Pragnienie No. 01


Pewien temat musi jeszcze chwilę poczekać, gdyż Pragnienie wciągnęło mnie bardziej, niż mógłbym zdawać sobie z tego sprawę. Wśród jedenastu książek z Harrym Hole w roli głównej znam jak dotąd tylko jedną, Pierwszy śnieg. Być może powinno być ich więcej, ale nie na wszystko mamy wpływ, pewne sprawy, jak współpraca z wydawnictwami, jest ponad nami.

168 stron to prawie nowelka, fakt, objętość nie jest wielka. Taka mała, niepozorna książeczka, ale nawet taka „nowelka” pióra Jo Nesbø to historia, której długo się nie zapomina. Nazwisko autora to już marka sama w sobie. Tym bardziej dodatkowa zachęta do sięgnięcia po Krew na śniegu myślę, że nie będzie konieczna.
Te 168 stron to kumulacja emocji, doznań, myśli i zbrodni. To kryminał z najwyższej półki. To wreszcie, Olav, który prawie jak Leon (zawodowiec) wszystko, co umie to zabijać, a przy tym ma dobre, wrażliwe serce. Nie ma u jego boku małej Matildy, ale jest żona szefa, na którą on sam dostał zlecenie.
I tu sprawy zaczynają się komplikować, a przy tym jest koszmarnie zimno, ciągle pada śnieg i już za chwilę będzie Wigilia, ale co ja tam wiem. Olav ma pragnienia i bardzo chciałby, aby znalazło się w nich miejsce dla kobiety, dla której postawił wszystko na jedną kartę. Jo Nesbø tak, czy inaczej rozegrał to po mistrzowsku, ale co ja tam wiem.
Teraz tych stron jest bez porównania więcej, ale o tym będzie okazja, aby jeszcze napisać.

No. 03 & No. 02 & No. 01

Jo Nesbø, Pragnienie, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2017