niedziela, 27 września 2020

Hanka Zach - Mój wróg, moja miłość

Choć od zakończenia lektury minął już jakiś czas wciąż mam pewien dylemat, jak odnieść się do książki, Mój wróg, moja miłość. Mogłoby się wydawać, że to nic trudnego napisać na temat tej niewielkich rozmiarów książki i zasadniczo tak jest, jednak jej treść, to, o czym opowiada, a co pomija, to sprawia, że nie do końca wiem, w którą stronę skierować się w swoim odniesieniu. Jednak w jakiś sposób warto się z nią zmierzyć i spróbować poddać analizie napotkane w lekturze fakty.
Nie tak dawno poznałem inną książkę i porównanie obu publikacji stanie się nieodzowne, gdyż w obu przypadkach są to spojrzenia młodych dziewczyn, łączy je to samo miasto, ten sam okres okupacji i wzmagający się terror. W mieście, w którym okupant wyjątkowo śmiało sobie poczynał, w mieście, w którym nazistowski terror był jednym z najcięższych w dziejach całej okupowanej Europy. W mieście, w którym widmo Pawiaka i alei Szucha było najgorszym z możliwych koszmarów. Również w mieście, które przetrwało obronę miasta w 1939 roku, powstanie w getcie warszawskim w 1943 i powstanie warszawskie roku 1944.

niedziela, 20 września 2020

Krystyna Mirek - Światło w Cichą Noc

Mam problem, jak ubrać doskonałość tej książki w słowa. Jak bez skrępowania opowiadać o niej, jak prostym słowom znaczenie nowe nadać. Mam problem, bo od dłuższego czasu te najlepsze, najbardziej doskonałe, wyjątkowo trafne, omijają mnie. Jakkolwiek jednak jest wyzwaniu warto sprostać.
Nie tak dawno wpadła w moje dłonie inna mała powieść dotykająca świąt swym słowem. Wtedy nie poczułem nic, wtedy nie doczytałem nawet do połowy mnogością zdrobnień, słodkością słów przepełniony poczułem się przesłodzony, poczułem, że nie sprostam, że tym razem słowa pewnej autorki, którą bardzo cenię tym razem nie są dla mnie. Chwilę później dotarło do mnie Światło, chwilę później było już o jedną noc za późno, bo nie potrzebowałem wiele, aby wchłonąć w siebie cały, calusieńki klimat tej niewielkich w sumie rozmiarów książki.

sobota, 19 września 2020

Rzeka tajemnic (2003)


Clint Eastwood, któremu miałem okazję spojrzeć prosto w oczy jest reżyserem wyjątkowego filmu. Tytuł ten powrócił na ekrany amerykańskich kin. Dzięki temu i ja miałem okazję być uczestnikiem tej filmowej uczty. Sądzę, iż jest to deser, po oscarowym Bez przebaczenia z 1992 roku.
Film powstaje z reguły dwojako. Pomysł przeistacza się w scenariusz oryginalny lub sięgamy po książkę i na jej podstawie przygotowujemy scenariusz. Książka Dennisa Lehane’a Rzeka tajemnic jest podłożem filmu pod tym samym tytułem.
Dzieciństwo zostaje zburzone, gdy w życie trzech kolegów wkracza Zły Człowiek. Jimmy, Sean i Dave, to właśnie ten ostatni utraci je na zawsze i nigdy już nie będzie spał spokojnie.
Filmy i fabuły bywają podobne, tu też nie ma wyjątku. Rzeka tajemnic to w innej formie Uśpieni, gdzie Kevin Bacon również się pojawił. Jednak, jakby na to nie patrzeć jedynym podobieństwem, poza osobą aktora jest Zło, które w dzieciństwie wyrządziło tak wiele przykrości. Bez względu na to, jakie imię ma Zło, zawsze nim pozostanie. W życiu dorosłym przychodzi moment, aby się z nim zmierzyć. Czy tego chcemy, czy też nie, nawet, jeśli nie jest to zgodne z naszą wolą.

piątek, 18 września 2020

Krystyna Mirek - Światło o poranku

Jakiś czas temu wpadła w moje dłonie pewna książka. Zanim ją poznałem miałem wrażenie, że jest to być może kolejna polska powieść. Jedna z wielu, które miałem okazję poznać i chwilę później o nich zapomnieć.
A jednak stało się coś dziwnego, coś szczególnego, coś zupełnie nieracjonalnego, coś, co poruszyło we mnie wszystkie wrażliwe struny rozlewając w mej duszy ocean emocji. Właśnie wtedy światło wypełniło bez reszty mój umysł, a jedyną w swoim rodzaju przyjemność dało odkrywania perypetii kilku uroczych  bohaterów.
Ten obszerny wstęp nie pojawia się bez powodu, gdyż światło ponownie przeniknęło nasze dusze, rozświetliło umysł, z wyjątkową łatwością przenikając każdy atom naszego ciała. 
Krystyna Mirek zaprosiła ponownie swoich czytelników do Willi pod Kasztanem, do miejsca, gdzie coś dobrego się zaczęło i być może mogło trwać dalej w duszy i umyśle Bianki, ale też Magdy z jej miłosnymi przeprawami z Konstantym. W męskich sercach Michała, Antka i Bartka. I choć jest to kolejne spotkanie z bohaterami autorka w wyjątkowy sposób prowadzi swą poetycką opowieść. Ta zaskakująca swoboda myśli i słowa, jedność zmysłów i czasu. Określone nawiązanie do tego, co było i co się wcześniej wydarzyło, to historia bez początku i bez końca, to lektura, która ma w sobie urok najlepszego deseru, którym delektujemy się bez pośpiechu.

czwartek, 17 września 2020

Angielski pacjent (1996)


Jest gdzieś taki świat, gdzie na dnie serca... mógłby powiedzieć poeta o wielkim, nieprzebranym morzu piasku, o największej ze znanych nam pustyń. To właśnie tam dotarliśmy wraz z hrabią Laszlo de Almasym, odkrywcą, podróżnikiem, badaczem. Wywodzący się z Węgier, po walkach w pierwszej wojnie światowej, przenosi się do Afryki. Krótki pobyt rozbudza w nim pasję poznania, zrozumienia, ogarnięcia potęgi Sahary.
Jego skomplikowane, kontrowersyjne, interesujące życie posłużyło za myśl przewodnią, dzięki której powstała w pierwszej kolejności książka, a chwilę później równie wspaniały film. Zarówno autor, jak i reżyser stworzyli dwie piękne opowieści, gdzie tytułowy Angielski pacjent u pierwszego jest tłem, wplątanym w życie młodej pielęgniarki, sapera, a także pewnego przyjaciela jej rodziny.

środa, 16 września 2020

Oda do radości (2005)


Chylę czoła
przed dokonaniem młodych, polskich twórców. Z szacunkiem piszę te słowa, gdyż Oda do radości w sposób wyjątkowy pod każdym względem ujęła w swe ramy szarą, polską rzeczywistość dodając jej blasku.
Cieszy i napawa dumą fakt, że w młodych twórcach drzemie wielka potrzeba mówienia o tym, co ważne bez skrępowania, bez bojaźni, iż uderzą w niewłaściwy ton. Sztuką jest jednak opowiedzieć o tym w sposób, który przykuje uwagę, da do myślenia, dotknie serca.
Ten swoisty tryptyk jest wyjątkową pod każdym względem podróżą po mapie polskiej mentalności, zachowań, reakcji, czasem nawet fobii i wynaturzeń. To także podróż geograficzna z ciągłym westchnieniem do złotego eldorado, jakim ze wszech miar stał się Londyn. Trzy opowieści, trzy miejsca na mapie Polski, troje młodych ludzi, lecz te same marzenia i pragnienia. I gdzieś pod koniec pewna scena spinająca w całość szczególną klamrą ludzkie losy.

poniedziałek, 14 września 2020

Jabłka Adama (2005)


Nie dziwię się, że tak wyjątkowy film wygrał Warszawski Festiwal Filmowy, bo choć nie dzieje się w nim wiele, to jednak dzieje się tak dużo, iż nadmiar wrażeń przepełnia widza i nie pozwala mu na chwilę oddechu. Ta prosta z pozoru historia jest bardziej skomplikowana, niż nam się zdaje.
Jabłka Adama to film, który burzy wszystkie konwenanse, nie trzyma się żadnych zasad, rzekłbym, iż jest odrobinę wywrotowy, ale ma w sobie potężną, emocjonalną głębię. Tak potężną, iż z każdą, kolejną sceną obserwując zmagania Adama zastanawiałem się, jak ja zachowałbym się na jego miejscu.
Ta szczególna pod każdym względem tragikomedia to przede wszystkim zmaganie Adama z samym sobą, to jego walka, aby przypadkiem nie stać się dobrym, aby on zatwardziały neonazista nie skalał się dobrym uczynkiem. To także ciągła konfrontacja z jego opiekunem, pastorem Ivanem, dla którego wszystko, każde zło, każdy znak, to znak od Szatana. To także ciągła chęć i potrzeba nawracania jego owieczek, choć jest ich tylko kilka.

sobota, 12 września 2020

Mulan (2020)



Rok 2005 przyniósł nam Wyznania gejszy z doskonałą rolą Zhang Ziyi, w którym ciemnym charakterem była postać zagrana przez Gong Li.
Piętnaście lat później, z pewnym opóźnieniem w roku 2020 ma premierę Mulan, w którym Gong Li ponownie odnajduje się w pełnej mroku roli. Nie bez znaczenia jest jednak fakt, że tym razem partneruje jej charyzmatyczna i doskonała w swej roli Liu Yifei. Swoją drogą nie jest to młoda dziewczyna, jakby mogło się wydawać, kobiet jednak nie pyta się o wiek.
Film zyskał już liczne kontrowersje, również za sprawą wypowiedzi Liu Yifei, jednak opóźnienie w premierze niczym mu nie zaszkodziło. Walt Disney Studios Motion Pictures uprościł sobie sprawę produkując film w wersji angielskiej, choć nie ma to większego znaczenia, gdy oglądamy go z dubbingiem (pomijając pewne tekstowe nieścisłości typu - Tak jest, sierżancie! - dosyć przyjemnym w odbiorze).
I coś na finał tego krótkiego spojrzenia - tak, jak Bond prawie każda produkcja marki Disney ma też piosenkę, która często staje się przebojem. Nie znam dokonań Zuzy Jabłońskiej z The Voice Kids, ale jej interpretacja piosenki Wierna, odważna i prawa zaskakuje bardziej, niż można zdawać sobie z tego sprawę. Rzekłbym, przebija to, co przekazała głosem Christina Aguilera w utworze Loyal Brave True. Oba utwory na bardzo wysokim, wokalnym poziomie.

piątek, 11 września 2020

Infiltracja (2006)


Każdy, kto doszukuje się w tym filmie czegoś, co już kiedyś widział i ma wrażenie, że coś takiego się już wydarzyło bez wątpienia ma rację. Zastanawiałem się, czy amerykańska wersja doścignie pierwowzór, czy będzie równie interesująca, czy godna będzie Piekielnej gry, która była wręcz doskonała. Miałem wątpliwości i już ich nie mam, gdyż Infiltracja rozwiała moje obawy i dała możliwość poznania kina na najwyższym poziomie.
Zastanawiałem się, czy uda się oddać ten sam klimat, nie robiąc z tego kalki, nie robiąc filmu, którego nie da się już obejrzeć. Miałem duże obawy, bez względu na to, iż nad całością miał czuwać sam Martin Scorsese, nie byłem pewien, czy robienie takiego filmu ma sens, jednak zobaczenie w jednym miejscu tylu niesamowitych postaci zagranych po mistrzowsku to uczta, jakiej nie można sobie odmówić.

czwartek, 10 września 2020

Wilk z Wall Street (2013)


Sprzedaj mi ten długopis...

Zastanawiam się, czy tym razem Leonardo DiCaprio zyska uznanie Akademii i piąta już nominacja zamieni się upragnionego Oscara. Gdyż bez cienia wątpliwości całkowicie na nią zasłużył swoją być może życiową rolą, choć w wieku czterdziestu lat wciąż wiele równie fascynujących ról przed nim.
Chwilę trwało zanim poznałem Wilka z Wall Street, ale jestem kontent, że do tego doszło, bo po raz kolejny poraził mnie aktorski geniusz Leonardo. Nie bez znaczenia jest też fakt, że dawno temu Martin Scorsese dostrzegł w młodym, zadziornym chłopaku wieki talent powierzając mu rolę Amsterdama Vallona w filmie Gangi Nowego Jorku. Od tamtej pory minęło dwanaście lat w trakcie których Leonardo został pierwszoplanowym aktorem Scorsese pojawiając się kolejno w czterech jego filmach łącznie z Wilkiem z Wall Street jako Jordan Belfort.

środa, 9 września 2020

Pianista (2002)



W
spomnienia Władysława Szpilmana oddane oczami Polańskiego sprawiły, że ponownie można było poczuć strach w jego innej formie, niedający się opisać tragizm okresu okupacji.
Czytając książkę zastanawiałem się, jak można oddać to, co zostało zapisane na tych kartach. W jaki sposób oddać strach i bezsilność w oczach setek tysięcy Żydów idących, jak owce pokornie na rzeź. Szukałem właściwych obrazów, szukałem i czekałem na filmową wersję.
Fakt, iż film Pianista miał nakręcić Roman Polański uświadomił mi, że nikt lepiej nie mógłby się tym zająć, niż on. Jako młody chłopak, mając dziewięć lat, uciekł z krakowskiego getta w dniu jego likwidacji, przeżył również bombardowanie Warszawy we wrześniu 1939 roku.
Historię krakowskiego getta, jego likwidację w jakże sugestywny sposób pokazał Steven Spielberg w swoim filmie Lista Schindlera. O tego czasu minęło osiem lat i przyszła pora na równie wybitne, dopracowane do perfekcji, wstrząsające dzieło Polańskiego. Jak sam powiedział, nie chciał, aby był to film autobiograficzny, z tego też względu nie chciał pracować nad filmem w Krakowie, wykorzystując jego plenery. Bał się, że miejsce to może przywołać zbyt wiele wspomnień. Jednak świadomość, że dane było mu przeżyć to piekło pomogła stworzyć w pełni realny, nie przekłamany, osadzony w tamtych realiach scenariusz. W pracy nad nim wspomagał Ronalda Harwooda, brytyjskiego dramatopisarza i prozaika.

Simon Mawer - Kobieta, która spadła z nieba

Polska miała jedną kobietę ze spadochronem. Francja, jeśli brać pod uwagę określone źródło przerzuciła w teren ramach sekcji Kierownictwa Operacji Specjalnych trzydzieści dziewięć kobiet. O jednej z nich opowiada książka, Kobieta, która spadła z nieba.

Przyznać się muszę, że wyłapałem ją przypadkiem i to przypadkowi zawdzięczam miłą i pasjonującą lekturę. Powieść dotykająca okresu II wojny światowej i poczynań pewnej kobiety, w Polsce mogłaby uchodzić za Cichociemną, tak przynajmniej w okresie okupacji nazywano skoczków z Anglii, którzy pojawiali się na terenie okupowanej Polski.
Mariane, Alice, czy wreszcie Anne-Marie to jedna i ta sama osoba, ale dla potrzeb czasu i miejsca zmieniająca swoją tożsamość. Po trudnym i ciężkim szkoleniu skierowana do Francji, aby tam wspierać działania francuskiego ruchu oporu. Simon Mawer postarał się, aby była to książka maksymalnie oddająca realia tamtych dni i ciągłe napięcie towarzyszące walczącym różnymi sposobami z okupantem konspiratorom. Ale pokazał też blaski i cienie normalnego życia, które toczyło się wciąż obok.
I choć jest to powieść, to jednak zasługuje na uwagę, na spojrzenie na nią z bliska, wreszcie na lekturę, która w interesujący sposób nakreśla realia tamtych dni, ale przed wszystkim kobiece spojrzenie na konspirację w okupowanej Francji. Świadomość tego, jak dobrze trzeba było nauczyć się kłamać, aby nie tylko przeżyć, ale i uchronić od aresztowania i śmierci innych.
Choć przeżyć nie dane było wszystkim.

Simon Mawer, Kobieta, która spadła z nieba, Wydawnictwo Znak, Kraków 2013

wtorek, 8 września 2020

Apocalypto (2006)



K
ultura Majów to czterdzieści osiem wieków. Trzydzieści jeden przed naszą erą i siedemnaście naszej ery. Jednak to dwa ostatnie przyczyniły się do upadku tej wielkiej kultury. Zaawansowanej technologicznie, rozwiniętej pod względem naukowym i badawczym. Społeczeństwo wyedukowane, rozmiłowane w astrologii i astronomii.
Wszystkie te czynniki miały wpływ na wspaniały rozwój. Jednak wszystko, co piękne ma też swoje minusy. Niewolnictwo, nadmierny wyzysk, system kastowy. Klęska głodu, susza. W taki właśnie okres wprowadzają widza twórcy filmu Apocalypto. Klęski, które trzeba odkupić ofiarami.
Obraz to trudny, jednak oddaje kulturę, której dotyka. A ta sięgała nawet do takich praktyk, jak mordowanie setek niewolników, aby przebłagać bogów. To, że nie przynosiły praktyki te oczekiwanego skutku, to już inna sprawa. W związku z tym pewne sceny naprawdę mogą szokować.

poniedziałek, 7 września 2020

Łukasz Mieszkowski - Tajemnicza rana


Tragedia, której można było uniknąć...

13 sierpnia 1944 roku w Warszawie, parę minut po godzinie szóstej po południu, na rogu dwóch staromiejskich uliczek nastąpił wybuch. Był, nawet jak na standardy materiałowych bitew drugiej wojny światowej, potężny. Ponad dwa razy większy niż te powodowane przez najcięższe bomby lotnicze, najsilniejszy ze wszystkich, jakich od początku trwającego już trzynaście dni powstania doznało miasto. Eksplodował ładunek trotylu – kruszącego materiału wybuchowego o wadze blisko pół tony. Co straszniejsze, wydarzyło się to w samym środku gęstego, radosnego tłumu.

Krótki akapit z pierwszych stron książki, Tajemnicza rana jest szczególnym podkreśleniem tematu, którego niniejsza publikacja dotyku. I choć miałem już pewien szkic spojrzenia na tę książkę zacznę jednak od zupełnie innego miejsca.

Czas mroku (2017)


Miałem pewien problem z tym filmem. Podchodziłem do niego trzy razy, jednak ten trzeci okazał się nie tylko udany, ale bardzo owocny. Potrzebowałem odpowiedniej chwili, aby zmierzyć się z Czasem mroku, aby poznać historię człowieka, od którego zależało tak wiele, choć tylko niewielu widziało go na tym stanowisku.

Winston Churchill, bo o nim mowa, był postacią bardzo ekscentryczną, pełną sprzeczności, ale to właśnie on z pełnym poparciem najwyższego majestatu, czyli króla, poprowadził swój kraj przez trudne i mroczne lata wojny. Sam film jednak w pasjonujący sposób skupia się na kilkunastu dniach przed podjęciem tej jakże ważnej decyzji. Nie bez znaczenia jest też doskonała kreacja aktorska. Gary Oldman przeszedł samego siebie i to jemu w dużej mierze Czas mroku zawdzięcza tak niezwykły efekt.

niedziela, 6 września 2020

James Carol - Lalki

Jesteśmy tacy sami…

W nieustannie padającym śniegu, w mrocznych uliczkach Londynu znikają młode kobiety. Ktoś, kto najwyraźniej doskonale się przy tym bawi, wykrada im dusze, przeobrażając w pozbawione uczuć, lalki. Czy ten ktoś ma słaby punkt? Czy dzięki temu uda się go złapać i przerwać niekończący się koszmar? 
Potrzebowałem dłuższej chwili, aby do niej wrócić po lekturze. Aby mój wzrok ponownie powędrował ku Lalkom, aby wreszcie sięgnąć po te myśli, które za sprawą odpowiednio dobranych słów podkreślą szczególny walor tej pasjonującej w każdym szczególe historii.
Gdyż jest to thriller, który odbiera się może nie na jednym oddechu, choć jeśli się postaramy i nadmiar emocji nie weźmie górę, zmierzenie się z nią w jednym podejściu jest bez wątpienia możliwe, a także słuszne. James Carol proponuje czytelnikowi książkę przewrotną, oryginalną, zaskakującą. Tutaj Zło (bez względu na jego rozmiar) stanie do konfrontacji z godnym siebie przeciwnikiem. Śledztwo, w które zostanie włączony, a może raczej do niego zaproszony profiler Jefferson Winter, nie pierwsze i zapewne nie ostatnie, jest jednak inne, niż wszystkie poprzednie.

piątek, 4 września 2020

Roman J. Israel, Esq. (2017)



Od dawna zastanawiam się, kogo wśród aktorów szczególnie cenię i podziwiam i kto każdą swoją rolą wnosi do mej świadomości coś dobrego, szczególnego, ponadczasowego. Kto kreuje, tworzy kreacje aktorskie i jedyne w swoim rodzaju role.
 
Denzel Washington jako Roman J. Israel, Esq to kolejny dowód na to, o czym wspominam powyżej. Wielmożny Roman J. Israel, prawnik, dla którego najważniejsze jest prawo, który jest pełen zasad, który nie idzie na skróty. 
Obraz z charakterem, film, który z całą pewnością zasługuje na więcej, niż sześć gwiazdek. Historia opowiedziana i zagrana w pasjonujący sposób. Przeciwwagą dla prawnika z zasadami jest pozbawiony skrupułów młody prawnik, w tej roli Colin Farrell. Jeden pod wpływem drugiego przechodzi niezwykłą metamorfozę. Trzy tygodnie wystarczą, aby zmienić świat, jeśli ten nam na to pozwoli.

czwartek, 3 września 2020

Szalona noc (2011)



W 1984 roku miałem naście lat.
W 1984 roku wydarzyło się wiele dobrego, Michael Jackson ze swoją płytą Thriller, album Prince'a Purple Rain w 24 godziny sprzedał się w nakładzie 1,3 miliona egzemplarzy. W tym samym roku Modern Talking otworzył nowy rozdział w muzyce rozrywkowej. 
Szalona noc ma ten niezapomniany klimat lat osiemdziesiątych, klimat, którego kolejne dekady nie były już w stanie powtórzyć. Film, który zaskakuje, przynosi uśmiech, wnosi do naszej świadomości coś dobrego i inspirującego. Ta jedna moc może zmienić wszystko w życiu kilku młodych ludzi. Ich pragnienia, ambicje, poszukiwania dorosłego życia i gdzieś w tym wszystkim piękna Tori. Jak skakać, to na głęboką wodę, jak szaleć to na całego, jak czerpać z życia to tylko całymi garściami nie patrząc na to, co będzie jutro. I tylko Matt ma dylemat, ta jedna noc odmieni całkowicie jego system wartości. Obraz, przed którym warto się zatrzymać, obraz do którego wraca się z sentymentem po latach.

środa, 2 września 2020

Imagine (2012)


Przybyłem
. Zobaczyłem. Uwierzyłem.


Przez chwilę miałem dylemat, czy wybrać Niepewność, czy też skierować swój wzrok ku Imagine, dobrze się stało, że niepewność oświeciła mój umysł, bo wzrok, ale też umysł doznał oczyszczenia na wyjątkowym w swej postaci filmie Andrzeja Jakimowskiego, Imagine.
Dwa jego poprzednie obrazy, Zmruż oczy i Sztuczki, to już był wyjątkowy koloryt polskiego kina, teraz nazwisko polskiego reżysera firmuje wyjątkową europejską koprodukcję, film, w którym nie jest ważne to, co widzisz, bo w zasadzie nie widzisz wiele, ale ważne jest to, co dostrzega twój umysł i jak szeroko otwarty jest na wyobraźnię. Bo to, czego nie jesteś w stanie zobaczyć, musisz poczuć swoimi pozostałymi zmysłami, ucząc się patrzeć, ale i widzieć, bez względu na to, że od urodzenia jesteś niewidomy.

Roman Konik - Znamię na potylicy. Opowieść o rotmistrzu Pileckim

Świadomość tej książki sprawia, że im dłużej myślę o tym, co już za mną, tym bardziej nie jestem pewien tego, jak pokazać prostym słowem własne odczucia i przemyślenia, aby dobierając właściwe słowa nie przejść nad Życiem rotmistrza Witolda Pileckiego zbyt łatwo i zbyt szybko do porządku dziennego. Jakże niewielu z wielu walczących w imię wolnej Polski mogłoby się poszczycić tak wyjątkowym życiorysem, ale tylko jeden człowiek z tych niewielu poszedł znacznie dalej dbając oto, aby nigdy nie splamić wiary w Boga, własnego Honoru i świętego oddania Ojczyźnie.
Potrzebowałem czasu, aby ponownie powrócić do książki Romana Konika Znamię na potylicy. Starałem się przemyśleć poznaną lekturę, dobrać odpowiednie słowa, ale pisząc szczerze nigdy nie należy zastanawiać się nad tym, do czego możemy dotrzeć, gdyż właściwe rozwiązania podpowiada nam sumienie i świadomość, że robiąc coś dobrze nie mamy się czego wstydzić.

wtorek, 1 września 2020

Kamerdyner (2018)


A jeśli po latach powiedzą, że wasza miłość była najpiękniejszą rzeczą, jaka się zdarzyła w tym pałacu?
 
 
Szczególna puenta filmu, ale też moment przełomowy w książce, filmu, który moim skromnym zdaniem stanowi doskonałe filmowe odbicie literackiego pierwowzoru.
Czy może szczególnego w swej materii wzdechu, który dotyka nas chwilę po lekturze, która sama w sobie zaskakuje i onieśmiela, lekką ręką twórców prowadzi nas przez te malownicze tereny Polski, które jakby pod wpływem odpływu wyłoniły się wprost z morza i takimi już pozostały.
Mam to szczęście, że znam filmową wersję książki Kamerdyner i z wyjątkową swobodą dotykam tego wszystkiego, o czym czytam i co poznaję na kartach tej książki. Tej szczególnej relacji trzech nacji, dwóch narodów, ale przede wszystkim Kaszubów. Ich piękne, trudne, a w konsekwencji dramatyczne losy nie pozostawiają nas obojętnymi na to, czego dotykamy i czego jesteśmy świadkami.

Moulin Rouge (2001)

To dobrze znana nazwa najsłynniejszego kabaretu Paryża, to również tytuł pewnego filmu, który zasługuje na wyróżnienie. Bawi, wzrusza, sprawia, że czas spędzony w kinie nie jest czasem straconym.
Film, a może raczej musical, bo głównym bohaterem tej opowieści jest pełen euforii taniec, jest rytmiczna, dynamiczna muzyka. Są też znane piosenki, często w tak zaskakujących aranżacjach, iż nawet najlepszy komentarz nie jest w stanie oddać wrażenia, jakie wywołują w nas, kiedy je słyszymy. Jest też w końcu bajkowa opowieść o pewnym, ubogim poecie (Ewan McGregor, uznane role w filmach Trainspotting lub Gwiezdne wojny – Epizod I), który do szaleństwa zakochuje się w pięknej kurtyzanie Satine, gwieździe Moulin Rouge (w tej roli Nicole Kidman, nazwisko, które nie wymaga dodatkowego komentarza). Czy taka miłość może się spełnić? Nawet wtedy, gdy na jej drodze stanie rywal, któremu wszystko jest obojętne? Czy ubogi poeta może stanąć w szranki z bogatym księciem? Pytania, na które można samemu sobie odpowiedzieć przekonując się, że nawet w bajkach nie wszystko jest po naszej myśli.

Chce się żyć (2013)



Wiem, że sporo wody w Wiśle upłynie zanim szersze grono będzie miało świadomość tego miejsca, ale jak to zauważyłem na początku budując podwaliny pod Kominek, nie od razu Kraków zbudowano, a że cierpliwość jest cechą mędrców... wszystko na dobrej drodze.
Jestem dziś po seansie filmu Chce się żyć i zanim być może uda mi się zebrać myśli, aby napisać o nim coś więcej, jedno warto zauważyć... 
Film jest N I E S A M O W I T Y, bo dzięki niemu można sobie uświadomić w pełni, że człowiek to brzmi dumnie, a historia Mateusza daje do myślenia i napawa optymizmem.
Nie wiem, po co i dlaczego bardzo szybko zgłoszono do nominacji do Oscara nowy film Andrzeja Wajdy. Nie wiem, czy z szacunku dla dokonań reżysera, czy dla tego, że Lech Wałęsa swoją osobą zapewni nam wymarzoną statuetkę. Film nie widziałem, więc trudno mi oceniać, myślę jednak, że wybór nie był trafiony.